Tak dobrze, ale niestety - krótko, nam się rozmawiało na urodzinach Salonu, że postanowiłem mieć z Wami kontakt on-line. Bardziej wierzę w e-demokrację w mieście, niż w partyjne spory, więc zacząłem tworzyć mój blog-team, czyli zespół blogujący wraz ze mną. W moim czasie wolnym o 6 rano i 23 wieczorem będę sam odpowiadał na kilka postów. W ciągu dnia w moim imieniu odpowiadać będą Krewni i Znajomi Kandydata, a nawet jego żona ( nie całkiem legalna, co podnoszą zwolennicy Konkurentki...).
Będziecie mieli link do mojego gęstniejącego coraz bardziej kalendarza i liczę, że chociaż część blogerów pojawiać się będzie na spotkaniach w moim sztabie przy Placu Zbawiciela 2 (przy Marszałkowskiej od strony kina "Luna") lub weżmie udział w wydarzeniach w mieście.
Najbliższe – to spacer z niepełnosprawnymi oraz matkami z dziećmi – 3 listopada, w środę. Zaczynamy pod hotelem Mariott w Alejach Jerozolimskich o godzinie 11. Chcemy pokazać, jak dalece publiczna przestrzeń w samym centrum miasta jest nieprzyjazna i jak trudno przez to niektórym zakochać się w Warszawie... Jeśli ktoś ma czas, niech wpadnie pomóc pokonać miejskie przeszkody oraz pułapki i porozmawiać z ludźmi, którzy muszą je pokonywać na codzień.
A jutro pewnie wielu z was wybiera się na Powązki. Wrzucajcie coś do puszek na odnowę zabytków tego cmentarza. My z Iloną też w tym roku będziemy kwestować. A potem, jak wszyscy, pójdziemy na groby naszych bliskich.
Tyle na początek.
Pozwolicie, że pocieszę się dziś jeszcze trochę wolnym, niedzielnym czasem – to rzadkość w ostatnich tygodniach.
Czesław Bielecki
PS. Blog jest koloru niebieskiego. Jeżeli uważacie, że to demonstracja, to macie rację. Dość niegroźna, ma za zadanie podkreślić, że inżynier kandydat nie widzi powodu szufladkowania blogerów...


Komentarze
Pokaż komentarze (123)