na zdjęciu: Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia na sali obrad. fot. PAP/Tomasz Gzell
na zdjęciu: Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia na sali obrad. fot. PAP/Tomasz Gzell

Szymon Hołownia w nowej roli. Teraz chce być negocjatorem

Redakcja Redakcja Polska 2050 Obserwuj temat Obserwuj notkę 11
Wewnętrzny kryzys w Polsce 2050 wchodzi w decydującą fazę. Szymon Hołownia zaproponował Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz i Paulinie Hennig-Klosce, by wspólnie stanęły na czele ugrupowania. Pomysł współprzewodnictwa ma – według lidera partii – zatrzymać narastający konflikt frakcyjny. Same kandydatki oraz część polityków Polski 2050 wskazują jednak na problemy formalne i polityczne związane z takim rozwiązaniem.

Hołownia: dwie frakcje, jedna odpowiedzialność

Lider i założyciel Polska 2050 zapowiedział w rozmowie z Polsat News, że zaproponował obu kandydatkom współprzewodniczenie ugrupowaniu. Jak tłumaczył, chodzi o „współodpowiedzialność” i próbę pogodzenia dwóch rywalizujących frakcji. W jego ocenie Rada Krajowa – jako najwyższa władza w partii – ma narzędzia, by wstrzymać lub zmienić proces wyborczy, a nawet doprowadzić do wyboru dwóch współprzewodniczących.

Hołownia nie wykluczył też przesunięcia wyborów na późniejszy termin, argumentując, że wewnętrzny konflikt zaszedł „zdecydowanie za daleko” i zagraża stabilności ugrupowania.

Kulisy walki o władzę w Polsce 2050. „One były już gotowe się dogadać”

Z informacji PAP, potwierdzanych przez polityków bliskich Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, wynika, że temat współprzewodnictwa był poruszany już kilka miesięcy temu – jeszcze przed rozpoczęciem wyborów wewnętrznych. Rozmowy miały jednak zostać wstrzymane przez samego Hołownię. Teraz – jak twierdzą rozmówcy – lider partii chce wystąpić w roli mediatora, choć kandydatki były wcześniej gotowe do porozumienia.

Jednocześnie nie wszyscy w Polsce 2050 popierają ten scenariusz. Wśród sceptyków wymieniani są m.in. Ryszard Petru i Joanna Mucha, którzy startowali w pierwszej turze wyborów.

Hennig-Kloska: statut na to nie pozwala

Paulina Hennig-Kloska studzi emocje. Podkreśliła, że statut partii nie przewiduje obecnie instytucji współprzewodniczenia, a sam Hołownia – wbrew medialnym zapowiedziom – nie kontaktował się z nią w piątek w tej sprawie. Zaznaczyła też, że umawianie się na spotkania „przez media” nie jest standardem politycznym.

Jednocześnie zadeklarowała gotowość do rozmów po zakończeniu procesu wyborczego i skrytykowała standardy ujawnione w mediach społecznościowych, związane z wewnętrzną grupą „2026”, skupiającą najbliższych współpracowników Hołowni.

Pełczyńska-Nałęcz przyjmuje zaproszenie

Inaczej zareagowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak poinformował Michał Gramatyka, przyjęła ona zaproszenie na spotkanie z Hołownią. Sama wcześniej publicznie mówiła, że po wyborach jest gotowa „siąść do stołu” i rozmawiać o przyszłym modelu przywództwa, choć – podobnie jak Hennig-Kloska – wskazywała na brak podstaw statutowych dla współprzewodniczenia.

Spór o wybory i rola Petru

W tle pozostaje unieważniona druga tura wyborów z 12 stycznia, która odbywała się online i została anulowana z powodu problemów technicznych. Rada Krajowa zdecydowała, że głosowanie zostanie powtórzone do 31 stycznia.

Hołownia w ostrych słowach odniósł się też do roli Ryszarda Petru, stwierdzając, że poseł „działa na szkodę ugrupowania” i powinien opuścić partię. Nie wykluczył również, że w zależności od wyniku wyborów możliwe są dalsze polityczne konsekwencje, w tym rozstania wewnątrz klubu.


na zdjęciu: Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia na sali obrad. fot. PAP/Tomasz Gzell

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj11 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka