I - niestety - na razie realizuje się gorszy scenariusz: jakie Monika miała objawy, które doprowadziły do szpitala? Ból w płucach, taki dźwięk, jakby ktoś kuleczki rozkruszał. Wczorajsze emocje zdławiły objawy. Dziś emocje już przeszły - ból się nasilił. Już „nie ma śmiania” - bo jest ból.
Mam nadzieje, ze nie „dojdzie” do wzywania karetki. Ale „miło już było”.
A, podczas badań w sobotę w Szpitalu Zakaźnym pojawił się stan zapalny ale bez wskazań, by brać np. antybiotyki. Jedyne zalecenie :) - pić dużo, najlepiej wodę z cytryna :)
RTG - „cos” wskazywał ale „bez alarmu”. Teraz Monika poszła spać: źle się czuje. Może potem będzie lepiej. Gorączki nie ma: 35,8 ... Choć jest „coś” w „odczuwaniu”: ciepła woda wydawała się jej zbyt gorąca.
W jej firmie trwa panika: kolejne osoby Sanepid „zachęca” do kwarantanny (bez ingerencji Moniki - wszystkie służby szybko „znalazły” kontakty telefoniczne ). Kilka osób jest na kwarantannie. Kilka osób samodzielnie podjęło decyzje o izolacji. Szef jest już po teście na wirusa - nie ma. Inne osoby czekają na badania. Moniki pokój jest zaplombowany i czeka na odkażenie, jej koleżanka już jest na przymusowej kwarantannie. Do wielu osób już zadzwonił Sanepid.
Uważajcie na siebie.
Badania w Krakowie (przesiewowe) wskazały, ze ponad 2% badanych miało kontakt z wirusem i zakażenie przeszli bezobjawowo.
Ja mam 1.59% procent szansy na zgon, jeśli zachoruje.
90-latek - 25% !!!



Komentarze
Pokaż komentarze (3)