Naciągnij spodnie na nogę od stołu a otrzymasz prowadzącego program „Warto Rozmawiać”. Dodaj do niego kilka podstawowych reguł ortograficznych języka polskiego a otrzymasz Lichocką. Zabierz jej etykę (nogi od stołu?) i wyjdzie Eugeniusz.
Kłopotek zresztą.
Do niego dodaj kilka książek niekoniecznie napisanych i tym bardziej niekoniecznie przeczytanych i wyjdzie przeciętny polski ziemniakiewicz. Załóż mu garnitur i naucz wymawiania „ę” i „ą” ( tj. koniec z Kłopotkowym „knujo”, 'wymodrzajo się” czy „mieszkajo w mieście”) i otrzymasz całego rodzimego niedo-rzecznika Kochanowskiego. Na drugie Dulski.
Znany w niektórych kręgach polskiej prawicy, ten doktor(o ironio) wszechnauk, już zapisał się na kartach historii rzeczników obywatelskich czyli ombudsmanów. Nikt przed nim i nie sądzę by ktokolwiek po nim, wpadł na pomysł by upomnieć się o moje (Twoje, nasze ….) prawo do zwiększenia wydatków na zbrojenia! Z procesu o szczepionkę chwilowo co prawda zrezygnował. Prościej wszak wziąć udział – koniecznie jako nie całkiem rozgarnięty kupujący – w wyprzedaży szczepionek organizowanej przez kilka rządów europejskich. I kupić komplet dla niedo-rzeczniika. Albo nawet dwa komplety.
Zbędzie wtedy mógł niezagrożony brać udział w programach Bronka Wildsteina, w których zazwyczaj „rozmnaża” on ideologię rewolucji ciemniaków. I będzie ją rozmnażał choćby ich oglądalność czy słuchalność (ta w Trójce - bodaj najbardziej zaangażowanej ideologicznie, współczesnej rozgłośni radiowej) spadły do zera. Bo rewolucja ciemniaków „trzyma” media publiczne.
I realizuje misję.
Misję Targalskiego. Ale przede wszystkim „rozmnaża” ideologię. Jak swego czasu „rozmnażali” ją w komitetach różnych szczebli. Z takim samym wdziękiem zresztą.
I identycznym odbiorem społecznym.
Ale Wildstein i jego równie egzotyczni co on goście, zazwyczaj czytają.
Co niestety dyskwalifikuje niedo-rzecznika.
Podobnie jak posłów Górskiego i Piętę. Niedomytą/ych i zezowatych intelektualnie. Ale pełnych dobrych chęci. Jak Zyzak. I pełnych uwielbienia dla świata „pałacowych balów”. Jak poseł Górski. Oj, zadałby mu bobu dziadek ( ze strony matki), niejednokrotnie przeciągnięty palcatem przez ichniego dziedzica.
Ale o wypełnienie luki po Lepperze zadba też prócz niego Migalski z Karnowskimi. Ten pierwszy to wszak kolejny doktor wszechnauk. I niechętny zarówno wzorcom intelektualnym jak i głównemu nurtowi kultury europejskiej . Jak bracia Karnowscy. Oraz niewysocy bliźniaczy-mentorzy ich wszystkich.
A propos „doktorów” …..... Czyżby Bender ze starszym Giertychem stworzyli stajnie doktorantów?........ Inaczej?........ Bo jest przecież jeszcze Dudek i Kurtyka. Ciekawym, czy wszyscy oni doktoryzowali się ze smoków? Przypuszczam, że tytuły odbierali z Lepperem i że to klasyczne „doktoraty za masło”.
Jak widać z powyższego skompletować salon nadzwyczaj łatwo. Można jeszcze dla urozmaicenia
i poprawienia zabawy zaprosić paru imprezowych biskupów jak Głódź czy nawet „inaczej” imprezowy Paetz. Dla dodania pikanterii jakiegoś Żydożercę w rodzaju Michalkiewicza.
Element ludyczny (podkreślam pod nieobecność Leppera i Łyżwińskiego) zapewni Kurski (ten od gnoju) z Hojarską i ze Szczygłą.
A na koniec - ale koniecznie - winien wkroczyć nadredaktor, z zawsze tabloidalnym Warzechą oraz z niepoprawnie barbarzyńskim, w każdym przejawie, Czarneckim oraz ze sforą plugawo osławionych blogowiczów, daleko bardziej antysemickich, nietolerancyjnych i niedokształconych niż prowincjonalny księżulo z Podhala, skarcony ostatnio za te cechy przez kardynała Dziwisza.
Ale to rzadkość.
Większość hierarchów woli zajmować się sprawami Alicji Tysiąc.
W sumie, nie dziwię się. Zawsze to lepiej niż gdyby - nie daj Boże - zainteresowano się ich sprawami.... Z tego samego kręgu, z grubsza..... Jak to się dzieje aktualnie na Zachodzie.
Ale...
U nas nie zachód. I dlatego mamy swoje, swojskie salony. Przaśne i żniwno-omłotowe. I polskoprawicowe oczywiście.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)