Dzień mija. Stresik z wizytą policji się pojawił. No ale byliśmy na miejscu (Monika: „może powinnam się jakoś przygotować’?” - włosy? Makijaż :).
Najgorsze, ze Monikę ciągle bolą płuca a nie dostała żadnych leków, bo chyba „woda z cytryną” to nie jest leczenie. Obawiamy się, czy choroba/wirus nie doprowadzi do jakiś nieodwracalnych zniszczeń w płucach (takie informacje są w internecie :( ) Jeśli „ktoś, coś wie” - poprosimy o jakieś porady.
Ja, na razie, bez „efektów”. Cieszy mnie to :) Depresja po zwolnieniu mnie z pracy - odeszła. Życie toczy się dalej :)
Za kilka minut, nasz NIEOCENIONY sąsiad - dostarczy jakieś dwa-trzy piwa. Oczywiście „bezdotykowo” przerzuci przez tuje na trawnik. To jedyny nasz kontakt ze światem :) - oprócz telewizji. Dobrze, ze „sieć jest pełna ‚niespodzianek’” i można znaleźć kanały informacyjne - poza „rządowymi”: trochę „zacinają”, ale i tak to lepsze niż „oglądanie ekspertów państwowych’” ....



Komentarze
Pokaż komentarze (7)