W kinach pojawił się nowy film gwiezdnowojenny Mandalorian i Grogu (dalej: M&G) i od razu bez zbędnego certolenia powiem, że Favreau dowiózł. Wrażenia me przekaże w niniejszym tekście, który nie musi być nazywany recenzją, albowiem ten i ów się będzie rzucał, że nie piszę o jakiś pierdołach. Bo nie piszę. Ale ad rem:
I WOKE
Produkcja ta nie jest łołkowa, co stanowi pewien przełom. Nie ma silnej, dzielnej, niezależnej, nie ma walki z patriarchatem, którego elementem jest kapitalizm. Głównym bohaterem jest biały mężczyzna, co w ogóle jest niedopuszczalne. Niestety różne kanały łołkofobiczne nie dostrzegają tego aspektu a wypadałoby docenić. Gdzie są tu Critical Drinkery, Robot Heady, Spalone Popcorny, Drwale Rębajło? W każdym bądź razie za łołka podnoszę ocenę końcową o 2 punkty w skali 0-10. Pamiętajcie jednak, że zwolennicy łołka będą tu obniżać ocenę za normalność, tak więc rozbieżność ocen wzrośnie. Taki rozstrzał. Dlatego będę pisał co oceniam i dlaczego tak. Nie będę się trzaskał i polecą ciężkie spoilery, więc jak nie widzieliście to lepiej na razie przerwijcie czytanie. Dodam, że ludzie naznajdowali jakiś skład rasowy pilotów myśliwców, ale to detal i ochłap rzucony bestii.
II KONSTRUKCJA
Trwa obecnie przywalanko o fabułę. Że wygląda jak kilka odcinków serialu sklejonych i puszczonych w kinie. Nie koniecznie musi być taki pomysł czymś złym. Ja bym poszedł np. do kina na kilka epizodów puszczonych po kolei. Struktura filmu ponoć jest trochę dziwna, ale dla mnie logiczna: mamy zajawkę na początku, ten i ów jest wprowadzony. Klasyczna akcja wstepna przedstawiająca bohaterów jest. Potem się to rozkręca i postacie ewoluują w różne dziwne strony. Dobra tera będzie spoiler:
III SPOILER
1
2
3
Dlaczego każdy film ma mieć sztywną konstrukcję 1 akt, 2 akt, 3 akt? Można se co jakiś czas obejrzeć filmy z nieco inną budową wewnętrzną. Która nie jest taka zła dodam.
Podejrzewam, że na wiele zarzutów (często niesłusznych) Favtrau i Filoni odpowiedzieliby, że przecież Lucas tak robił. I tu leży pies pogrzebany bo mamy klimacik kina akcji zeszłowiecznego: jak macie film z Bruce Lee to on leszczy rozkłada jednym kopem, dopiero z jakimś bossem jest dłuższa walka. I tu podobnie Mando leje szturmowców jak chce, jeden koleś w dysku do ringo na głowie stawia mu poważny opór na końcu, a wcześniej jakieś roboty. Taka konwencja, nie mówię że słuszna. A obejrzyjcie se Commando.
IV GROGU
Recenzenci walą ściemę, że nie ma stawki, że się nie zmienia itp. Owszem, Mando się nie zmienia bo on już jest ukształtowany i inny nie będzie. Ale Grogu się rozwija bardzo poważnie i o nim jest ten film. Przecież samodzielnie ratuje Mando, opiekuje się, no działa. Jest to super wątek. Dalej: wykończyli bliźniaki, a to już coś. Chyba że je ten biały wąż wysra. Działalność Grogu, jako specyficznego bohatera niezbalansowanego jest super.
Dalej mamy romans. Tj. nie ma romansu. Romans jest czymś irytującym na ogół: w każdym filmie jest katastrofa, zagrożenie, siepacze itp. i akurat bohater spotyka miłość swojego życia. Taki zbieg okoliczności. Ale to nie znaczy, że romans niedobry. W jednych filmach powinien być a w innych nie. Np. Shin Godzilla jest fajna bo tam nie ma romansu tylko się biją z Godzillą i próbują i dostają łomot. Ale w OT (Oryginalna Trylogia: Nowa Nadzieja, Imperium i Powrót Jedi) romans Lei z Hanem jest super. Po okresie aberracji w Disneju porządny romans jest potrzebny, np. Mando z Bo Katan.
Kto oglądając 1 sezon Mando mniemał, że co z tego że jest fajnie skoro Grogu musi zginąć bo go nie ma w sekłelach? Mamy tu rozwinięcie tego problemu. Na tym etapie to Bombelek powinien skasować Snołka bez problemu i zlikwidować Najwyższy Porządek (kto jeszcze pamięta, że to istnieje?).
V RÓŻNE PIERDOŁY KTÓRE SĄ W RECENZJACH
Muzyka jest fajoska, ale żeby była przekozacka to nie. Co do efektów specjalnych to mi się podobały. Z biletem w Multikinie dostałem plakat, co jest miłym gestem.
VI
Synuś Jabby Rotta jest fajoski. Widać, że kontakt z Jedi za młodu wyprowadził go na ludzi. Dostaliśmy walczących ze sobą Huttów, które to starcie wygląda imponująco. Dostaliśmy Grogu rozwiniętego do pełnoprawnego bohatera (co postulowałem już dawno). No i faktycznie próg wejścia jest bardzo niski: nie trzeba oglądać serialu, żeby zakumać fabułę. Dlatego poza Babu Frikami nie pojawiają się inni bohaterowie serialowi. A nawiązania do innych produkcji są subtelne: dają one dodatkowe znaczenie. W końcu prawidłowe podejście.
Film ten, wyreżyserowany przez Jona Favreau zasługuje na ocenę 7/10 plus 2/10 za łołka co daje ocenę łączną 9/10. Ale czy jest na tyle genialny, żeby przełamać nastroje? No chyba nie. Nie jest to produkcja która by spowodowała opadnięcie kopary, ale warto zobaczyć. Polecam. Natomiast jak chcecie zapoznać się z odmiennym spojrzeniem to polecam audycję Geekosfery.
https://youtu.be/r_isWCrPkNo?si=12zmHk7R3bHoUCG_
A tu jest lista recenzji:
A tu informacje o filmie:
https://www.filmweb.pl/film/Gwiezdne+wojny%3A+Mandalorian+i+Grogu-2026-10046150



Komentarze
Pokaż komentarze (3)