0 obserwujących
26 notek
18k odsłon
  3493   0

O naprawę małżeństwa - kryzysy małżeńskie

Jakie są najczęstsze przyczyny kryzysów małżeńskich? Pierwsza przyczyna to egoizm czyniący ludzi niezdolnymi do Miłości. 


By móc precyzyjnie wyrazić swe myśli, muszę rozpocząć od zdefiniowania pojęcia miłość. Jest to konieczne, ponieważ powszechnie używa się tego określenia do czegoś, co tak naprawdę nic wspólnego z miłością nie ma, a nawet jest jej zaprzeczeniem. Dzieje się tak w piosenkach, filmach, audycjach radiowych i telewizyjnych dyskusjach. Co gorsza, nawet w gabinetach nowoczesnych psychologów i psychiatrów: pani musi być uczciwa względem siebie. Pani musi iść za głosem miłości, pani powinna w imię swej wielkiej nowoodkrytej miłości zostawić męża i dzieci, i związać się z prawdziwym wybrankiem swego serca... Przepraszam, stek bzdur. Lecz jak ktoś na co dzień odżywia się stekiem, to potem stekiem w życiu mu się odbija. 

Tak więc miłość prawdziwa nie jest ani zauroczeniem, ani fascynacją, ani nawet silnym uczuciem, choć wszystkie te zjawiska mają swe, nawet ważne, miejsce w miłości. Miłość jest funkcją woli. Miłość małżeńska dojrzałego człowieka jest poprzedzona odpowiedzialną decyzją podjętą na całe życie. Decyzją woli, aby troszczyć się o dobro współmałżonka. Największym dobrem każdego człowieka jest jego własny wszechstronny rozwój - ku świętości. Rozwój prowadzący do zbawienia i do szczęścia wiecznego. 

Tak więc miłość małżeńska wyraża się popartą czynami troską o dobro współmałżonka. Ślub miłości dozgonnej tego właśnie dotyczy. Nie można ślubować dobrych uczuć, bo to nie do końca (a przynajmniej nie wprost) zależy od naszej woli. Zauważmy, że przy takiej definicji miłości można zrozumieć, a nawet wprowadzić w życie Chrystusowe zalecanie miłości nieprzyjaciół. Nie chodzi o to, by rzucać się im na szyję i pochwalać za świństwa, które nam wyrządzają. Chodzi o to, by nie życzyć nieprzyjaciołom, by ich piekło pochłonęło, a życzyć im, by się nawrócili i przestali źle czynić. 

To zalecenie jest możliwe do wypełnienia przez człowieka wierzącego. Miłość najczęściej jest mylona z dobrymi uczuciami. Rzeczywiście, ważnym elementem miłosnej troski o dobro powinno być zadbanie o dobre uczucia. Bo gdy uczucia są dobre, łatwo jest kochać, przychodzi to samo. Znacznie trudniej kochać, czyli troszczyć się o dobro drugiego, gdy on zniszczył dobre uczucia i wzbudza złe. A jednak jest to możliwe i konieczne do odbudowy dobrej relacji miłości. 

Mylenie miłości z uczuciami jest śmiertelnie niebezpieczne. Ileż małżeństw zostało zawartych wyłącznie na fali rozpędzonych uczuć wywołanych najczęściej bliskością cielesną. Ona skoncentrowana na własnych uczuciach i marzeniach w ogóle nie interesuje się jego dobrem (najwyżej - dobrami), a tylko chce mieć męża, chce urządzić sobie życie. Dla niego ona jest potrzebna tylko po to, by dostarczyć mu przyjemności i doznań seksualnych. Do potwierdzenia przed sobą samym swojej męskości. Ewentualnie jeszcze do pochwalenia się przed kolegami jaką ma laskę. Nie dziwmy się więc, że małżeństwa zbudowane na takich podstawach są kruche i nietrwałe. 

Jakże często małżonkowie stawiają pochopną diagnozę o wypaleniu się miłości i podejmują decyzję o rozwodzie jedynie na podstawie aktualnie złych uczuć. Uczucia z definicji są zmienne. Nawet najgorsze da się naprawić. Mam na to liczne przykłady z życia (poprzez poradnie dla małżeństw). Trzeba tylko o tej możliwej naprawie wiedzieć i jej chcieć, i zwyczajnie podjąć konkretny trud naprawy. 

Wiele kobiet autentycznie kochających męża, co wyrażało się ogromną troską o jego dobro w codzienności (gotowały, prały, prasowały, niańczyły w chorobie itd.) mówiło w poradni: ja już go nie kocham. Zamiast powiedzieć wypaliły się we mnie dobre uczucia, co zrobić, by je naprawić? 

By zapamiętać, że miłość to nie same uczucia, przytoczę anegdotę. Pewien pan zapytany w pięćdziesiątą rocznicę ślubu (przez wścibskich i szukających złej sensacji dziennikarzy) czy nigdy nie myślał, by się rozwieść, odpowiedział: rozwieść nigdy, ale zamordować żonę - bardzo często. Zauważmy, mimo nieraz bardzo złych uczuć, nigdy nie myślał, by wycofać obietnicę miłości, czyli dozgonną troskę o dobro. Ponieważ rozwód jest ucieczką od obiecanej troski o dobro, ucieczką od odpowiedzialności za wypełnienie podjętych w dniu ślubu zobowiązań miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej. 

Co jest zaprzeczeniem postawy miłości? Wcale nie nienawiść, która jest tylko wynikiem bardzo złych uczuć lub, jak kto woli, sama jest bardzo złym uczuciem. Zaprzeczeniem postawy miłości, czyli ukierunkowania na drugiego, jest postawa egoizmu, czyli ukierunkowanie na siebie, swoją wygodę, przyjemność... 

Zauważmy, że postawa egoizmu może być w człowieku zakorzeniona poprzez wychowanie. Wówczas człowiek nawet często nie zdaje sobie sprawy, że cały świat pragnie podporządkować sobie, swoim zachciankom. Jakże często tak się dzieje z rozpieszczonymi jedynakami (na szczęście nie każdy taki jest) i w ogóle z dziećmi, którym rodzice pragną dać wszystko, niczego od nich nie wymagając. Postawa egoizmu może jednak być wybrana świadomie. Skłania np. do tego ideologia skrajnego indywidualizmu (niektórzy mówią: hiperindywidualizmu). Wmawia ona człowiekowi, że skoro człowiek jest najwyższą wartością, to on sam jest najwyższym dobrem. Ma zatem prawo wszystko i wszystkich sobie podporządkować. Jemu się wszystko za darmo należy. Bez względu na ważność powodu czy choćby kaprysu. Ma więc prawo zostawić męża i dzieci. Ma prawo zdradzać żonę. Ma wreszcie prawo do własnej moralności. Paradoksem jest, że ludzie o postawie egoistycznej żądają prawa do miłości, która im się oczywiście, jak wszystko, za darmo należy. Nie widzą wewnętrznej sprzeczności między postawą egoizmu i miłości. 

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale