Dzisiaj odbyłem krótki spacer z jazdą próbną na wózku inwalidzkim w ścisłym centrum Warszawy. Ot, pokręciliśmy się z innymi warszawiakami przykutymi do wózka, moimi wnukami - bliźniakami w wózku i z niewidomymi przyjaciółmi po stacji metra Centrum i podziemiach Ronda Dmowskiego. Wspólnie ugrzęźliśmy w windzie, której guzika ani drzwi nie przytrzyma ktoś z poważną dysfunkcją mięśni, choćby miał najlepiej wytresowanego przyjaciela labradora. Każdemu rządzącemu polecam taką "jazdę próbną"po warszawskim torze przeszkód.
Kiedy w tej kampanii mówię o mieście dostępnym i przyjaznym, to wciąż wracam do stylu rządzenia. Wystarczy wyjść z Ratusza, zrobić parę kroków po chodniku, zapytać ludzi wprost na ulicy, co ich drażni, a widać jak niewielkim kosztem można pomóc bliźnim. Pod jednym warunkiem: trzeba widzieć dalej niż drzwi pokoi biurowych. Trzeba przyjąć w ciemno, że niemal wszystko jest w tym 2010 roku możliwe, jeśli rozumie się uczucia warszawiaków i wychodzi na przeciw ich potrzebom.
Pozdrawiam wszystkich, a niepełnosprawnych - szczególnie serdecznie.
Czesław Bielecki


Komentarze
Pokaż komentarze (52)