Jaśnie Czcigodny Edukacjonista Krzysztof M Maj był łaskaw zamieścić audycję o systemie oświaty w aspekcie reformy Handkego, przygotowania do matury, korepetycji i innych takich. Od razu napiszę, że nie jest to krytyka kompleksowa w podobnym stopniu jak wynurzenia Korwina popełnione za czasów owego Handkego. Czy nawet prominentnego przedstawiciela półświatka polonistyczno-pisarskiego Rafała A Ziemkiewicza. Nie dostrzega bowiem ów groznawca szeregu niuansów mających wpływ. Np. posyłanie dzieci do szkoły z czesnym 23 000 pozwala przede wszystkim włączyć je do społeczności dzieci których rodziców jest stać na płacenie 23 000 zł miesięcznie czesnego. Zamknięta społeczność o charakterze klasowym nowobogackim cechująca się zrozumieniem dla tajnych współpracowników SB. Ten aspekt ma tu szczególne znaczenie, a nie koniecznie metody nauczania i ich skuteczność.
https://youtu.be/azKIrHwysAk?si=r4NeHVkydQPbh4se
Cele edukacyjne są bowiem rozmaite: jeden chce się dostać na kierunek i musi się uczyć, drugi zaś chce bezproblemowo przejść przez etap edukacji i to w miarę unikając stresów. Szkolnictwo prywatne ponoć realizuje te cele w różnych swych emanacjach. Lista potrzeb tu jest otwarta.
Mamy też przykład tryumfu kapitalizmu nad socjalizmem czyli korepetycje. Są one wysokoskuteczne gdyż jest to praca jeden na jeden: korepetytor na ucznia. Zasadniczym ich celem jest przygotowanie do egzaminu, często maturalnego. I są ukierunkowane te działania konkretnie na ściśle określony cel. Dlaczego Język Polski jest najbardziej popularny? Bo każdy zdaje ten przedmiot i jeśli chce się dostać to musi zdać bardzo dobrze. I się dostać na jakąś medycynę czy tam prawo.
Zniesienie egzaminów wstępnych ma też swoje znaczenie: spowodowało powszechną exterminację studentów na pierwszym roku, który pełni rolę przesiewczą. Ponieważ trzeba przyjąć wszystkich no to odsiewa się w pierwszym semestrze. Kiedyś uczelnia publikowała zakres materiału do wstępnego, jak było dużo kandydatów na 1 miejsce to egzamin był przerąbany trudny. Ale jak ktoś zdał maturę słabo to mógł liczyć, że w końcu pójdzie któryś wstępny i gdzieś się dostanie. Jak jest teraz? Czy maturę można powtórzyć?
Przejdźmy zatem do polityki i beneficjentów:
Słusznie zauważa KMM że minister profesor Handke to czasy reżimu Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Dodatkowo mamy tu aspekt tzw. Krakówka. Unia Demokratyczna, przekształcona w UW, to formacja niezdolna do przeprowadzenia czegokolwiek sensownego. Uwiąd i degeneracja intelektualna tego środowiska są przysłowiowe. Takiej tezy jednak groznawca nie przedstawia. Nie mówię tu tylko o pomysłach przeprowadzonych przez udecję, ale o jej opiniach, wpływach i ocenach. Weźmy nieszczęsną konstytucję obecną, będącą kwintesencją. Reforma edukacji jest dobrym przykładem, medycyna też.
Emanacją udeckości są komunistyczne elementy owej reformy edukacji: skasowanie idei prawdy: kiedyś było tak, że jak ktoś pisał prawdę i na temat to nie można było go uwalić. Potem zastąpiono idee prawdy kluczem. Klucz był tajny i zdający winien w niego trafić. Dostojny Autor słusznie zauważa absurd klucza, ale nie dostrzega jego podbudowy ideowej. Drugim elementem jest egalitaryzm: jak masz dwóch gości: wysokiego i niskiego, i chcesz ich wyrównać to trudno tego małego naciągnąć, a łatwo wysokiemu obciąć nogi. Albo głowę.
I tu wracamy do polityki: szybko dostrzeżono, że celem zreformowanej edukacji jest ograniczenie horyzontów. Wyprodukowanie ludzi o kwalifikacjach niższego personelu zarządzającego, który ma przede wszystkim rozumieć polecenia wydawane przez niemieckich zwierzchników. Ale ma nie być ludzi poziom wyżej. Nie że jacyś politycy chcą utrzymywać Naród w ciemnocie.
Kolejnym elementem bolszewizmu Handkego jest wykorzystanie realnych problemów, bo rozbieżność ocen było problemem.
https://youtu.be/azKIrHwysAk?si=BrVWQqBA5Ms2BnIW&t=1169
Akademicki, a nie tylko pruski, system edukacji podstawowej, też był. Ale próby reakcji na te patologie stworzyły system dużo gorszy. Wiadomo było, że np. gimnazja słabo działają, ale po reformie zamiast 2 dyrektorów: podstawówki i szkoły średniej mieliśmy trzech: podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia. KMMaj nie rozumie tutaj, że celem edukacji nie jest uczeń, tylko nauczyciel: mamy grupę społeczną, którą utrzymujemy i która ma aspiracje. Jest ona uzależniona ekonomicznie i co za tym idzie łatwa do torturowania.
Dodam, że rzeczywistość poreformowa jest dla nich łatwiejsza, bo łatwiej się uczy rozwiązywania testów.
Kończę aczkolwiek każdy podjęty tu wątek jest godny diatryby. Można też nawiązać do edukacyjnych zarządzeń general-gubernatora Franka. Obniżenie poziomu było celem reformy, który został osiągnięty. Coś tam jeszcze wysmażę kiedyś o problemie.
PS: Jeśli w programie było 2 opowiadania, a ktoś przeczytał 10 to ma problem. Bo jak powoła się na któreś z tych 8 to ma niezgodność z kluczem, i ndst bo za dużo wie.
PS2: Tępa dzida nie jest w stanie analizować mangi czy tam gry, bo nie ma pojęcia i nie ma skryptu, który jej powie, co ma myśleć.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)