4ta rp rośnie koło pałacu. Najlepsze jej córki i syny(!?) walczą o krzyż. By mógł stanąć i stać gdziekolwiek sobie zażyczą. A zwłaszcza tam, gdzie go nie chcą . Gdzie jest zawadą. Gdzie kłuje w oczy i wywołuje co najmniej kontcrowersje. Oczywiście w gronie nieprawdziwych Polaków tylko. Czyli obywateli drugiej, trzeciej i czwartej kategorii w 4tej rp.
I słusznie, boć to krucjata.
Można by rzec, nowokrzyżowców. Ale z autentyczną, wczesnośredniowieczną mentalnością. Z umysłami szeroko otwartymi na wszystko, co średniowiecze miało nam do zaoferowania. Zwłaszcza zaś mroczna jego strona.
I to też słusznie. Bo to, wszak nawiązanie do- i obrona tradycji. Oni jedyni, pod przewodem pozostałego z braci - ale przecież on sam, jak ich dwóch – mają siłę, by te tradycję podtrzymać. By ją kultywować. I ubogacać. Głównie poprzez zagospodarowywanie dla niej nowych obszarów i przestrzeni.
I ciągle przypominają, nie pozwalają nam zapomnieć, po co są i jaką misję spełniają. Wczoraj np. widziałem w tv - tej niewłaściwej ( ale która teraz właściwa? Chyba tylko Trwam trwa? czy rzeczywiście?) - obrońcę krzyża, który postawił sprawę tyleż twardo co jasno.
'Walczymy z Żydostwem'... mówił.
Przyszło mu to o tyle łatwo, bo przecież, na krzyżu który broni, nie ma (przypadek?) Chrystusa, głównego Żyda (byłżeby inspiratorem?) w imię którego walczy?! Nawiasem mówiąc, chyba to nie jest przyczyna nieudanej koronacji, prowadzonej przez jednego z doktorów(sic!!!) pisu, znanego miłośnika 'szumu sukien balowych' posła Artura Górskiego?
Ale to właśnie sens ich walki i krucjaty – przeciwko Żydom, ateistom i innym niepolskim wyznaniom, rozterkom i wątpliwościom. Przeciwko gejom i lesbijkom podsyłanym nam przez zepsutą Unię.
Przeciwko artystom i intelektualistom uzasadniającym sens postaw tolerancyjnych i opowiadającym się za akceptacją różnorodności. Przeciwko urzędowi prezydenta, tak długo, jak długo nie pełni go jeden z ich najciemniejszych rzeczników, adwokatów, ale jednocześnie liderów i przywódców.
Przeciwko Ronowi Asmusowi wreszcie, na którego przypuścił już atak – równie jak wszystkie dzisiejsze, odmóżdżony, infantylny, furiacki i obskurancki – poprzedni brat.
Pierwsze apogeum tej walki przypadało na niemiłosierne urzędowanie prezydenta, które tak tragicznie się zakończyło. Ale, nie zapominajmy, jak wielu wcześniej zdążył on, skutecznie i z sukcesem pozbawić orderów i odznaczeń.
Zupełnie tak samo jak Rona Asmusa anonimowości.
To własnie walka o prawa człowieka 4tej rp.
Bo, wszak jedynie w Polsce, można szczycić się mianem 'obrońcy praw człowieka', eksponując jednocześnie w swoim credo, brak 'toleranci' (pisownia oryginalna) dla innych, obcych polsko-młotkowej normie standardów. Czyż nie?
Można w imię walki 'o prawa człowieka 4tej rp' zwalczać Gombrowicza chociażby Conradem, a Miłosza Sowińską, (tak tą od Teletubisiów!) No a wdowę po Herbercie samą słusznością oraz np. audycjami Karnowskich, Wildsteina, ipeenu i samego Pospieszalskiego.
Walka idzie tak dobrze, między innymi dlatego, że dużo, dużo wcześniej wymyślono program, podstępnie (a jakże!) później skradziony przez PO i przedstawiany jako adresowany do ogółu społeczeństwa: 'Rodzina na swoim'. A przecież korzystał już z niego Jacek Kurski. I choć wzorcowo sprawdził się w edycji ' Rodzina Romaszewskich na swoim', (dzięki czemu rodzina ta, na wielu frontach walczy o prawa człowieka 4tej rp) to nie mogą na niego narzekać np. różni Kamińscy, rodzina Maciarewiczów czy nawet sami Kaczyńscy.
Tym ostatnim, dało to nawet, nominację seniorki rodu, po 60-ciu z górą latach, na Powstańca Warszawskiego. W Starachowicach.




Komentarze
Pokaż komentarze