7 obserwujących
59 notek
31k odsłon
  133   0

Bramy raju są zbyt wąskie. Dieta?

Domena publiczna
Domena publiczna

Dzień 23. Nie wiem, jak inni na kwarantannie, ale mi najtrudniej jest utrzymać dietę. Przed „zamknięciem nas w domach”  mniej więcej trzy a czasem cztery razy w tygodniu odwiedzałem siłownie, plus jakaś aktywność weekendowa. 40 metrów mieszkania Moniki, Nie-do-końca kontrolowane „dostawy jedzenia” do naszej „strefy ochronnej” i zbyt dużo wolnego czasu. - niestety nie sprzyjają utrzymaniu formy. Kuchnia, telewizor, wieczorem telewizor+piwo. A gotowanie staje się miłą i „twórczą” czynnością w ciągu dnia. Ba, jest to czynność pożyteczna ;) i może zajmować („spalać”) dużo czasu. A internet podsuwa tysiące przepisów, których nigdy by się nie zrealizowało, bo zawsze brak czasu. Zawsze się „gdzieś pędzi”. No wiec na kwarantannie się Nie-pędzi. Jest czas na gotowanie.

Mięsko można przyrządzić na wiele sposobów: jest czas na przygotowanie sosu, przystawek; jest pierwsze danie, drugie a potem jeszcze smaczna przekąska. 

I nie ma tego, jak spalić. Oczywiście można poczytać w internecie a nawet pooglądać, jakie to ćwiczenia można zrobić w domu. No na 40 metrach - niewiele. Ponadto na samym początku, przez mniej więcej dwa tygodnie to jest leczenie „izolowanej” i strach „tego, co na kwarantannie”. Trzeci tydzień to czekanie na wyniki. Trudno w czasie leczenia (ból okolic płuc) rozwijać aktywność fizyczna, bo - po prostu - boli. A pierwsze tygodnie to tez obawa, czy nie będzie gorzej. To nawet nieracjonalne byłoby w takiej sytuacji wprowadzać dietę (zwłaszcza bez konsultacji lekarskiej).

A wcześniej jeszcze cały świat był „zamknięty w domach”, a kiedy drzwi się dla innych uchyliły to akurat nam się zamknęły. 

Wiec nici z „wypalania” kalorii na spacerach, wyjazdach, wycieczkach. Dla zdrowia trzeba dziennie trzeba przejść 10.000 (dziesięć tysięcy) kroków. Z łazienki Moniki do kuchni jest kroków 9. Czyli by „wyrobić” normę musiałbym ok tysiąc razy pójść dziennie do łazienki (I co tam robić tysiąc razy ;)). To może ćwiczenia przed telewizorem? We dwoje to się tam nie zmieścimy, a i moje skromne metr osiemdziesiąt z trudem znajduje powierzchnie do ćwiczeń.

Monika korzysta już z wolności: tak! (Dla tych, co nie wiedza - osoba chora na wirusa po trzech tygodniach wychodzi, a ten „szczęśliwiec”, co ja zawiózł do szpitala może wyjść dopiero tydzień później ), wiec już korzysta z możliwości. A ja nadal „korzystam z uroków kuchni, komputera i telewizora”. Zwykle jadałem jeden posiłek Duży dziennie - teraz jem dużo częściej. 

Przypuszczam, ze „robię masę” przed wyjściem na wolność, by być przygotowanym na przeciwności losu - ale raczej przyjdzie mi zmierzyć się z powrotem do naturalnej (normalnej) sylwetki. 

To jeszcze dodatkowy Koszt kwarantanny (oczywiście wcześniejsze restrykcje i tak wykasowaly mi karnet na siłownie). 

Sanepid - na razie - nie daje mi szansy na wyjście przed 8 czerwca :( 

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości