13 obserwujących
51 notek
117k odsłon
  5359   0

GDDKiA czyli Główna Dyrekcja Dyrektorów Kierowników i Autostrad

Nowatorskie zatykanie dziur przez warszawskich drogowców
Nowatorskie zatykanie dziur przez warszawskich drogowców

 W sobotnio-niedzielnym "Plusie-Minusie" duet Majewski i Reszka opisał przypadek Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Po lekturze, wszystko jasne: urzędnikom od dróg i autostrad najlepiej wychodzi budowanie własnych struktur zarządczych.

Oto fragment artykułu:

Podległa ministrowi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zwana Gdaką zatrudnia 4754 osoby – jakieś pięć razy więcej niż całe ministerstwo (...) Kieruje nią pełniący obowiązki generalnego dyrektora Lech Witecki. Jest tylko pełniącym obowiązki, bo pomimo prób nie udaje mu się zdać egzaminu dla urzędników służby cywilnej

Ale za to jak kieruje! Ilość urzędników rośnie szybciej niż długość budowanych autostrad i dróg krajowych. Weźmy na tapetę piramidę urzędniczą. Witecki ma trzech zastępców i dyrektora urzędu. Kierują oni pracą dziesięciu departamentów i 16 oddziałów wojewódzkich. A w szesnastu województwach...

W takim Białymstoku dyrektor ma swoją sekretarkę i pięciu zastępców dyrektora (z trzema sekretarkami). Nie ma departamentów, ale są wydziały: razem 15 (słownie: piętnaście). A w każdym wydziale naczelnicy i ich zastępcy... I tak dalej. Razy szesnaście (bo tyle województw), oczywiście.

A co robią pracujący w Głównej Dyrekcji? Oczywiście – poza dyrektorowaniem, wicedyrektorowaniem, naczelnikowaniem i wicenaczelnikowaniem – zarządzają. A jak zarządzają? Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, w rozmowie z dziennikarzami:

GDDKiA zamawiała pisma przewodnie do korekty faktur w kancelariach „na mieście" po 160 euro od sztuki. Pamiętajmy, że Generalna Dyrekcja ma dość rozbudowane działy prawne (...) Bez zgody Warszawy regionalna GDDKiA nie może kupić paczki ołówków. Jest ciągłe raportowanie do centrali, konsultowanie i kontrolowanie.

Poza tym jest GDDKiA TV a w niej intersujące filmy m.in. o bocianach karmiących młode w gnieździe, gdy tiry jadą drogą. Albo o programie „Drogi zaufania" – polegającym na – nie, nie budowaniu dobrych dróg, to byłoby za proste – ale stawianiu fotografii rozbitych aut oraz „symbolicznych zegarów śmierci" i rozkładaniu czarnych worków na ciała.

Reasumując. Jak piszą Majewski i Reszka, w Głównej Dyrekcji

zarządzają 17 tysiącami dróg krajowych! I to zarządzają dobrze, bo na jednego pracownika GDDKiA przypada jakieś 3,5 kilometra szosy."

Statystycznie, rzeczywiście nieźle. Jeden urzędnik na 3,5 km drogi? To znaczy, że taki człowiek w jeden dzień, mógłby obejść swój rewir i sprawdzić czy nie ma tam dziur. A gdyby dodatkowo wyposażyć go nawet w zwykłe taczki ze smołą i łopatę, powinien dziurę zalepić, zanim stanie się prawdziwym problemem dla kierowców.

Ale jak piszą dziennikarze „Rzeczpospolitej” te gdakowskie 17 tysięcy dróg krajowych to „zaledwie 5 procent dróg w naszym kraju. Za pozostałe prawie 300 tysięcy odpowiadają samorządy". A jak wiemy z samorządami bywa różnie – nie wszystkie pracują tak sprawnie jak Generalna Dyrekcja Dyrektorów Kierowników i Autostrad.

88.108

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale