Won z liberalną cenzurą salonową
Won z liberalną cenzurą salonową
Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
57
BLOG

Marcujący docent

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 0

 Marcujący docent

 
Krzyki, szepty i zaklęcia marcującego docenta
 
Długo jakoś nie pokazywał się Pan na syjonistycznej  trybunie. Jako zwierzę stricte polityczne, z konotacjami burżuazyjnego krwiopijcy, musiał Pan to głęboko przeżywać. Czyżby Panu żywiciela zabrakło? I stąd to głębokie zdziwienie i zasmucenie?
 
Pan Fassent posłużył się konkretami wobec pańskich ogólników, co musi rodzić solidny dyskomfort. Kiedy jest się tym „junkie” jak był Pan uprzejmie określić, oznacza to, że znajduje się acan w samym centrum politycznej propagandy, która chcąc nie chcąc zamazuje obiektywizm i zaciera wrażliwość na jednostkowe i społeczne problemy.
 
Ktoś tam, kiedyś powiedział, jeśli wejdziesz między wrony to i kraczesz jak i one. Otóż pańskim zdaniem w USA nie ma żadnych cierpień, są tylko radości i spazmatyczne uniesienia z powodu wielorakiego stosunku USA z pomniejszymi wasalami pompowanymi pustymi dolarami. Rzecz jednak polega tym, że tym sposobem spłodziliście ekonomicznego potwora zwanego kryzysem , którego koszty jak zwykle zamierzacie przerzucić na kraje miłujące demokrację i pokój.
 
Nawet ruscy nie byli tak zarozumiali i bezczelni. Żyć na krechę poprzez emitowanie pustych pieniędzy to każdy Yankie potrafi. Ale dorabiać do tego teorię wspaniałego Edenu, to już tylko wyjątkowym cwaniakom i rzezimieszkom może przyjść do głowy. Ach ten wspaniały wolny rynek,w którym niewidzialna i brudna łapa amerykańskiego liberalizmu tak miesza w cudzych budżetach, że im oczy na wierzch wyłażą ze zdziwienia i radości.
 
O żadnych cierpieniach, a Boże broń, o prześladowaniach mowy być nie może. Tam są tylko sami milionerzy, właściciele, posiadacze recepty na dobrobyt i zadowolenie. I Amerykanie bardzo chcieliby żeby swoje wartości przelać na innych głupich i ciemnych. Wykorzystują w tym celu całą siłę swej propagandy, jednak bez większych skutków. W związku z czym zaangażowali do zbożnych celów nawet całą machinę wojenną Tego Imperium Dobra.
 
Oni już mają tak dobrze jak swego czasu Rosjanie, którzy nie tylko mieli samochody osobowe ale i po dwa czołgi przypadały na rodzinę, by w dni robocze mieli czym jeździć do pracy, a w niedzielę do znajomych i przyjaciół z wizytą.
 
Niektórym się wydaje, że jak parę lat mieszkają w USA, to obligatoryjnie posiedli status znawców przedmiotu, a w istocie przez  ten okres nie przekroczyli własnego kwartału mieszkalnego. A jeszcze i podpierają się wątpliwym autorytetem „junkie”, co może jedynie radość wywoływać w kontekście wielorakości znaczeniowej tego określenia.
 
Ponadto sam fakt czytania gazet niczego nie wyjaśnia, ba, może to wręcz  prowadzić do niespotykanej jednostronności intelektualnej budzącej niechęć do wielu narodów świata. Bawi również oświadczenie delikwenta, że czytuje on prasę lewicową, pewnie tą, którą w 1968 roku przywiózł w plecaku z  Polski, jak np.:”Trybunę Ludu”, ”Przekrój”itp.
 
Po czym wali nam po oczach amerykańskimi tytułami;”Times”, „Newsweek”, „New Yorker”, które symbolizują w Polsce sztandarowy neoliberalizm i prawicowość. Gdzie w tym królestwie zwierzęcego kapitalizmu, kiedy ludzie strzelają do siebie z karabinów maszynowych jak do królików, można znaleźć lewicowość? Nawet w marzeniach jej nie ma, ponieważ zaraz wyśledzi to FBI i CIA, a polityczne jastrzębie wydziobią tę czerwoną zarazę do ostatniego ziarenka. Mieliśmy już w historii USA histerię poszukiwania i palenia czerwonych czarownic.
 
Oczywiście w USA nie ma nic mniej lub bardziej tajnego, wszystko jest jasne, jak jasna cholera, poczynając od nalotów na Jugosławię, Irak i Afganistan, że o innych miejscach nie wspomnimy, bo i czasu, i zdrowia nie starczy. Oni niczego tajnego nie mają, nawet tajnej policji politycznej, tacy są demokratyczni.
 
A tacy są zmilitaryzowani, że tylko największa i najsilniejsza armia świata może się z nimi równać. Ta armia jest także wolna, pluralistyczna , demokratyczna i jawna, żadnej tajemnic w niej nie ma, bo taka już jest Ameryka. A jak ktoś o tym jeszcze nie wie to powinien się poduczyć, i to najlepiej z amerykańskich źródeł.
 
Dowodem na amerykańską wolność jest jazda na Bushu jak na łysej kobyle. Po pierwsze te kobyły zazwyczaj jeżdżą w tym zaprzęgu po dwie kadencje, w czym im żadna demokracja przeszkodzić nie może, ani inne pismaki, które przekonują o słuszności tej sprawy. Oni tak długo są dobrzy dopóki nafciarzowi Bushowi pozwalają ssać ropę i zyski, skąd mu się podoba, a co o nim gadają to on ma w głębokim poważaniu. Poza tym jazda na kobyle to amerykańska specialite de la maison. Raz na kobyle,a raz pod kobyłą.
 
Atak na pismaka pójdzie wówczas, gdy naruszy on zasady systemowe, wtedy oskarży się go zdradę interesów narodowych i wszelkie świętokradztwa wartości amerykańskich. Dlatego satyryk co najwyżej może poskrobać Busha po plecach, kiedy go tam coś swędzi, i nic więcej. I nie o to chodzi, że umarł król i niech żyje król. Król jest po prostu nagi ale silny i bezczelny swoim kapitałem, bo żaden gołysz w USA Prezydentem jeszcze nie został.
 
Zatem owa gloryfikowana wolność, pluralizm i demokracja mają ściśle określony wymiar państwa policyjnego chroniącego interesy rozbuchanego i amoralnego kapitału. W tym systemie karykaturzyści mają ściśle zaprogramowaną, twórczą rolę do spełnienia. Wyjście poza te polityczne opłotki oznacza dla nich śmierć naturalną, ponieważ system wyrzuci ich ze swego obiegu.
 
Poza tym chciałoby się zapytać, czy jeśli amerykański celnik, znajdzie komunistyczne pisemko w walizce podróżnego to przepuści taką literaturę i jej właściciela? A czy urzędnik imigration wpuści do USA zawodnika, który stwierdzi, że jest komunistą. A czy w ogóle amerykańska ambasada wyda stosowne dokumenty takiemu delikwentowi? Czy armia amerykańska jest instrumentem politycznej kontroli i nadzoru, czy nie? Zatem struktury te posiadają w istocie swego działania przesłanki cenzury czy też nie? Mamy różne formy cenzury, a jej odmiana autocenzury jest najlepiej rozwinięta w USA.
 
Niektórzy  przyznają:”….kraj jest w stanie wojny, sa ranni, zabici.” A któż do tego doprowadził oszukując całą opinię światową? I jednych tchem obrońcy„demokracji” dorzucają, że społeczeństwo jest patriotyczne. Ludzie ci nie wie co to jest patriotyzm! Patriotyzm jest miłością własnej a nie cudzej Ojczyzny. Patriotyzm zawiera się w obronie a nie w agresji, nawet gdyby ją uszlachetnić prewencją. To, że ktoś jest silnym wcale nie oznacza, że musi być mądrym.
 
Ajwaj, rozumiemy, że waszych nie kochają ale to wcale nie oznacza , że zaraz musicie innych bić. Myślę, że w takiej sytuacji stworzonego przez siebie kryzysu najlepiej byłoby w zawstydzeniu zamilczeć, niźli krzyki i rwetes podnosić w bliskowschodnim duchu i stylu.
 
Greenspan był niedobry pan, co samokrytycznie przyznał. Nie wiem czy wam to wystarczy, bo nam w zupełności. W tej dramatycznej sytuacji nie ma co już naigrawać się z Busha, czas zacząć myśleć o własnych tyłkach i zacząć oceniać Bambosza.
 

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka