czasami czasami
368
BLOG

Lewica, prawica a mnie bierze...

czasami czasami Polityka Obserwuj notkę 4

Dziś zdradzę Wam sekret. Nie musicie mieć poglądów ani prawicowych ani lewicowych! Mimo to wciąż możecie mieć bardzo wyraziste poglądy. Natomiast za każdym razem gdy krzyczycie "lewica/prawica", kolejne 100 polskich nowych złotych ląduje w kieszeni urzędniko-polityka.

Podział na lewicę i prawicę, powstał kiedyś i ewoluował jakoś - historyk idei w tym miejscu napisałby na ten temat długi wstęp. Ponieważ jednak jestem ignorantem, przejdźmy od razu do rzeczy: Podział ten nie ma już racji bytu. By nas kontrolować jest dziś sztucznie utrzymywany przy życiu.

Nie ma racji bytu, gdyż obecnie mamy w miarę wolny rynek i w miarę zapewnione prawa pracownicze. W miarę chronione są prawa człowieka i w miarę własność prywatna. Mamy w miarę wolność słowa i wolność wyznania. To 'w miarę' wystarcza by prowadzić interesy i by zatrudnić się na 8 godzin dziennie u osoby prowadzącej interesy. To w miarę wystarcza by gromadzić prywatny majątek i dochodzić swoich praw w Strasburgu. By założyć gazetę i kościół. Wystarcza by w miarę normalnie żyć. Oczywiście - każdy z tych obszarów wymaga pracy - ułatwiania, usprawniania, upraszczania. By zmniejszyć obciążenia finansowe pracodawców i zabezpieczyć ich przed działaniami urzędów skarbowych. By zwiększyć wolność wypowiedzi. By pracownicy dochodzili łatwiej swoich praw przed sądami. By zwiększyć kontrolę nad integracją imigrantów. To wszystko są problemy znane od dłuższego czasu, potrzebujące znanych rozwiązań.

Ale one same w sobie nie stanowią podstawy do podziału na lewicę i prawicę; do wytyczenia linii pomiędzy wszystkimi Polakami. Do tego by jedni krzyczeli z nienawiścią na drugich, wyzywając ich od "jebanych hujów, pedałów, nazioli".

Podział ten jest sztucznie podtrzymywany przy życiu, gdyż służy nastawianiu grup społecznych przeciwko sobie. Jakiś problem w Państwie? Rozpocznijmy dyskusję o aborcji czy in vitro, niech się ludzie pokłócą. My w tym czasie będziemy robić dalej swoje. Z całym szacunkiem dla noworodków i zarodków: więcej ludzi ginie w Polsce rocznie od palenia papierosów - jakoś nie widzimy histerycznych demonstracji przeciwko koncernom tytoniowym. A może zmienimy system pracy godzinowej w kodeksie pracy? Związkowcy powstają i palą opony - co z tego, skoro dalej pracownicy zarobią tyle samo za godzinę, i to niskie płace są głównym problemem w życiu codziennym setek tysięcy ludzi w tym kraju.

Zbliżają się wybory? Jaki jest najłatwiejszy sposób jednoczenia i mobilizowania ludzi? Znaleźć wspólnego wroga. Zacznijmy straszyć ludzi, co się stanie gdy wygra lewica/prawica. Zjednoczmy ludzi wokół własnego obozu. Wmówmy im jasno - należycie do obozu lewicy/prawicy, a Wasz wróg jest po drugiej stronie. To nieważne że prawdziwe problemy są zupełnie inne. Że linia podziału przebiega gdzie indziej. Tak jest o wiele, wiele łatwiej.

Kurwica mnie bierze, gdy widzę lewicę szczekającą na prawicę i na odwrót. Bo to jest dokładnie to, czego życzy sobie establishment - Waszego skłócenia. Marnotrawienia energii na kłótnie, która w przeciwnym wypadku mogłaby zostać skierowana do uzdrowienia chorego systemu. Wdrożenia skutecznych rozwiązań.

Podział na lewicę i prawicę jest wgranym od dzieciństwa programem. Wyssanym z mlekiem matki. Oklejonym lekcjami w szkole i pomalowanym wiadomościami z telewizora. Deklarowanie się po jednej stronie obozu (jak to wojskowo brzmi) zwiększa przynależność do grupy i zmniejsza trud, potrzebny do wytworzenia własnego zestawu poglądów. Bierzemy więc gotowe wzorce, i wraz z np. miłością do zwierząt, nienawidzimy wolnego rynku i Kościoła. Po "drugiej stronie" zaś kochamy Jezusa, a przy okazji walczymy o zniesienie wszelkich form pomocy socjalnej.

To nie tak!

Nie ma absolutnie żadnych przeciwwskazań, by nacjonaliści walczyli o prawa pracowników - w końcu sami tez gdzieś pracują. I nie ma przeszkód, by socjaliści zaostrzali politykę emigracyjną, skoro emigranci mają problem z dostosowaniem się do norm panujących w tej części świata. Jakżebym się cieszył, gdybym zobaczył skina piszącego listy do Amnesty International o uwolnienie dysydentów politycznych. Gdyby pachnący marihuaną hipster postulował upamiętnienie Polskich żołnierzy walczących, wyklętych i pomordowanych. Czy naprawdę mamy tak ograniczone umysły, że nie potrafimy przyjąć innego zestawu poglądów, niż te przychodzące do nas w gotowych pakietach, z metkami lewica i prawica?

I jedni i drudzy zapominają, że gdyby nie wolny rynek, to by nie było komu płacić związkowcom. A gdyby nie Kodeks Pracy, to ludzie by byli przemęczeni, zastraszeni i po prostu nieszczęśliwi. Obie strony tej samej monety. Obie tak samo potrzebne. I z jakiegoś powodu nie mogą się wymieszać.

Mogę poprzeć PiS i rozwalanie układu, bo to dobre działania. Mógłbym poprzeć Tuska i jego obniżanie danin publicznych, gdyby były prawdą. Zestaw działań do wykonania w tym kraju jest bardzo czytelną listą. Natomiast wszyscy ją ignorują, od lewicy po prawicę. Robią swoje, a "motłoch" na dole niech się spiera o karę śmierci czy pomniki - prawdziwa władza, jaką jest kasa, płynie w tym samym czasie od nas do rządzących nieprzerwanym strumieniem. Każdy przetarg, wyrok, ustawa to gotowa premia dla kogoś. Kogoś, kto jest za podtrzymaniem tego systemu i za tym, byśmy skakali sobie do gardeł. Psy szczekają, karawana idzie dalej.

Podział ten to zasłona dymna, parawan, oddzielający społeczeństwo od prawdziwych ośrodków władzy, w Polsce, w Brukseli, w USA. Krzyczenie "jebane lewaki", "jebane prawaki" skutecznie wypełnia przestrzeń publiczną. Nie ma już miejsca na zastanowienie się, czemu urzędników przybywa, czy naprawdę Polska pozwoliła amerykanom na torturowanie więźniów (ta sama Polska, której dziadkowie torturowani byli przez NKWD i Gestapo) i czemu każdy przetarg w Polsce to na starcie gotowa afera?

To nie pedały i nie katolickie oszołomy są odpowiedzialne za niskie zarobki i wysokie ceny. Za niewydolny aparat Państwowy obarczony armią urzędników, bezkarnych za swoje arbitralne decyzje, często dyktowane chęcią prywatnego zysku. Taka Polskę stworzyły wszystkie partie polityczne działające w tym kraju od 1989 roku.

Mała prośba ode mnie - nim pójdziesz na kolejną demonstrację przeciw, zadaj sobie pytanie. Czy to przeciw naprawdę jest odpowiedzialne za większość codziennych problemów? Kto nawołuje do tej demonstracji? Czy ma realny program rozwiązania problemów?

Nim zaczniesz dowodzić swoich prawicowo-lewicowych racji wpychając je z nienawiścią w gardło drugiej osoby, zastanów się: czy to pomoże polepszyć jakość waszego wspólnego życia? Skąd tak naprawdę masz te poglądy i gdzie się możesz mylić? Być może druga strona nie jest Twoim wrogiem? Być może chce tego samego? I być może prawdziwy wróg jest ukryty - za zasłoną z nagłówków gazet, wydarzeń medialnych i bezsensownej wojny ideologicznej pożerającej myśli i uczucia wszystkich żyjących w tym kraju - bez względu na to, czy czują się Polakami czy Obywatelami Świata.
 

czasami
O mnie czasami

wpadnie mysl czasami, czemu się nie podzielić i skonfrontować

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka