U mnie na wsi wygra Kaczyński. Tak jak wygrał w pierwszej rundzie.
I wszędzie na wsi. I tylko tam, zresztą.
Nadzieja w tym, że Polska jest już jednak trwale zurbanizowana.
Nie chodzi o to, żebym miał coś przeciwko wsi. Wszak mam tu dom, mieszkam i chwalę sobie wiejskie życie.
Jednak nie da się ukryć, że po kilkudziesięciu latach peerelu a następnie kilkunastu latach rządów przygłupich i niewyedukowanych mieszczuchów, najczęściej w pierwszym pokoleniu, wstydzących się swojego pochodzenia i rodowodu oraz starających się za wszelką cenę (głównie przy pomocy neofickiego wyparcia i pogardy dla rodziny i korzeni) zatrzeć ślady za sobą, wieś polska jest w olbrzymiej mierze zapóźniona cywilizacyjnie i przez to 'weśniacka' i zapyziała. W skali Europy to skansen. Porównywalny z poziomem wsi albańskiej, rumuńskiej i mołdawskiej i podobnych.
I dlatego Kaczyński wygra na wsi.
Tak jak rząd dusz teraz trzymają tam Kuźmiuk, Kłopotek, Sawicki, Wojciechowski, Pęk (i tak, tak ... Rysio Czarnecki) czyli goście w garniturach, dla których najlepiej pasowałyby gumofilce.
Nawet Pawlak i Piechociński, chociaż to już powiew nowego, przynależą jednak do tego buraczanego stronnictwa. Pazernego i przeciwnego wszelkim nowoczesnym zmianom.
Tak samo, jak Kaczyński ( i jego niedawni koalicjanci z samoobrony) oraz Kurski, Kempa, Hofman, Kowal, Migalski, Jakubowska czy Poncyliusz.
Trzej ostatni, nb. dali ostatnio pokaz 'wieśniackiego' rozumienia kontestacji. Przy ich poglądach, to naprawdę obciach i profanacja. Jak 'k.... mać' kierownika u Hłaski.
Ale zapewne oni tego nie widzą. Bo zrozumienie tych prostych faktów, przerasta ich możliwości percepcyjne.
Ciekaw tylko jestem czy wiejscy wyborcy Kaczyńskiego, jeśliby wygrał, będą naprawdę oczekiwali od niego lub - nie daj Boże - rozliczali go, z obietnic wyborczych.
Czyli:
-
trzech milionów mieszkań
-
tysięcy kilometrów autostrad (zamiast 7 km zrealizowanych)
-
wczasów w Egipcie dla każdego
-
olimpiady
-
i czego jeszcze, nie sposób wymienić (wystąpienia z UE? Wojny z Rosja, Ukrainą i Niemcami na początek?), etc....
Skłaniam się jednak ku tezie, że tym właśnie elektorom chodzi o to, żeby ich gumno śmierdziało po wsze czasy, tak jak śmierdzi teraz.
Po swojsku.
I kaczyńsku.
A może chodzi jeszcze, o wczasy na Syberii dal Białorusinów, które Kaczyński chce im zafundować w porozumieniu z Putinem?




Komentarze
Pokaż komentarze (7)