Aguirra Aguirra
32
BLOG

Deklarowanie przyzwoitości czyli jak nie wziąć pozorów za prawdę

Aguirra Aguirra Polityka Obserwuj notkę 0

W kampanii wyborczej łatwo można zyskać - nawet niemało – skutecznie przedstawiając się jako polityk wyważony w ocenach, koncyliacyjny, skłonny do kompromisów i porozumień oraz przestrzegający norm przyzwoitości.

Z tego nieskomplikowanego przepisu korzysta właśnie Jarosław Kaczyński.

Zaskakujące, ale możliwe, że suma jego aktualnych działań, to niebagatelny zysk dla naszego życia publicznego.

Nawet jeśli jest on powodowany wyrachowaniem czy po prostu cwaniactwem.

Czas, gdy prezes stronnictwa rewolucji 4tej rp, chwilowo powstrzymuje się od opluwania wszystkich i wszystkiego oraz robienia rynsztoka z naszego życia codziennego jest bezcennym wytchnieniem i ciekawym, nowym doświadczeniem.

Na dodatek brak gejzerów agresji prezesa i jego najbliższego otoczenia, moderuje działania szeregowych funkcjonariuszy i jesteśmy świadkami wyjątkowo stonowanej, niemalże wyważonej i w tym sensie oszczędzającej poczucie estetyki i nerwy obserwatorów, kampanii.

Mam jednak przeświadczenie, że to sprytna (cwana?) i chwilowa, projekcja rzeczywistości wirtualnej przygotowanej na potrzeby opinii publicznej. Zanim udamy się do urn.

Nie słyszałem za to, by prezes odwołał którąkolwiek ze swoich wcześniejszych, najcięższego kalibru obelg, kalumni czy zarzutów.

Mam, w związku z tym, uzasadnione chyba podejrzenie, że ten mistrz, artysta i apostoł kompromisu nie jest całkiem szczery.

Przypuszczam, że nadal stawia kompromis osiągnięty na zakończenie peerelu (zwany Okrągłym Stołem) za dowód bezprzykładnej kapitulacji i manipulacji (czyjej?). A negocjatorów i sygnatariuszy tego kompromisu uważa oczywiście za zdrajców i renegatów. Wszystkich. Z wyjątkiem - jak zwykle z dość frywolną logiką i konsekwencją - prócz swojego brata, Maciarewicza i innych rewolucjonistów 4tej rp.

Myślę, że prezes nadal preferuje pogląd o tym, że ludzie wykształceni (zwłaszcza posiadający formalne wyższe wykształcenie) i kulturalni, którzy cokolwiek osiągnęli to” łże-elity.' Umaczane w przestępczym i esbeckim 'układzie'. Do grona tych zwyrodnialców (wg systematyki 4tej rp) prezes ze swoimi akolitami zaliczył (zalicza?) w swoim czasie ludzi takich jak Wajda, Kutz, Miłosz, Szymborska, Olbrychski, Kondrat, Gombrowicz, Mrożek, Balcerowicz, Mazowiecki, Borusewicz, Bartoszewski, Olejnik, Żakowski, Zoll, Stępień, Belka, Iwiński czy Miodek. Do nich zaliczył (zalicza?)grupowo całe redakcje gazet, czasopism, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych, które ośmieliły się krytycznie wypowiedzieć o pisie,4tej rp i jego funkcjonariuszach czy o rewolucji ciemniaków. Dziennikarzy tvp również. Chociaż po czystce dokonanej przez duet Czabański-Targalski (której nie powstydziłby się niejeden naczelnik enkawude) niewielu ich zostało.

Myślę, że w dalszym ciągu, fundamentami polityki prezesa i jego otoczenia jest nienawiść do Wałęsy i Michnika. I Gazety Wyborczej. A wystarczyłoby jej po prostu nie kupować i nie czytać. Przecież w zamian można czytać Nasz Dziennik, Fakt, Rzeczpospolitą, Wprost (no chyba, że Lis coś z tym tytułem zrobi) i inne tego typu pisma dla specyficznego kręgu odbiorców. W zasadzie nieczytających.

Nic mi nie wiadomo, żeby prezes wycofał się z jakiejkolwiek opinii w powyższych kwestiach.

Albo Solidarność... Odebrana przy pomocy kabotyńskiego troglodyty Śniadka, Wałęsie, Frasyniukowi, Bujakowi, Borusewiczowi i milionom posiadaczy legitymacji tego związku, którzy z tymi właśnie ludźmi się identyfikowali i identyfikują. Nie wydaje mi się, by 4ta rp zamierzała w jakiejkolwiek perspektywie czasowej, oddać zawłaszczone: historię, dokonania, symbole, zasługi czy należny im szacunek.

Ale za to prezes nawołuje do miłości i kompromisu.

Fałsz tej nuty łatwo rozpoznać, wsłuchując się w chór drugiego szeregu rewolucji 4tej rp. Chór ludzi wprowadzonych przez prezesa na miejsce tych (również wymienionych wcześniej) z 'łże-elit'. Ludzi takich jak Kurski, Zyzak, Gontarczyk, Bielan, Kamińskich cała sfora, Migalski, Ziemkiewicz, Warzecha czy Kempa (a swego czasu nawet Lepper, Maksymiuk, Orzechowski czy Giertych ) oraz podobnie zezowate intelektualnie osobniki.

Nie.

Stanowczo uważam, że gadanie o kompromisie i zaprzestaniu walki należy moim zdaniem potraktować tak jak przytoczoną ostatnio przez Poncyljusza dykteryjkę o tym, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym że wybudował dom, posadził drzewo i spłodził syna.

Czyli jako niewczesny żart.

Mimo wyświetlanego filmu o dębie Bartku.

Aguirra
O mnie Aguirra

myślący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka