Aguirra Aguirra
58
BLOG

Co i po kim dziedziczy 4ta rp?

Aguirra Aguirra Polityka Obserwuj notkę 6

Reguły dziedziczenia w Polsce nie różnią się w sposób istotny od tych spotykanych w całym świecie cywilizacji zachodniej. No może poza piętnem jakie wywierają na nich urzędnicy i urzędy polskie (i to nie tylko sądy), które, w odróżnieniu od podmiotów gospodarczych, nie nadążają za trendami i standardami europejskimi. Ale póki jesteśmy w UE, mam, bo mam prawo mieć nadzieję, że prócz litery prawa, zagości w nich kiedyś również zachodnioeuropejski duch. I że kiedyś spotkam urzędnika, który prócz posiadania kwalifikacji i kompetencji na co najmniej przyzwoitym poziomie, ideę służby cywilnej i służebności obywatelom (a nawet tylko mieszkańcom) swojego kraju, będzie traktował jako zawodowe credo. Takiego urzędnika z jakimi miałem zawsze do czynienia w urzędach Europy Zachodniej.

Niestety, ten najważniejszy dla kraju i obywateli, moment w nowożytnej historii polskich urzędów, jest odwlekany kolejnymi desantami troglodytów z nadania politycznego. W tym miejscu warto wspomnieć ostatnie z nich czyli 'odzyskanie' wg wskazań Kurskiego instytucji państwa dla byłej Wielkiej Koalicji kierowanej przez braci Kaczyńskich. Zwłaszcza ludzie Giertycha i Leppera. Niewiele różniący się zresztą od realizowanego aktualnie peeselowskiego desantu ludzi pokroju Kłopotka.

Największy bodaj krok wstecz w tej dziedzinie, stał się jednak udziałem instytucji powierzonej osobistemu emisariuszowi i najbardziej zaufanemu człowiekowi J.Kaczyńskiego. Otóż, jak opisuje raport niezależnych audytorów, protekcjabyła jednym z istotnych mechanizmów rekrutacji do cebea. Zresztą, patrząc na kwalifikacje pierwszego szefa tej instytucji, jego najbliższych współpracowników oraz efekty ich pracy, nie można było mieć co do tego wątpliwości i przed upublicznieniem tego raportu.

Wracam jednak do dziedziczeni, które jest wszak motywem przewodnim tekstu.

Nie można nie zauważyć, że co innego reguły prawne, co innego prawa zwyczajowe. Zwłaszcza te dotyczące schedy niematerialnej. Spadku umownego, jakim bywa kontynuacja pomysłu czy idei. W tym intelektualnej koncepcji czy otoczki materialnego przedsięwzięcia. Czyli ducha (w odróżnieniu od litery, która, w tej konwencji, podlega regułom prawnym dziedziczenia) tego przedsięwzięcia.

Takie zwyczajowe dziedziczenie jest z natury wyłączone spod reżimu ścisłych zasad, co często skutkuje powszechnymi nadużyciami. Zwłaszcza w czasach rewolucji. Na przykład rewolucji 4tej rp.

Zaczynając więc od góry:  w zasadzie nie wywołuje kontrowersji kwestia, kto jest dziedzicem spuścizny po tragicznie zmarłym prezydencie. Trochę trudniej uzgodnić zawartość tej schedy, bo niektórzy zaliczają do niego m.in. specyficzną jakość kompetencji i kwalifikacji, rzekome ciepło, dowcip a nawet finezję, polot i swadę, łagodność i wyjątkową (może 'inaczej'?) komunikatywność. Bo, co do woli reprezentowania wszystkich Polaków, nikt po wszystkich stronach naszej publicznej sceny, złudzeń nie ma. Innymi słowy: brat odziedziczył, ale w ilości i jakości znacznie odbiegających od opisywanych w wariancie maksymalnym. Jak na przykład w artykułach profesor Staniszkis, która, wydaje się, autobioraficzną książką, ostatecznie podsumowała i definitywnie zakończyła swoje życie umysłowe.

Olbrzymi sceptycyzm budzi też we mnie, przejmowanie, jakoby w efekcie naturalnego i oczywistego procesu, tradycji Solidarności (tej z Sierpnia, z lat 1980-81) przez pozastatutowy organ pisu pod kierownictwem Śniadka. Przyczyna jest prosta. Otóż powinien on wiedzieć – stale powołując się na ten historyczny związek - że NSZZ Solidarność występowała przeciwko koncepcji związków zawodowych jako 'pasa transmisyjnego' partii do mas. A że angażowała się w politykę? Bo takie były czasy i z powodu zakazu działania partii politycznych to była jedna z podstawowych możliwości artykułowania swoich poglądów politycznych. Na pewno najbardziej efektywna. Wielu , w tej liczbie i ja, korzystało z tej okazji. Ale teraz? Co stoi na przeszkodzie Śniadkowi by formalnie wstąpić do pisu? Albo założyć dowolną inną partię? Teraz można. Nie trzeba kryć się za związkami. I jeszcze ten pas transmisyjny...

We mnie, budzi to niesmak i mocno wątpię w związek piSolidarności Śniadka z tą pierwszą. A co za tym idzie, wątpię w prawo do ubiegania się przez nich o jakiekolwiek symbole i zawłaszczania spuścizny po niej.

Podobnie, moje wątpliwości budzą, bardzo licznie deklarujący się spadkobiercy naszego papieża Karola Wojtyły. Z ojcem Tadeuszem na czele. Przecież oni wierzą w istocie w innego Boga niż papież Jan Paweł II.

Ich Bóg jest okrutny, pamiętliwy, bez miłosierdzia, nigdy nie wybaczający. Nawet win przodków. A przede wszystkim ich Bóg, Chrystus nie był Żydem.

Jaki to ma związek z życiem, dorobkiem i świadectwami dawanymi przez Jana Pawła II przez wszystkie jego lata? Gdzie podziali jego dobroć, koncyliacyjność, wielkoduszność, wyzbycie się wszelkich uprzedzeń? Jego gesty człowieka odpowiedzialnego również za błędy Kościoła i nierzadko za nie przepraszającego?

Zresztą ich Bóg, nie byłby również Bogiem kardynała Wyszyńskiego, który miał odwagę wybaczyć i prosić o wybaczenie.

No chyba, że na krótko. Z powodu zbliżających się wyborów i przy okazji inauguracji 17tej z kolei maski prezesa. Przeznaczonej dla ćwoków. Bo kto, poza nimi, w nią uwierzy? Kto dysponujący choćby szczyptą zdrowego rozsądku?

Jakież więc, to ich dziedzictwo?

W zamian, ich Bóg podobny jest do tego, któremu służyli, w jego imieniu torturując i paląc stosy Bernard Gui, Pierre Cauchon, Robert le Bougre czy Tomas de Torquemada. Im też, jak ich współczesnym kontynuatorom, udało się przekonać duże rzesze ciemnych z reguły mas, że to co mówią i robią to jedyne i prawdziwe świetowanie Boga. Tego, któremu służy również Paetz i wszyscy jemu podobni,(a których wszak nigdzie nie brakuje jak donoszą światowe media), a którzy tylko marzą by bez zahamowań wkroczyć do każdej, dowolnej alkowy. Nie tylko młodych kleryków.

I by na podstawie zawartości brzucha dowolnej kobiety, mieli prawo decydować o jej losie i wszystkim co jej dotyczy. Nawet o badaniu i leczeniu. Nie mówiąc już o całkowitym jej ubezwłasnowolnieniu w zakresie decydowania o swoim (czyli jej) życiu.

Czy więzienie, które proponują dla poddanych terapii nazywanej 'in vitro', to rzeczywiście spuścizna po Karolu Wojtyle a zwłaszcza Chrystusie?

Tym 'żydowskim królu', który uczy miłości a wg przekazu biblijnego, daje przykład chrześcijańskiego zachowania, spotykając kobietę lekkich obyczajów?

Po kim schedę przejęły programy misyjne, pogrążającej się w degrengoladzie merytorycznej i personalnej tvp 4tej rp?

A 'dziennikarze' w rodzaju Gargas, Koteckiej, Pospieszalskiego czy Lichockiej? Czy przypadkiem nie są kontynuatorami kołchoźnikowych propagandystów? Z gatunku tych co to '...nie matura...'.?

Bo jakżeby oni zdali jakikolwiek egzamin? Gimnazjalny choćby? Nieskażeni myślą jakąkolwiek?

A może spadkobiercą tradycji walki z tyranią i totalitaryzmem jest Ziemkiewicz i setki mu podobnych, zaostrzających walkę z peerelem w miarę oddalania się od niego? Tylko dlatego zresztą, że odwaga wyraźnie staniała. A rozum podrożał.

Nawiasem mówiąc, Ziemkiewicz z nieprzymuszonej woli, sam z siebie podjął się podtrzymywania tradycji urzędu z Mysiej, proponując zapis na Gombrowicza. A może i na Miłosza? I Bo wie (jego Bóg oczywiście, podobny z grubsza do JKM) kogo jeszcze?

Jedno dla mnie, nie ulega kwestii - wszyscy oni odziedziczyli po braciach-liderach przemożne pragnienie żeby „ TERAZ K...A MY!”

Tylko, czy na takim dziedzictwie można zbudować nowoczesne państwo w środku Europy?

Coś innego prócz 4tej rp? Państwa dla ciemniaków?


 


 


 

Aguirra
O mnie Aguirra

myślący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka