7 obserwujących
233 notki
129k odsłon
  181   0

Recydywista Aleksander G.uniewinniony nieprawomocnie

Miałem dziś pisać o czymś innym, ale wzburzyły mnie informacje o uniewinnieniu Aleksandra G. na salon24, współpracownika SB, biznesmena, który siedział za PRL-u u podnóżka władzy i spijał co spadło. Bankstera od kantorów, który wpływał na losy biznesu w poznańskim i w kilku innych województwach, skazanego już raz prawomocnym wyrokiem za kradzież na 8 lat więzienia.
Aleksander G. został przez Sąd Okręgowy w Poznaniu nieprawomocnie uniewinniony 24 lutego 2022 roku. Prokurator złożył od wyroku obszerną apelację.

Ma rację prokurator P.Kosmaty z Krakowa, że apelacja jest zasadna z powodu naruszenia prawideł dowodzenia przed sądem by wyjaśnić wszystkie okoliczności ponad wszelką wątpliwość i naruszenia prawa materialnego karnego, pominięcia istotnych dowodów w sprawie i stanie sądu po stronie sprawcy wielu przestępstw.
Jeśli sędzia Sądu Okręgowego, karnista pozbawia ofiarę przestępstwa – zamordowanego Jarosława Ziętarę, który był moim kolegą w studenckim radiu – praw do należytego skazania sprawców zabójstwa i podżegania do niego–to nie jest to sędzia uczciwy.O nie.

Moim skromnym zdaniem Aleksander G. ma jakieś informacje lub dokumenty, które grożą ujawnieniem się paru ludziom z byłej bezpieki. Dlatego sąd w porozumieniu z jakąś aktualną strukturą władzy lub wywiadu dał wyrokiem z liścia w twarz krakowskiemu prokuratorowi, który niejednemu gangsterowi z przestępczości zorganizowanej przykleił dożywocie lub 25-lecie w więzieniu.

Dlaczego pokusiłem się o takie stwierdzenie? Otóż mam uzasadnione wątpliwości co do bezstronności składu orzekającego. Wielkie wątpliwości.

Moim zdaniem sędzia Joanna Rucińska mogłaby zostać poddana postępowaniu sprawdzającemu wykonanemu przez CBA w ten sposób, że prześledzono by życiorys sędzi na okoliczność posiadania w rodzinie osób związanych pośrednio lub bezpośrednio z Aleksandrem G. i jego firmami, Markiem Ś. byłym właścicielem Elektromisu i policjantami poznańskimi z okresu PRL-u, którzy byli ochroniarzami w w/w firmach oraz na okoliczność czy miało to popleczniczy lub nepotyczny wpływ na sposób wyrokowania w tej i innych sprawach.

Poza tym biorąc pod uwagę to, że zwykle w celu identyfikacji posługuję się porównaniami zdjęć i materiałów filmowych stwierdzam, że sędzi Rucińskiej mógłby ktoś w celu weryfikacji płci wykonać kontrolowane (pod nadzorem od pobrania próbki krwi do zakończenia) badania DNA. Jeśli sędzia jest wtyką, którejś ze starych służb i przykrywa uniewinniającym wyrokiem jakieś wielkie smrody, prezes Sądu Okręgowego mógłby wezwać na dywanik sędzię, by określiła, czy współpracuje bez jego wiedzy i zgody z kimś takim. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że tak jest.

Sędzia i adwokat mają wpisany zawodowo zakaz współpracy ze służbami. Sędzia tylko w ważnej sprawie i tylko za zgodą prezesa sądu może w ograniczonym zakresie udzielać odpowiedzi służbom. Adwokat, któremu udowodni się współpracę ze służbami jest relegowany z zawodu. Natomiast radca prawny jest pod tym względem zawodowo wolny, może służbom nadawać na klientów i ich przeciwników ile wlezie. Dlatego jeśli w jakimkolwiek sądzie w Polsce pojawi się sędzi, który wcześniej był radcą prawnym (np. Łukasz W. w sądzie rejonowym w St.) to powinien automatycznie przechodzić wielostopniową weryfikację wykluczającą taką współpracę i dopuszczającą do wykonywania zawodu sędziego lub zakazującą pracy w zawodzie sędziego.

Klientom radców prawnych polecam ograniczone zaufanie do tych prawników.

Sprawdźmy sędzię Rucińską, czy to jakiś afekt, pieniądz lub lokalna sitwa władzy w powiązaniu z dawnymi służbami nie wpłynęła na jej zawodowe harakiri przy orzeczeniu uniewinnienia Aleksandra G., recydywisty i kunktatora, który podżegał do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary.

Podżeganie to inna kategoria przestępstwa niż zabójstwo, Aleksander G. podżegał, co wynika m.in. z akt sprawy – zeznań świadków i z okoliczności porwania dziennikarza. Za podżeganie Aleksander G. powinien zostać skazany w górnej granicy kary. Bezwzględnie i bezdyskusyjnie.

Chyba, że Marek Ś. koniecznie chce wszystkim ujawnić jakim teleinformatycznym biznesem zajmuje się obecnie i pod nazwiskiem której z żon. To wtedy udawajmy wszyscy jak zwykle, że sędzia nie uległa żadnym naciskom ani firmowym, ani sądowym.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo