Polska zapłaci "słony rachunek"? "Rząd akceptuje grabież"dzisiaj, 06:39/ Rzeczpospolita
"Rzeczpospolita": Polska słono zapłaci za wstrzymanie przez rząd prac nad zwrotem majątków – przewidują prawnicy. Z powodu zatrzymania prac nad ustawą o odszkodowaniach za znacjonalizowane po wojnie mienie rekompensaty od państwa nie dostanie ok. 2 milionów poszkodowanych.
– W dzisiejszej sytuacji na świecie, w Europie, w Polsce proponowanie dodatkowego wydatku idącego w dziesiątki miliardów złotych byłoby uczciwe wobec roszczących i bardzo nieuczciwe wobec pozostałych obywateli – mówił Donald Tusk.
– Rząd akceptuje grabież sprzed lat – komentuje Mirosław Szypowski, prezydent Polskiej Unii WłaścicieliNieruchomości. – Ale to się nie rozejdzie po kościach, bo spadkobiercy nie rezygnują z walki.
Ich mienie znacjonalizowano na podstawie ustawy z 1946 r. o przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki i przepisów PKWN oraz Sejmu w latach 1944 – 1962. Byłym właścicielom pozostaje droga sądowa. Bo państwo polskie nie wywiązuje się z obowiązku wypłacenia odszkodowań byłym właścicielom i ich spadkobiercom, co przewidziano w przepisach nacjonalizacyjnych.
Mogą liczyć na wsparcie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (art. 1 konwencji praw człowieka chroni prawo własności).
Pomogli Zabużanom
Już od 2005 r. na rozstrzygnięcie w Strasburgu czeka sprawa: Henry Pikielny i inni przeciwko Polsce.
– Ze skargą wystąpił wnuk właściciela znacjonalizowanej Fabryki Wyrobów Wełnianych i Bawełnianych M. i T. PIKIELNY w Łodzi, który przed polskimi sądami bezskutecznie walczył o jej zwrot – mówi dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Tłumaczy, że dotąd Trybunał wstrzymywał się z decyzją, bo z Polski płynęły sygnały, że przygotowywane są przepisy o odszkodowaniach dla takich osób. – Teraz sprawa zapewne zostanie "odwieszona" i możemy się spodziewać wyroku – przewiduje Kamiński.
Do Trybunału wystąpili też synowie Pawła Ogórka, byłego właściciela Zakładów Wapiennych Ogórek i S-ka w Tarnowie Opolskim. Państwo przejęło je w 1948 r. i nie wypłaciło przewidzianego w ustawie z 1946 r. odszkodowania. Skarżący domagają się 7 mln euro z odsetkami i 40 tys. euro zadośćuczynienia z odsetkami "za doznane cierpienie".
Te sprawy mogą zostać potraktowane jako tzw. pilotażowe, a na ich podstawie szybko rozstrzygane będą podobne skargi. A osób skłonnych pójść do Strasburga są tysiące, szacują organizacje byłych właścicieli.
– Polska może zostać też zobowiązana do wprowadzenia przepisów, które problem wszystkich spadkobierców byłych właścicieli rozwiążą – podkreśla Kamiński.
Tak było w sprawie zabużan, którym państwo nie wypłacało odszkodowań. Dopiero gdy w 2004 r. Trybunał w Strasburgu (w sprawie Broniowski przeciwko Polsce) orzekł naruszenie przez nasz kraj przepisów konwencji gwarantujących poszanowanie własności, Polska wprowadziła mechanizm wypłaty odszkodowań dla nich.
Fundacja w grze
Roszczeń reprywatyzacyjnych nie można ignorować – wskazuje też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która wsparła przed Trybunałem skargę Pikielnego. Jak dowiedziała się "Rz", fundacja zamierza przypomnieć Trybunałowi o czekających na rozstrzygnięcie skargach własnościowych.
– Sprawa Pikielnego powinna zakończyć się wyrokiem. To byłby dla rządu impuls, by zająć się roszczeniami spadkobierców – mówi Dorota Pudzianowska z fundacji.
Ile możemy zapłacić za decyzje Trybunału, wskazuje np. wyrok z 2010 r. w sprawie Wojciech Sierpiński przeciwko Polsce (chodziło o tzw. mienie warszawskie – działkę odebraną na mocy dekretu Bieruta). Rząd zawarł w wyniku decyzji Strasburga ugodę, przyznając skarżącemu 700 tys. zł odszkodowania.
(Ewa Łosińska)



Komentarze
Pokaż komentarze