8 obserwujących
56 notek
26k odsłon
326 odsłon

Uwięzieni przez koronawirusa. 65. dzień w szpitalu.

zdjęcie własne
zdjęcie własne
Wykop Skomentuj19

Dzisiaj mija 65 dzień mojego pobytu w szpitalu zakaźnym. Moich stałych czytelników przepraszam, że nie dawałam znaku życia, jednak były momenty, że po prostu tego życia we mnie nie było. Osobom, które trafiły tu po raz pierwszy polecam wpis: Jak trafiłam do szpitala po przejściu koronawirusa.

Przez rosnącą  liczbę przypadków covid zamknęli nas dzisiaj w szpitalu. Do tej pory można było wychodzić na krótkie spacery, od dzisiaj będziemy błąkać się po korytarzu i wymyślać głupoty żeby czas szybciej mijał. Do szpitala trafia już coraz więcej osób z koronawirusem (wydzielony został jeden oddział  i z tego co obserwuję - szykują kolejny). Dziwnie się zrobiło. Oczywiście dla nas -  pacjentów - każda zmiana to w pewnym sensie atrakcja: pojawiają się nowe tematy rozmów czy wymyślanie scenariuszy. Dzisiejsza informacja o zamknięciu szpitala to od rana ożywiona dyskusja o tym, że trzeba będzie wymyślić nową formułę dostarczania zakupów. Może przez balkon po sznurku? Pacjenci coś na pewno wymyślą :)

A ja się dzisiaj całkiem dobrze czuję. Miałam kilka kryzysów zdrowotnych jak choćby problemy ze wzrokiem, męczące biegunki czy upierdliwe wysypki. Po kilku korektach leczenia biorę w tej chwili 3 antybiotyki, do których organizm już się chyba przyzwyczaił. W tym tygodniu miałam badania krwi (wątroba już ok, jednak wciąż utrzymuje się lekki stan zapalny), usg płuc (płynu już nie ma, choć przez zrosty na płucach raczej nie przebiegnę już maratonu), rtg klatki piersiowej (małe, nieszkodliwe zmiany). Możliwe więc, że od  przyszłego tygodniu będę kontynuowała leczenie w domu.

Trzymajcie kciuki :)

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości