Czym kongres pisu różni się od zjazdu jedynej i słusznej, niegdysiejszej hegemonistycznej partii?
Otóż nie ulega wątpliwości, ze jest z punktu widzenia państwa, równie nieproduktywny i jałowy oraz - na szczęście – podobnie zupełnie bez znaczenia dla przyszłości naszego kraju.
Ale podobieństw jest znacznie więcej. I na pewno jest ich znacznie więcej niż różnic.
I tak podstawowe podobieństwo to, przede wszystkim, delegaci.
Jak tamci wciąż na dorobku, ciągle głodni i głęboko przekonani – przykładem niewysokich bliźniaków, bez jakichkolwiek hamulców moralnych za to o nienasyconych apetytach - ze 'teraz k..a my usprawiedliwia każdą niegodziwość, kłamstwo czy oszustwo.
No i fakt, ze sa to ludzie z tą samą anachroniczną wizją świata oraz brakiem zakorzenienia w kulturze i cywilizacji europejskiej. Zaskakujące, jak daleka jest zbieżność tych dwóch, odległych czasowo gremiów w kwestiach dotyczących generaliów, takich jak obyczajowość, otwartość kulturalna czy wolność sztuki (czytaj cenzura). Ale ta zbieżność czy identyczność stanowisk istnieje również w kwestiach szczegółowych, ze wymienię tutaj stosunek do kwestii miłości homoseksualnej, pornografii czy wreszcie do kwestii ekologicznych czy pozycji i roli kobiet.
Uczciwie zresztą trzeba przyznać, ze na zjazdach partii u schyłku peerelu bywali ludzie lepiej wykształceni, inteligentniejsi i bardziej obyci, którym bliżej było do świata cywilizacji zachodniej niż tym z aktualnego kongresu pisu. Rozumieli już bowiem, ze stalinowska, ruska wersja lewicowości jest cokolwiek chybiona, a przede wszystkim nie jedyna.
Pisowi, najbardziej zresztą z całej prawicy polskiej, takiej wiedzy ogólnej i świadomości historycznej brakuje i dlatego dziś posługuje się ta partia hasłami i tezami prawicy zachodnioeuropejskiej z okolic końca XIX wieku.
I to mimo tego, ze poza kongresem są zarówno 'przystawki' ( z takimi tuzami myśli społecznej jak Hojarska, Jurek, Maksymiuk, Orzechowski, Wierzejski, Zawisza czy Lepper) jak i liczni piewcy IV-tej rp, bez przynależności organizacyjnej jak JKorwinMikke z Michalkiewiczem (optujący za odebraniem kobietom, homoseksualistom i Zydom wszelkich praw) czy ich epigon Ziemkiewicz nawołujący do ocenzurowania W.Gombrowicza.
Głównie z powyższych powodów obiecane 3 miliony mieszkań wydają się mniej prawdopodobne od wypowiedzenia przez prezydenta - w imieniu swojego brata, pisu i wszystkich Gruzinów- wojny Rosji i Białorusi.
Najpewniejsze jednak jest uchwalenie powszechnych haków na wszystkich inaczej myslácych, w tym na inwigilowane już pielęgniarki oraz przyszłe ofiary pięknego Tomka




Komentarze
Pokaż komentarze