Aguirra Aguirra
56
BLOG

Jak zostać rpo? Czyli czytać, uczyć się czy zbierać haki?

Aguirra Aguirra Polityka Obserwuj notkę 0

 Pracować na chleb w pocie czoła czy sprytnie, bezkarnie i bezwstydnie czerpać z państwowej kiesy?

Państwo polskie, autorytetem prezydenta Kaczyńskiego z bratem i ich kancelarii, uznało, że odpowiedź jest oczywista. I wcale nie jest ona korzystna dla tych co chcieliby pracować lub się uczyć.

Takie stanowisko nie jest dla mnie – i zapewne dla nikogo myślącego - zaskoczeniem. Bo wszak prezydentowi z bratem udało się zgromadzić w swej kancelarii wyjątkowo szemrane towarzystwo. Oni sami - chociaż trzeba przyznać, że zwłaszcza prezes – z grubsza, nic innego poza polityką uprawianą w sposób szczególny, w życiu nie robili.

Są wszak pierwszymi politykami 4tej rp. Według jej pojemnych nad wyraz standardów. Mieszczących Leppera, Maksymiuka, Łyżwińskich, Orzechowskiego, Wierzejskiego, Kurskiego, Szczygłę i jeszcze cale tabuny?, hordy?, stada? podobnych im osobników.

I jako ci szczególni politycy bez żenady sięgają po publiczne pieniądze. Prezes np. w życiu nie skalał się jakąkolwiek pracą poza polityką. Dlatego pewnie, zarabia przez większość swojego życia kilka do kilkunastu razy więcej niż wynosi pensja nauczycielska lub pielęgniarska.

I nie ma żadnego znaczenia, że wypłaty dla tych polityków płyną ze środków gromadzonych między innymi, przez tych właśnie nauczycieli i pielęgniarki. Oraz innych pracowników wykonujących usługi materialne i niematerialne, produkujących, rolników etc. tych wszystkich, którzy tworzą wartość dodaną.

Politycy do tej grupy nie należą.

Braciom Kaczyńskim ta formuła nie wystarcza i z tego powodu, ostatnio, przy okazji nadawania orderów, wyłącznie jedynie słusznym działaczom NZS-pis(-bis?), uznali swego lojalnego stójkowego Kamińskiego, specjalnym orderem, który zapewni mu dożywotni i nieprzyzwoicie wysoki dochód .

Z kiesy państwowej.

Mimo że nie splamił się w swoim życiu jakąkolwiek produktywną pracą. A sprawowane, od czasu do czasu, z politycznego nadania funkcje w urzędach wykorzystywał, jak na totalnego dyletanta przystało, do generowania olbrzymich kosztów lub wręcz strat. Jak np. w przypadku straty co najmniej 1,5 mln zł w prowokacji skierowanej przeciwko Kwaśniewskim.

I tak, Kamiński bezwstydnie i bezkarnie trawiąc - na polityczną policję ubraną w strukturę piScebea - z budżetu kwotę równoważną całorocznym pensjom tysiąca pięciuset (1500!) nauczycieli lub pielęgniarek, w nagrodę, dzięki wdzięcznemu prezydentowi i jego bratu, będzie dostawał do końca życia równowartość 3-4 pensji nauczycielskich lub pielęgniarskich.

I o to chyba chodziło. A cała ta otoczka to kamuflaż. Bo kto, pozostający przy zdrowych zmysłach, świadomie, mógłby powierzyć takiemu dyletantowi jakąkolwiek istotną posadę?

Takie samo pytanie nasuwa się w odniesieniu do naszego nieszczęsnego (niedo)rzecznika praw obywatelskich. Właśnie kończę wniosek o umieszczenie wpisu o nim w księdze rekordów. W dziale rekordy absurdów urzędniczych. Znajdzie się tam jako jedyny ombudsman. Ale za to w towarzystwie paru postaci z mało dojrzałych(że użyję w tym miejscu tego eufemizmu) intelektualnie i cywilizacyjnie państw afrykańskich bądź rewolucyjnych. I choć wpis będzie dotyczył jednego tylko wystąpienia RPO czyli aktualnego (niedo)rzecznika, dotyczącego obrony naszego prawa do zwiększenia wydatków na zbrojenia(!!!), to przecież zdecydowana większość jego wystąpień jest, co najmniej, równie kuriozalna.

A on też, lekką ręką, traci państwowe (nasze) pieniądze. I za swoje buraczane wizje doczeka się kiedyś, nieprzyzwoicie wysokiej emerytury. A przecież jedyna, na jaką zasługuje, to ta za idealne wpasowanie się i zilustrowanie własną postacią co znaczy „dulszczyzna” czyli kołtun. W sferze intelektualnej, kulturalnej i kanonów estetycznych w szczególności.

A jest szansa, że będzie mógł z pokrewnymi mu duchowo postaciami jak Dudek, Zyzak, Migalski czy Kurtyka, pod przywództwem prezydenta z bratem rozmnażać te kanony i ichnią inna ideologię.

Jak tylko czarodziej słowa (buraczanego?) doda mu trochę współczesnych rysów a la Lepper.

Wszak 4ta rp, ich ziemia obiecana za progiem. Czeka na takich junaków!

A ostatnio, w ramach tej estetyki Waszczykowski z Fotygą doradzają prezydentowi z bratem, wypowiedzenie wojny Białorusi i Rosji. Najlepiej podczas najbliższej wizyty (wizyt?) na wschodzie. Lub w Gruzji. Bo do USA ich niestety nie zaprosili. Mimo, że koczhają Amerykę miłością bezinteresowną.

Jednak ani prezydent ani jego brat nie podjęli jeszcze decyzji. Nie mają przecież zbyt dużego doświadczenia. Żaden z nich w wojsku nie był.

Mogliby zapytać Szczygłę.

Tylko.....takiego zupaka....

Aguirra
O mnie Aguirra

myślący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka