Ja tak.
To - pomijając wszelkie ważniejsze aspekty tego zdarzenia - dosc nieprzyjemne doświadczenie. O wątpliwej estetyce.
Tym większym niesmakiem napełnił mnie kilkanaście lat później, wieczór bez dobranocki, kiedy to najmniej komunikatywny i najbardziej zaspany ze znanych mi premierów, przerwał czerwcowy program publicznej tvp w stylu generała z innej Polski. Był to pierwszy wyraźnie i publicznie przekazany przez ten obóz polityczny, komunikat, ze ' TERA K.....A MY' .
A dokładniej (dla tych co i wtedy i teraz mają kłopoty ze zrozumieniem,):.... 'wiemy jak się sprawuje funkcje publiczne bo się napatrzyliśmy w peerelu'.....
I: '…..nie potrzebujemy żadnych zgniłych europejskich wzorców, bo mamy swoje rewolucyjne i zaangażowane.'
Na dodatek: ...' pod czarnymi a nie czerwonymi sztandarami......' (jakby to cos usprawiedliwialo)
A potem wystarczyło tylko poczekać i krok po kroczku po kilkunastu latach wprowadzić w życie neokołchozowy plan neokołchoźników, z braćmi bliźniakami na czele, którzy posiadali najważniejsze dla tej neokołchozowej opcji cechy: byli (i pozostali) kulturalnymi i erudycyjnymi troglodytami i nie posiadali kindersztuby.
Te cechy stała się zresztą podstawą nowego historycznego sojuszu ciemniaków, bez względu na przynależność do grupy społecznej, który zastąpił peerelowski 'sojusz robotniczo-chłopski'.
Dla uważnego obserwatora nie była zatem żadną niespodzianką komitywa między pseudointeligentami jak Jacek Kurski ( na dodatek grafoman, i z uwagi na wrodzone cechy specjalista od babrania się w z rynsztoku), Lipinski, Kaczyńscy, Kempa, Jakubiak a gruboskórnymi prostakami w rodzaju Hojarskiej, Lyzwinskich, Beger czy Leppera. I nie było w stanie zaskoczyć, pokrewieństwo intelektualne (inaczej?) między Migalskim, Maksymiukiem, Dudkiem, Orzechowskim, Benderem czy Zawiszą. Żadnym zaskoczeniem nie jest tez fundamentalizm obyczajowy na wzór późnogomulkowski, który wyznają tak samo Jurek, Szczyglo, Wierzejski, Boba, Sowinska i większość hierarchów Kościoła katolickiego (w czym nie przeszkadza nawet luźne traktowanie jakichkolwiek drogowskazów moralnych np. przez Glodzia, Paetza, Rydzyka czy Jankowskiego). Oni zawsze gotowi są do skontrolowania każdej sypialni bliźniego. Oczywiście ..'dla jego dobra'.
Nie sposób, w tym miejscu, nie dodać wpisu o mediach. To obszar, na którym dokonano bodaj najbardziej spektakularnego połączenia sił.
I tak, w egzotycznej na pozór koalicji, między ludźmi Targalskiego i Kwiatkowskiego, z bezpośrednim udziałem tuzów dziennikarstwa polskiego tej miary co Ziemkiewicz, Jasio Pospieszalski, Gargas, Sakiewicz, Karnowscy, Wildstein (a z cichym poparciem wielu innych dziennikarzy z tej opcji, w tym tych aktywnych w S24), udało się wprowadzić politruka Sobalę do Trójki i skutecznie jej nadać rys propagandowej tuby. Takie rozwiazanie nie udalo się – mimo wielokrotnie ponawianych prób - nawet w peerelu!!!
Wysiłek związkowców Trojki – wobec tej 'siły złego' i w sytuacji gdy Śniadek udał się po dyspozycje na kongres pisu – wydaje się skazany na niepowodzenie.
Pozostaje więc mieć nadzieje, ze jednak rewolucja ciemniaków nie zwycięży.
Bo jeśli zwycięży, to po niewczasie, będziemy znowu odkłamywać historię.
Tym razem z faktów zapisanych przez junaków z ipeenu, w rodzaju: piSolidarnosci, oraz braci bliźniaków(z Wyszkowskim i Walentynowicz) jako przywódców strajku w Stoczni Gdańskiej i całej polskiej opozycji.
A uciechą mas stanie się rozliczanie - aktualnie wszak 'słusznych' - donosicieli typu Brauna, Koteckiej, Zyzaka, Gontarczyka et (równie odrażający moralnie) consortes.




Komentarze
Pokaż komentarze