7 obserwujących
59 notek
31k odsłon
  416   0

Uwięzieni przez koronawirusa. 65. dzień w szpitalu.

zdjęcie własne
zdjęcie własne

Dzisiaj mija 65 dzień mojego pobytu w szpitalu zakaźnym. Moich stałych czytelników przepraszam, że nie dawałam znaku życia, jednak były momenty, że po prostu tego życia we mnie nie było. Osobom, które trafiły tu po raz pierwszy polecam wpis: Jak trafiłam do szpitala po przejściu koronawirusa.

Przez rosnącą  liczbę przypadków covid zamknęli nas dzisiaj w szpitalu. Do tej pory można było wychodzić na krótkie spacery, od dzisiaj będziemy błąkać się po korytarzu i wymyślać głupoty żeby czas szybciej mijał. Do szpitala trafia już coraz więcej osób z koronawirusem (wydzielony został jeden oddział  i z tego co obserwuję - szykują kolejny). Dziwnie się zrobiło. Oczywiście dla nas -  pacjentów - każda zmiana to w pewnym sensie atrakcja: pojawiają się nowe tematy rozmów czy wymyślanie scenariuszy. Dzisiejsza informacja o zamknięciu szpitala to od rana ożywiona dyskusja o tym, że trzeba będzie wymyślić nową formułę dostarczania zakupów. Może przez balkon po sznurku? Pacjenci coś na pewno wymyślą :)

A ja się dzisiaj całkiem dobrze czuję. Miałam kilka kryzysów zdrowotnych jak choćby problemy ze wzrokiem, męczące biegunki czy upierdliwe wysypki. Po kilku korektach leczenia biorę w tej chwili 3 antybiotyki, do których organizm już się chyba przyzwyczaił. W tym tygodniu miałam badania krwi (wątroba już ok, jednak wciąż utrzymuje się lekki stan zapalny), usg płuc (płynu już nie ma, choć przez zrosty na płucach raczej nie przebiegnę już maratonu), rtg klatki piersiowej (małe, nieszkodliwe zmiany). Możliwe więc, że od  przyszłego tygodniu będę kontynuowała leczenie w domu.

Trzymajcie kciuki :)

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości