Dla 10-20 milionów Polaków?
Na pewno dla Kurskiego. On już był na plaży. Chyba, że opalał się z Lepperem. W solarium. Albo w wyjątkowo tanio nabytej leśniczówce.
A póki co publiczne media, rządzone jak za najlepszych czasów totalitaryzmu przy udziale politruków, ekscytują się, wszelkimi wydarzeniami wokół małych (nie tylko wzrostem) braci. Dwojąc się i trojąc, zawsze starają się ich uczłowieczyć oraz ocieplić ich wizerunek. To trudne(żeby nie powiedzieć niemożliwe). Ale nie ma w tych próbach nic zaskakującego. Wszak po to właśnie tych politruków tam usadowiono. Jak Sobalę w Trójce.
Dzięki niemu, codziennie, możemy słuchać braci Karnowskich i podobnych ziemniakiewiczów. Miast obojętnych politycznie, lub co gorsza podejrzanych „ideologicznie” audycji muzycznych czy kulturalnych.
O to też chyba chodziło. By wyeliminować z Trójki, przed południem, jak największą ilość tekstów (literackich, piosenek, etc), które są w myśl pszenno-buraczanych kanonów 4tej rp nieprawomyślne. Odbiorca słuchając ich, mógłby zostać narażony na kontakt z tekstami zazwyczaj przecież godzącymi w moralną „czystość”, a zwłaszcza bezkompromisowość (czyli przaśność) rodem z 4tej rp.
A teksty są takie bo są pisane przez autorów, o otwartych na różnorodny, multikulturowy świat głowach. Autorów, którzy w swych tekstach zawierają lewicowe a w najlepszym razie liberalne treści. Otwartym, liberalnym zwłaszcza obyczajowo poglądom, sprzyja bowiem, lub je podziela od dawien dawna, zdecydowana większość artystów na świecie. Zwłaszcza zaś, liczący się twórcy.
Ta prawda jest łatwa zarówno do skonstatowania jak i do dowiedzenia. Artyści, twórcy i ludzie idei wytyczają bowiem drogę cywilizacjom również poprzez łamanie barier, konwenansów, ograniczeń
a nierzadko przez odrzucenie uświęconych tradycją (np. przez poprzednie pokolenia) schematów. Między innymi dzięki większej niż przeciętna wrażliwości. W tym społecznej.
Na tym właśnie, z grubsza, polega tradycja postępu cywilizacyjnego. I to nie tylko w kulturze zachodnioeuropejskiej.
W Polsce udało się na razie w tym względzie zatrzymać czas. Ale na szczęście, póki co, nawet rewolucji ciemniaków, nie udaje się go zawrócić – a o tym marzy wszak cała przaśna prawica polska – w czasy średniowiecznych krucjat. I to mimo, że pielgrzymi w Polsce tak bardzo przypominają tych z muzułmańskiego hadżdżu. A przecież islam, jako religia młodsza od chrześcijaństwa, dopiero dziś przeżywa czas swojej, własnej „Inkwizycji”. Równie fundamentalnej, bezmózgiej i bezwzględnej jak ta, która była swego czasu udziałem chrześcijańskiej Europy.
A wyznawcy islamu, tak jak katolicy z Polski, z upodobaniem powtarzają, że islam to religia miłości.
Nie wszyscy jednak wierzą tym śmiałym tezom.
Bo szeroka, postronna publiczność swój rozum ma. Ten rozum, rozsądek jest jej opoką i twierdzą zarazem. Nie skruszyli jej murów politrucy czerwonego, moskiewskiego zaciągu. Nie skruszą również rodzimi, równie barbarzyńscy, chociaż w czarno-przaśnym, z grubsza rzecz biorąc, kolorze.
Aktualnie (w tej chwili) wydaje się, że wraz z całą rewolucją ciemniaków, by znaleźć swoje miejsce w świecie, będą się musieli udać w jeszcze jedną pielgrzymkę (krucjatę?). Czego im serdeaacznie życzę. Im wcześniej tym lepiej!
Nie sądzę jednak – wbrew zapewnieniom i obietnicom brata z prezydentem – by ich Ziemią Obiecaną były słoneczne plaże Turcji i Egiptu.
Nawet, jeśli będzie ich 10 milionów. W obiecanych wcześniej 3-ch milionach mieszkań.
PS. Wyjściem awaryjnym, które z pewnością jest brane pod uwagę przez braci, jest wypowiedzenie wojny Rosji. Przez naszego prezydenta. Z bratem. I oczywiście wspólnie i w porozumieniu z prezydentem Gruzji (potem pomyśli się o Białorusi, Niemczech oraz innych krajach zgniłego liberalizmu zachodnioeuropejskiego).




Komentarze
Pokaż komentarze