Wreszcie można będzie się cieszyć w Polsce z francuskiej Legii Honorowej nadanej naszym rodakom. Muszę przyznać, że to trochę polepsza mi samopoczucie i humor. Przez kilka lat, bracia, małostkowo acz skutecznie, blokowali ich przyznanie, stawiając się ponad szacowną kapitułą przyznającą to odznaczenie.
Trzeba być człowiekiem chorym z zawiści i karłowatym moralnie by , nawet na szczeblach najwyższych stanowisk państwowych, wykazywać się taką małostkowością i posuwać się do klasycznych zachowań typu 'pies ogrodnika'.
Ale wszak to ich chleb powszedni. Bez mrugnięcia okiem zawłaszczyli i przyznali sobie prawo do reprezentowania Solidarności, opozycji demokratycznej w peerelu czy patriotyzmu wreszcie. Inna sprawa, że kto to kupił, pokazaly wyniki wyborów z ostatniej niedzieli. Zwłaszcza te dotyczące poziomu wykształcenia elektoratu głosującego na kandydatów.
W tym kontekście, pojawia się zresztą ciekawa kwestia: czy np.Migalski kończył studia 'zaocznie' (tj.nie 'widząc na oczy' żadnego wartościowego opracowania) czy też jest jednym z wyjątków. Tych potwierdzających regułę. I to w stylu w jakim próbował się podszyć pod dziecię-kwiat czyli jak zwykle z nieodpartym odczuciem obciachu i absmaku.
Cieszyć się należy, że wszystko wskazuje na to, że chociaż nie gra w brydża!
Gra ta, ma bowiem, kompletnie destrukcyjny wpływ na mniej odporne osobowości. Z drugiej strony, trzeba zaznaczyć, że Korwin-Mikke, aż tak dobrym graczem nie jest, by mu wybaczać skrajnie infantylne poglądy, tak jak kiedyś wiele wybaczano i wybaczono Robertowi Fisherowi.
Zamiast tego, Korwin-Mikke, może w perspektywie kilkunastu następnych kampanii wyborczych (oczywiście zawsze poniżej 3% poparcia ale bliżej 0,5%), skłonić, co bardziej niecierpliwych kontestatorów polskiego, z grubsza rzecz biorąc wczesnodziewiętnastowiecznego kapitalizmu, do zawierzenia G.Napieralskiemu.
Ten z kolei kontynuuje tradycję ciemnych sekretarzy gminnych p.o.p. kształconych wyłącznie na akademiach talentów przy komitetach różnych szczebli.
Byłby to błąd, który będzie trzymał polską lewicę, w takimsamym oddaleniu od światłej lewicy niestalinowskiej i światowej (np.Labour Party Tony'ego Blaira), jaka dzieliła j pzpr i inne tego typu partii pod przewodnictwem kpzr.
Ale może nie będzie tak źle i może intelektualistom z lewicy takim jak Środa,Kwaśniewski, Cimoszewicz, Iwiński, Belka(?) uda się zmienić 'trynd'. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć nieodżałowanych I.Jarugi-Nowackiej i J.Szymanek-Deresz.
Na razie cieszmy się, że 4ta rp przegrała bitwę i przynajmniej chwilowo rewolucja ciemniaków jest w odwrocie.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)