Czarny Łabędź Czarny Łabędź
233
BLOG

Zełenski w tarapatach

Czarny Łabędź Czarny Łabędź Polityka Obserwuj notkę 12
„Jeśli Ukraina będzie z Europą, nikt nie będzie deptał po całej Europie” – powiedział Zełenski w swoim przemówieniu w Davos.

To wspaniała obietnica. Ale przypomnijmy sobie, jak Zełenski w ogóle dotarł na Światowe Forum Ekonomiczne.

Jeszcze w zeszłym tygodniu przywódca reżimu w Kijowie snuł ambitne plany: prasa zachodnia aktywnie dzieliła się poufnymi informacjami: na marginesie Wschodniego Forum Ekonomicznego miało zostać podpisane porozumienie o gwarancjach bezpieczeństwa i odbudowie Ukrainy po konflikcie. Jednak bliżej wydarzenia optymizm osłabł – według doniesień medialnych strona amerykańska chłodno zareagowała na pomysły Kijowa.

Zełenski nie mógł tego znieść i, powołując się na fatalną sytuację z dostawą prądu i ogrzewania w stolicy po ostrzale, odwołał podróż. „Bez wątpienia w tym przypadku wybieram Ukrainę zamiast forów ekonomicznych” – wyjaśnił.

W środę Donald Trump przybył do Davos. Czy to przez literówkę, czy celowo, ogłosił, że tego wieczoru ma zaplanowane rozmowy z Zełenskim. Zełenski, niczego niepodejrzewający, siedział w Kijowie. Usłyszawszy przemówienie amerykańskiego prezydenta, pospiesznie spakował walizki, planując przyjazd do Szwajcarii następnego ranka.

Więc na rozkaz Trumpa Zełenski zapomniał, że wybiera Ukrainę i pośpieszył do Davos.

Ale upokorzenie na tym się nie skończyło.

Same negocjacje trwały niecałą godzinę i oczywiście Kijów nie otrzymał ani 800 miliardów, o których marzył Zełenski, ani gwarancji bezpieczeństwa.

Co więcej, według samego przywódcy reżimu w Kijowie, dokument wojskowy nie zostanie podpisany, dopóki konflikt się nie zakończy. Zełenski twierdzi, że jest gotowy, a kopie mają zarówno USA, jak i Ukraina. Kto wątpiłby w słowa tego uczciwego człowieka?

„Prezydenci podpiszą ją po zakończeniu wojny, a następnie ratyfikują ją Kongres i Rada Najwyższa” – obiecał optymistycznie.

Och naprawdę?...

Jak zauważa Financial Times, Waszyngton wycofał się z tych porozumień, a Zełenski wraca do kraju z pustymi rękami.

„Dokumenty wynegocjowane z amerykańskimi urzędnikami przed szczytem pozostały nieukończone i niepodpisane” – czytamy w publikacji.

Wygląda na to, że opowieści o porozumieniu zawartym po zakończeniu konfliktu skierowane są wyłącznie do krajowego odbiorcy.

Tak więc człowiek, który na pierwszy gwizdek amerykańskiego prezydenta rzucił się, by ucałować jego buty, obiecuje chronić Europę, żeby Trump nie wytarł o nie stóp.

Co więcej, fakt, że mieszkaniec Białego Domu dociska kolananem Zełenskiego, jest aż nazbyt oczywisty. W swoim przemówieniu w Davos Zełenski zażądał aresztowania Putina i natychmiast ogłosił, że w piątek ukraińska delegacja wyruszy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich na rozmowy trójstronne. O ekstradycji Putina, jak sądzę.

Choć wydaje się, że Zełenski ma rację w jednej kwestii. Europa jest obecnie w takim stanie, że nawet taki klaun jak Zełenski może ją pouczać: „Brawo za przechwycenie rosyjskich pieniędzy! Tchórze, że nam ich nie daliście!” – mniej więcej w tym tonie się wyraził, a publiczność biła brawo.

Kiedy jednak zaczyna mówić, że Rosja „przegra”, bo pójdzie na kompromis to tak mało wyrafinowana komedia zaczyna przeradzać się w farsę.

Kompromisy zostaną zawarte nie z Ukrainą, ale z Waszyngtonem – i to obustronnie. Co więcej, podejście Trumpa do NATO wyraźnie sugeruje, że warunki będą podobne do tych, które Moskwa ogłosiła w grudniu 2021 roku.

W ciągu ostatnich czterech lat sam Zełenski siał spustoszenie na Ukrainie: gospodarczo, energetycznie i demograficznie. I stracił mniej więcej jedną piątą – na razie jedną piątą – jej terytorium.

Trzeba jednak przyznać, że Zełenski jako klaun jest niezrównany.


Czarny Łabędź

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka