Dzień pierwszy. Dziś o 12 zadzwonił do nas Sanepid. Jednak wczorajsze badanie pokazało, ze jest! :( Wynik jest pozytywny: Monika ma COVID19. Miła rozmowa choć przez RODO wiele się nie dowiedzieliśmy. Oczywiście Monika natychmiast mnie „wydała”: Kto panią zawiózł do szpitala? Poprosimy tego pana do telefonu. Poprosimy PESEL, numer telefonu. Jeszcze się z Państwem skontaktujemy. Niewiele wiadomo, co robić? Co wolno, czego nie wolno? To był początek...
Jednak już chwilę później zaczęły dzwonić telefony, i mój, i Moniki. Najpierw sympatyczna pani doktor z Zakaźnego Szpitala na Wolskiej. Warszawa. Dzwoniła z domu, jej małe dziecko przeszkadzało w tle. Ale to była bardzo interesująca rozmowa: po pierwsze - Monika ma minimum 3 tygodnie Izolacji. Po pierwszych dwóch zostaniemy wezwani na badanie, jeśli wynik Moniki będzie negatywny to po tygodniu będzie następne badanie. Jeśli dwa wyniki po sobie będą negatywne wyjdzie z Izolacji. No tak, ale pojawia się tutaj moja osoba: jeśli jej negatywny a na przykład mój pozytywny - to ja będę w Izolacji (obecnie mam kwarantannę) a ona będzie w kwarantannie. I tak aż do negatywnych wyników.
No dobrze i co teraz?
Po pierwsze to nie były ostatnie telefony. Teraz zaczął dzwonić Sanepid (szacun: niedziela - a wszyscy „na pozycjach”) - po pierwsze Monika musi „wydać” wszystkie osoby, z którymi się kontaktowała przez ostatnie dwa tygodnie. I tu ambaras - co to znaczy „kontaktowała”?
To bliska, poniżej odległości metra, rozmowa z kimś, bez maseczki przez 15 minut. No można „wydać” każdego :) i każdy teraz będzie miał kwarantannę. A to trzeba przemyśleć. Monika dzwoni do różnych ludzi, oczywiście także do swojego szefa. Jedni bronią się „rękami i nogami”, ze nie było bliskich rozmów. Inni „się chcą ukryć”, jeszcze inni z ulga przyjmują role „osób na kwarantannie”.
To L4 płatne 109%. Ale jest panika. Telefony dzwonią. Niczym pożar info o wirusie w firmie ogarnia coraz więcej osób. Do niektórych dzwoni „sam” Sanepid i „wyłapuje”. Lista „kwarantowanych” rośnie. ...
Na razie jest ok: są fajki i jest piwo. Ale kto wyrzuci śmieci? Kto zrobi zakupy?
I znowu Sanepid: trzeba podać listę osób, najlepiej z telefonami.
Są mili: czy ma wam kto robić zakupy, czy potrzebujemy pomocy. Jakby Monika źle się poczuła to ma zadzwonić po karetkę informując o wirusie.
Już po chwili dostajemy SMS o konieczności zainstalowania obowiązkowej aplikacji Kwarantanna. Zgadzamy się w niej na geolokalizację i przesłać zdjęcie swoich twarzy w miejscu lokalizacji. ...
Na razie nie wiemy, jak ogarnąć sytuacje. No ja - wpadłem do Moniki tylko na weekend a prawdopodobnie spędzę tu miesiąc.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)