Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
512
BLOG

Życiński po życiu

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 7

Życiński po życiu

 

Życinski za życia był bardzo ważną personą a po śmierci wydaje sie być jeszcze bardziej znacząca postacią dla Kościoła Katolickiego.Także dla mediów IIIRP jego odejście stanowi niezwykle cenne pożywienie.Katolicka propaganda wręcz dwoi się i troi by nadać odpowiedniego wymiaru śmierci swego kapłana,któremu tak wiele zawdzięcza.

 W zasadzie chciałbym pominąć milczeniem tę postać i nie wpisywać się w ogólny nurt powszechnych peanów ku jego czci z okazji śmierci. Ze zrozumiałych względów jest mi żal każdego człowieka,który umiera. Jednak ocena jego dorobku życiowego jest już zupełnie inną sprawą, bowiem zależy ona od perspektywy z jakiej się na nią spogląda. Inaczej tę kwestię będą widzieć bracia biskupi, inne postrzeganie będą mieć wierni a zupełnie inne podejście mogą wykazać niewierni,w pogański dla siebie sposób.

 Ponieważ Polska jest krajem autorytarnie zarządzanym przez kościół katolicki więc trudno się dziwić, że śmierć kościelnego funkcjonariusza zostanie zdyskontowana we właściwy dla siebie sposób przez Watykan i jego agendy. Wydaje mi się, że to zdarzenie należy rozpatrywać na szerszym tle przekształceń politycznych i własnościowych Polski, których inicjatorem, czy komuś się to podoba czy też nie, był Kościół Katolicki.

 Ewenementem polskiego życia politycznego była śmierć polskich dostojników poza granicamiNaszej Najjaśniejszej. Przydarzył się ten nieszczęsny przypadek w Moskwie towarzyszowi Bierutowi, pułkownikowi NKWD rezydującemu w Polsce na stanowisku Prezydenta. Było z tej okazji mnóstwo uwag i uszczypliwości ze strony aktywu watykańskiego. Potem to oczekiwane nieszczęście, poza Macierzą, dotknęło Prawdziwego Polskiego Patriotę, przekute w niespotykany dotychczas sukces medialny i zwycięstwo wszystkich prawych sił. Dzięki temu sporo nawróceń mieliśmy wskutek samoistnego poruszania się kartek biblijnych na tak znamienitej trumnie. Cała Polska płakała rzewnymi łzami, łącznie z minionymi towarzyszami partryjnymi. Wkrótce Nasz Rodak świętym zostanie ustanowiony na naszą chwałę, polskiego Episkopatu, klerykalnego państwa i ku zadowoleniu watykańskiej metropolii.

 Teraz przed zbliżającą się rocznicą smoleńską, jakby dla wprawek, przyjdzie nam znowu opłakiwać pierwszego Kościelnego Rycerza IIIRP. Tenże klerykalny wojownik o głowę przerósł Tischnera, Pieronka i Gocłowskiego, niesamowity team, który przy pomocy ocząt wzniesionych w górę i strzelistych modłów potrafił skierować Polskę z lewa na prawo.Tischner był znany z góralskiej dobrotliwości i ciepła kierowanego ku wiernym. Nadto dość rubasznie i dosadnie, jak na filozofa przystało, wyrażał się o prawdzie poszukiwanej przez Kościół. Pieronek przy pomocy parafianki Suchockiej tworzył prawne fundamenty wasalizacji Polski wobec Watykanu.Gocłowski zaś gloryfikowal "Solidarność" i wdrażał aferę Stella Maris.

 Wszystko to z inspiracji kościoła obrodziło potępieniem PRL-u i jego ludu oraz nawróceniem się na wiarę i stosunki panujące w II RP. Powrót bezrobocia i biedy spowodował zwrócenie się nędzarzy w stronę Kościoła i Boga w nadziei, że rozpaczliwe modły przywrócą szansę na godziwe życie. W tej sytuacji wzrasta rola Episkopatu jako pośrednika i dystrybutora łask Bożych, jakby usuwając w cień fakt, że to kościół sprowadził te nieszczęścia na swoje owieczki, oślepiony bałwochwalczą walką z komunizmem.

 Znamiennym jest, że dość ciekawie wygląda porównanie generałów Wojska Polskiego z Generałami Kościoła. Armia ich ma ok 180, a kościół w przybliżeniu 140. Biorąc za wyjście ,że wojskowi generałowie za komuny dowodzili półmilionową armią,to ilość biskupów przeznaczonych do przewodzenia ca 40 milionowemu narodowi jest doprawdy mikra.Przyczym miarą przemian jest to, że dawniej generałowie pomiatali biskupami a obecnie generałowie lampasami zamiatają katedralne posadzki i całują biskupów w...pierścień.

 Tak czy inaczej oba klany społeczne służą do trzymania maluczkich za uzdę, dawniej komunizmu a obecnie demokracji. Przytym ówcześnie były one sobie wrogo przeciwstawiane a aktualnie ramie w ramię, jak Polak z Polakiem,a nawet Żyd z Żydem służą tej samej sprawie na trybunach, przy konfesjonałach i w bitewnym znoju z czerwoną hołotą. Burżuazja rośnie w siłę a naród popada w konfuzję z powodu swego nieudacznictwa.

 Wracając do kolegi Arcybiskupa z podziwem wysłuchuję jaki to on był tytaniczny w swej solidarnej pracy, szczególnie z anonimowymi potrzebującymi, których za jasny kurek nie uda się zidentyfikować,żeby jakichś nieporozumiem, czy niedopowiedzeń kwestionujących jego ludzką boskość nie było. Zaledwie tylko Abp wyzionął ducha a już się odezwał, przekręcony z lewa na prawo, Nałęcz zachłystujący się samym sobą najczęściej i w takt tych fascynacji doradzający liberalnem Prezydentowi. Ogłosił więc on natychmiast jako polityczny a może i kościelny doradca Komorowskiego, że Abp, Boże chroń, nie miał nic wspólnego z polityką. Powstaje więc pytanie dlaczego ta polityczna żaba zarzeka się kościelnego błocka? Pewnie im blisko było wspólnie ze sobą ale tzw.poprawność polityczna nie pozwala dwóm żabom siedzieć w tym samym cebrzyku.

 Współpracownicy, niejako z urzędu, podkreślają, że to byl dobry człowiek, ba, nawet bardzo dobry. Lechu też jest dobrym człowiekiem, nawet obiecał mi, że da 100 milionów, no i co z tego, a przecież w tej samej grali drużynie. Lesiu jeszcze ciągnie a Józia już wszyscy święci wzięli ze sobą na umajone łąki Pana Naszego,w kwiecie wieku. Albo więc był on zasłużonym niepomiernie dla niebios i ich boskiej polityki miłosierdzia bliźniego swego jak siebie samego, albo też pioruńsko grzeszył wobec narodu swego lub innego, co przed maluczkimi jest utrzymywane w tajemnicy ogromnej.

 Życiński był wielkim filozofem starającym sie rozwiązać bez skutku, co jest pierwotnym a co jest wtórnym, duch czy materia? Rozwiązywanie dylematów nie dających się zmierzyć,zważyć i sfotografować to zaiste syzyfowe zajęcie. Nauka w służbie wiary jest dobrym dowcipem lub manieryczną manipulacją. Religia jest jednak najczęściej niezwykle skutecznym instrumentem sprawowania władzy politycznej, co wyjątkowo ostro wystapiło i dało znać o sobie w Polsce , w postaci osób wcześniej wzmiankowanych biskupów i ich kolegów. A rej tutaj wodził ostatnio zmarły duszpasterz lubelski. Starał się temu osobiście przeciwstawić niemiecki Papież podczas pobytu w Polsce przed myleniem religii z polityką,niestety, bez większego skutku. Wobec czego zaraz mu wygarnęli, że jest moralnie podejrzany i profesjonalnie jakby niedoszlifowany, ponieważ służył w HJ.

 Źródła nieprzyjazne polskiemu klerowi starają się dowodzić, że Episkopat Polski jest całkowicie zażydzony i, że jedynie mamy kilku polskich biskupów, jednego Niemca i jednego Ukraińca a cała reszta to sami swoi. Przykładem na ten stan rzeczy może być urządzona przez wiadome siły cichociemne awantura o księdza Wielgusa jednego z nielicznych Polaków w EP,który miał stanąć na czele polskiego kościoła. Miał on już decyzję Watykanu w sprawie swej nominacji. Niemniej doprowadzono do karczemnej awantury sił wrogich Polsce i Polskiemu Kościołowi i nie dopuszczono do ingresu Wielgusa, tylko dlatego, że jest on rodowitym Polakiem, lub Prawdziwym Polakiem jak te przechrzty powiadają.

 To właśnie mojżeszowi nominaci świeccy i katolickie przechrzty kościelne toczą u nas niespotykaną i niezrozumiałą wojnę o wpływy i władzę za parawanem głupawych i absurdalnych wydarzeń mających kompromitować Polskę i Polakow, a nie jej wyobcowane elity.

 Po tym bardzo ogólnym naszkicowaniu politycznych relacji na linii państwo i kościół można dopiero poprawnie zlokalizować i ocenić takiego lub innego Vipa aspirującego, nawet poprzez swoich koleżków, do narodowego panteonu, splendoru i celebry. I znowu chciałoby się powiedzieć, nieco ciszej panowie nad tą trumną.Niestety, reakcje są niczym z innej kultury, gdzie zupełnie inaczej się żegna zmarłego aniżeli w polskiej tradycji, ciszy, zadumie i refleksji.

 Na koniec przyznam otwarcie, że ja sobie cenię rozdział Kościoła od państwa, przeciwny jestem obecności religii w systemie państwowym a głównie w szkolnictwie, sprzeciwiam się zaglądaniu dziewczynkom w dessous, nie wyrażam zgody na systemowe wpływy kościoła w państwie, nie akceptuję także grabieży mienia narodowego przez KK, który zdominował solidarną władzę chodzącą na klęczkach przed ołtarzem.

 To wszystko zmusza mnie, mimo grobowej atmosfery i opowiadania lekkostrawnych komunałów do poważnego i odpowiedzialnego potraktowania każdego ludzkiego życia.Człowiek jest na tyle pomocny, na tym padole łez, drugiemu człowiekowi na ile pomaga mu w przejściu przez ziemskie piekło i czyściec do swego krańca. Ważne jest co pozostawiamy po sobie. I im wyższe stanowisko tym większa odpowiedzalność.

Jeżeli w tym stanie rzeczy pozostawiamy po sobie zgliszcza wiary, miłości i nadziei, nie mówiąc o stanie materialnym państwa i jego obywateli, to nie ma najmniejszych powodów by gloryfikować takie persony.

 Przykro mi o tym mówić ale ja pamiętam Arcybiskupa jako wyjątkowo agresywnego, ostrego i bezwzględnego w swym zaciętym zacietrzewieniu zwalczania PRL-u , bez serca i miłosierdzia. Jednocześnie był on jednym z kościelnych filarów nowej rzeczywistości,która wyzuła nas z praw materialnych a często i ludzkich. Dlatego uważam, że zmarły jest postacią niezwykle kontrowersyjną, w najlepszym przypadku, by zachować umiar i takt stosowny do okoliczności.

 

 

 

 

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka