402 obserwujących
2903 notki
12198k odsłon
4753 odsłony

Czy socjalista może być dobrym patriotą?

Wykop Skomentuj73

Zacznę od dwóch skrajnych przykładów. Pojawił się wczoraj w sieci list Jacka Bartyzela, w którym pisze on, że w zadanych warunkach nie ma mowy o tym, by myśl konserwatywna, lub jak kto woli kontrrewolucyjna była czymś więcej niż kosztowną ekstrawagancją. Socjaliści zwyciężyli, a konserwatyści idą do lamusa i nie ma od tego odwołania. Przyczyny tego stanu wskazane przez Jacka Bartyzela są jak najbardziej prawdziwe. Nie ma się co z panem profesorem spierać. Nie ma ziemiaństwa i banki już przypilnują, żeby nigdy go nie było, nie ma też korpusu oficerskiego, który zdolny byłby do przeprowadzenia zamachu stanu w duchu kontrrewolucji. Ja zaś dodam, że mówienie o jakimkolwiek duchu, poza czystym spirytusem z Polmosu, jest w przypadku naszego korpusu oficerskiego dużym nadużyciem. No, ale coś jednak jest. My jesteśmy i to moim zdaniem już sporo. Teraz drugi przykład, biegunowo różny od pierwszego. Oto wczoraj wieczorem ktoś zalinkował tutaj tekst Tomasza Sulimy, radnego z Bielska Podlaskiego, którego udało nam się skutecznie przepędzić z salonu. Tomasz Sulima lamentuje w tym tekście, że jak do władzy doszła prawica to zagrożone są dotacje dla mniejszości, a bez nich te mniejszości przepadną i nie będą się mogły rozwijać. Kiedy słyszę coś takiego mogę tylko zacierać ręce z uciechy. Niech przepadają te mniejszości, niech przepadają czym prędzej. Jeśli nie mają nic ciekawego do zaprezentowania i mogą jedynie żebrać albo uprawiać działalność agenturalno-propagandową, niech je trafi szlag. Ja nie otrzymuję dotacji, a działam i do głowy mi nie przyjdzie, by martwić się o to, czy ktoś mi da pieniądze z budżetu czy nie. Żebranina Sulimy jest nachalna i bezczelna, bo on po prostu straszy, że jak nie będzie pieniędzy to cała mniejszość białoruska pójdzie głosować na lewicę. Niech idzie. Krzyż na drogę.

Podnoszę tutaj te dwa teksty, żebyśmy jednak zobaczyli, że nie wszystko stracone. Nie ma bowiem takiej własności, której nie dałoby się zmniejszyć i ograniczyć i nie ma takich budżetów, których nie można byłoby rozkraść. Tak więc idee kontrrewolucji nie umrą zbyt szybko, mogą się jakoś zmodyfikować, mogą wyrosnąć na innej glebie, ale nie umrą. Nie mogą umrzeć, bo lewica im na to nigdy nie pozwoli. Teraz czas na pytanie postawione w tytule; czy socjalista może być dobrym patriotą? Zacznijmy od tego, że nie ma w Polsce innej tradycji patriotycznej niż socjalistyczna. Wiąże się to oczywiście z procesem odzyskiwania przez Polskę niepodległości, którą wywalczono w wyniku szeregu rewolucji lansujących idee lewicowe. Polska niepodległość jest na stałe przyspawana do socjalizmu, a jak ktoś twierdzi inaczej to już mu socjaliści wyjaśnią, że jest zdrajcą. W warunkach niebytu państwowego, opresji i szykan, inna niż socjalistyczna postawa, jawiła się bowiem ludziom jako forma zdrady, mniej lub bardziej jawnej. Dla socjalisty zdrajcą był ziemianin co inwestował w maszyny rolnicze, zdrajcą był robotnik, co nie zapisywał się do partii i zdrajcą był sklepikarz, który odmawiał płacenia rewolucyjnych haraczy. Można oczywiście twierdzić, że socjaliści to ludzie czynu, rzucają bomby, strzelają z browningów i dzięki temu powstaje Polska. To jest niby prawda, niby powiadam, bo koszta powstania takiej Polski są dla samych Polaków nie do udźwignięcia, a przykład 20 lecia pokazuje, że najważniejszym celem socjalistów po odzyskaniu niepodległości, była przemiana w establishment z mniej lub bardziej oszukanymi tradycjami, który próbuje coś tam robić na arenie międzynarodowej. Bez skutku, rzecz jasna, bo ludzie lansujący socjalizm w krajach takich jak Polska byli, są i będą z istoty socjalizmowi wrodzy. I tylko idiota może myśleć, że zdobywszy władzę jako socjalista będzie mógł zamienić się w konserwatystę i gadać z tamtymi jak równy z równymi. To głupstwa. I to widać na licznych przykładach, tak rewolucyjnych, jak i parlamentarnych. Jeśli zaś idzie o te ostatnie, dość wymienić szwedzkiego arystokratę Olofa Palme, który zamienił się w pewnym momencie w socjalistę, bo taka była koniunktura, a potem zginął w zamachu, bo nie zrozumiał nowych czasów.

Powrócę na chwilę do mojej definicji czynności politycznych i tych, które na takie miano nie zasługują. Czynności polityczne są wtedy kiedy przeciwnik ponosi koszta naszych przedsięwzięć. Wszystko poza tym znajduje się poza polityką i może być nazywane romantyzmem, prowokacją, teatrem ulicznym, albo jakoś inaczej. Czy socjalizm przerzuca koszta swojej działalności na przeciwnika? A skąd, socjalizm w ogóle nie myśli o kosztach, socjaliści to ludzie sponsorowani z odległych ośrodków, którym, przez swobodę dysponowania gotówką wydaje się, że są wolni. I tak im się wydaje, wydaje i wydaje, aż pewnego dnia otwierają się drzwi ich mieszkania, i ktoś ich pyta o nazwisko, a kiedy je usłyszy, otwiera teczkę wyciąga z niej browninga i pakuje cały bębenek w brzuch socjalisty.

Wykop Skomentuj73
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale