Czy jest w ogóle miejsce na patriotyzm w dzisiejszym, globalnym świecie?
Odpowiedź nie wydaje się nastręczać większych rozterek czy wątpliwości.
Codziennie odpowiadają twierdząco na to pytanie istotne grupy rodaków. Deklarując (nie tylko werbalnie) przywiązanie do przodków, rodziny, regionu i miejsca zamieszkania, lokalnych społeczności. Najrzadziej chyba – ale jednak – do całego kraju. Do historii, tradycji, kultury, języka i symboli wreszcie. Twierdząco odpowiedziała na przykład, na pytanie o patriotyzm, zawarte w jednym z badań ankietowych, spora grupa młodych polskich emigrantów, mieszkających w Zjednoczonym Królestwie. Dla tej grupy Polaków, w dużej mierze będących przecież 'obywatelami świata' , opowiedzenie się za patriotyzmem było oczywiste.
Dla niektórych, wcale licznych, patriotyzm to jedynie słowa i symbole oraz hołd niektórym faktom i postaciom naszej historii traktowanej instrumentalnie i wybiórczo. Honorują zwłaszcza martyrologię, niezależnie od jej sensu i sumy efektów jakie niosła krajowi. Ci najczęściej roszczą sobie prawo do 'prawdziwego patriotyzmu'. Właściwego 'prawdziwym Polakom'. Gębę mają zawsze pełną frazesów i równie górnolotnych co pustych deklaracji. Często to ich obrona przed innością, różnorodnością świata. Ucieczka do przodu, przed konstatacją własnej do niej nieprzystawalności. Dysponujący z reguły niewielkim potencjałem intelektualnym, zawsze są gotowi do dowolnego kłamstwa czy przeinaczenia, które poparłoby tezę o najwyższej próbie ich patriotyzmu. To oni - jakakolwiek nie byłaby prawda - stawiają siebie naprzeciwko zomo. U boku którego stoją oczywiście ich aktualni oponenci . To oni tworzą, piszą na nowo historię. Na przykład historię AK(pisAK?) i Solidarności , która okazuje się nagle, po latach i na naszych oczach piSolidarnością. Jaskrawym przykładem takich działań, jest uhonorowanie przez prezydenta RP z bratem, za udział w Powstaniu Warszawskim, matki, która Powstanie Warszawskie spędziła w Starachowicach.
Nie uważam, przy tym, wańkowiczowskiego 'chciejstwa' czy nadęcia na modłę gombrowiczowskiego Pylaszczkiewicza oraz innych tego typu zachowań za największe niebezpieczeństwo. Wszak oni inaczej nie potrafią, zajęci trudną i mozolną walką ze swoimi kompleksami. Z wykluczeniem i nieprzystawalnością do nowoczesnego świata.
Nie. W tym wszystkim najbardziej niebezpieczne jest stawianie swojego sposobu celebrowania patriotyzmu ponad innymi i całkowity brak tolerancji dla tych, którzy patriotyzm rozumieją
i wykonują inaczej.
Bo odpowiedź na pytanie o współcześnie pożądaną formę patriotyzmu jest dla mnie jedna: każda jest dobra, która służy krajowi i innym obywatelom. Pod warunkiem wszakże, że nie jest zapyziała, nie narusza kanonów estetycznych i zasady tolerancji.
Pierwszy z brzegu przykład rozsądnych i pozytywnych efektów działań stymulowanych patriotyzmem, to aktualna pozycja nas Polaków, w światowej wymianie gospodarczej w ogóle, czy handlowej w szczególności. Pozycja ta jest między innymi wynikiem przynależności naszego kraju do międzynarodowych organizacji. Chyba nikt już ( a na pewno nikt posiadający zdolność logicznego myślenia) nie kwestionuje pozytywnego znaczenia, zniesienia barier celnych w momencie wejścia do UE.
Nie wspomnę już o wywalczonym wspólnymi siłami dostępie do potężnych funduszy unijnych, skutecznie stymulujących naszą gospodarkę od momentu zgłoszenia akcesu do UE.
Gorzej poszło nam w sferze wiz. Ale i tu, dzięki przynależności do UE, otworzyliśmy naszym obywatelom całą Europę i większość świata. To, bardzo ważna kwestia. Szczególnie - choć nie tylko - dla większości młodych Polaków.
A kto tego nie widzi, ten kiep i na pewno nie patriota.




Komentarze
Pokaż komentarze