13 obserwujących
51 notek
117k odsłon
  2825   0

Jak @sikorskiradek na pytania nie odpowiadał

Minister Radosław Sikorski lubi oceniać innych (np. dowódców Powstania Warszawskiego), krytykując ich za lekkomyślność. Zatopiony w głębokiej historii, dziwnie nie zauważa nieodpowiedzialności AD 2010. W ministerstwie, którego sam był i jest szefem. 

Zaczęło się od mojego felietonu w "Uważam, Rze", który przytaczam w całości:

Ministerialna katastrofa 
 
            Minister spraw zagranicznych RP, wiceprzewodniczący PO i jeden z filarów jej kampanii wyborczej (czy ten człowiek jeszcze śpi?) Radek Sikorski napisał na Twitterze, że Powstanie Warszawskie było „narodową katastrofą”. Zrobił to 31 lipca a więc dzień przed kolejną rocznicą Godziny „W”. Ten wpis jest obrazem talentów dyplomatycznych, przysłowiowej już ogłady i manier ministra. Także wyczucia polszczyzny, znanego od czasu apelu o „dorżnięcie watahy”.
           
W ramach rozważań o pamięci historycznej warto zauważyć, że najsłabsza jest u nas pamięć historyczna ostatnich dwóch lat. Minister Sikorski chętnie zajmuje się sierpniem 1944 r. ale moim zdaniem powinien raczej skoncentrować się na okolicach marca 2010 r. To wtedy – jak głosi Raport Millera – do warszawskiej centrali MSZ przyszedł claris naszego ambasadora w Moskwie Jerzego Bahra, który przekazywał opinię dyr. Nieczajewa (nomen omen) z rosyjskiego MSZ. Przekaz był jasny: lotnisko w Smoleńsku jest od miesięcy nieczynne, odradza lądowanie na nim i sugeruje wybór innego lotniska dla przylotu na uroczystości katyńskie. Claris przyszedł i wpadł do jakiejś ministerialnej czarnej dziury, aby stamtąd nigdzie nie wyjść.
 
            Radek Sikorski przypomina - słusznie, ale jak to zwykle u niego w źle wybranym momencie i miejscu – katastrofę Powstania. Dowódcy Armii Krajowej podejmując decyzje o jego rozpoczęciu zignorowali elementarne fakty. Po pierwsze: nie zamierzali nas wesprzeć zachodni alianci, o czym informował choćby w lipcu 1944 r. kurier z Londynu, Nowak-Jeziorański. Po drugie: współpraca AK z Sowietami przy zdobyciu Wilna powinna uświadomić dowódcom Polski Podziemnej jak ma wyglądać „wyzwalanie” Polski. Rozpoczęcie Powstania, gdy tylko co dziesiąty akowiec dysponował bronią, przyjmowanie za pewnik perspektywy parodniowych zwycięskich walk było startem w drogę bez powrotu. 
 
           Ministerialna pasja historyczna zatrzymuje się niestety na tej odległej przeszłości. Sikorski nie widzi dramatycznych podobieństw w zaniechaniach, brawurze i braku kalkulacji ryzyka między tragedią warszawską a smoleńską. Musimy coś w Polsce przepracować, aby nie tylko pielęgniarki, piloci i inżynierowie odpowiadali za katastrofy, do których doprowadza na ogół system, w którym najbardziej bezkarni w słowach i czynach są politycy czyli najważniejsi decydenci. W końcu odszedł minister Klich, bo mogłoby się okazać, że jedynymi którzy poniosą jakiekolwiek konsekwencje będą młodsi oficerowie lub mechanicy z 36 specjalnego pułku lotniczego.
 
Skoro więc minister Sikorski tak lubi historyczne rekonstrukcje i spory, oczekuję od niego odpowiedzi publicznej: dlaczego nie zareagował przez 30 dni na claris ambasadora Bahra? Dlaczego nie alarmował, że stan lotniska w Smoleńsku grozi „narodową katastrofą”? Rozumiem, że dla rządzącej Platformy Obywatelskiej fakt, że premier Tusk zdołał bezpiecznie wylądować pozwala zapomnieć i o tej depeszy, i o jej kompletnym zignorowaniu przez ministra Sikorskiego. Ja jednak będę się upierał i pytał publicznie szefa MSZ: dlaczego?
 
Bowiem Rosja według nie tylko mojej, ale powszechnej wiedzy (nie mówiąc już o historycznej świadomości) jest krajem, w którym jeszcze nie jeden statek zatonie na Wołdze, ale żaden pasażer ani rozmówca Władimira Władimirowicza Putina nie utonie w takim wypadku.

Potem dyskusja przeniosła się do Twittera, gdzie znów zadałem pytanie a @sikorskiradek odpowiedział. Oczywiście, na swój sposób. Oceńcie Państwo sami.

 

Moje dwa tweety:

Ministerialna katastrofa w najnowszym URzhttp://t.co/H9c8YBz z właściwym sobie wyczuciem Minister @sikorskiradek zajmuje się katastrofą 1/2
 
Powstania W-skiego a nie katastrofą z marca 2010 r. przygotowaniami MSZ 2wizyt w Smoleńsku. @sikorskiradek lubi historię ale nie najnowszą
 
Ministerialna katastrofa" w najnowszym URz
http://t.co/H9c8YBz Z właściwym sobie wyczuciem formy, czasu i języka 1/2
 
Minister @sikorskiradek zajmuje się Powstaniem z sierpnia 1944 zamiast sytuacją w MSZ w marcu 2010 r. przed wizytą w Smoleńsku
 
 

Minister odpowiedział
 
@bieleckipl Prosiłem Prezydenta Kaczyńskiego aby leciał do Charkowa lub Miednoje zamiast Katynia. Od 40'45":http://t.co/ir35amj
 
 

Pytam więc dalej: 
 
 @sikorskiradek - Pan Minister raczył nie odpowiedzieć na moje pytanie
 
 @sikorskiradek pytanie brzmiało: Jaka była odpowiedź MSZ na claris ambasadora w Moskwie Jerzego Bahra?
 
 

Sikorski odpowiedział:
 
@bieleckipl Jeszcze raz. Rosjanie zmienili zdanie i uznali, że w dobrej pogodzie lotnisko jest wystarczające aby lądował na nim ich premier.
 
 

Ja nie ustawałem: 
 
@sikorskiradek Napisałeś ministrze, że „podejmowanie decyzji to ważenie ryzyka”. 1/2
 
@sikorskiradek Ja tu widzę tylko spychotechnikę i zbiorową nieodpowiedzialność rządu. 2/2
 
 

Min. Sikorski już nie odpowiedział. Ale tweeta w bok posłał
 
@clausewitz11 @bieleckipl W Smoleńsku nigdy nie było żadnego ILS. Przestrzegam przed dawaniem wiary urojeniom Antoniego Macierewicza.
 

76.861

 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale