Wyobraźmy sobie, że Prezydent RP znika z urzędu nie przez wybory, nie przez Trybunał, nie przez wolę narodu — lecz przez zarządzenie.
Brzmi jak political fiction? A jednak w Nowym Sączu to już rzeczywistość.
Czy lokalny precedens stanie się narodowym wzorcem?
Nie ma konferencji prasowej. Nie ma orędzia. Jest tylko komunikat: „W trosce o ciągłość państwa, premier wskazuje nową głowę państwa.” Bez wyborów.
Bez kampanii. Bez urny. Z gabinetu. Z dekretu. Z procedury.
Nowy prezydent? Nie z listy. Nie z partii. Z departamentu ds. uroczystości państwowych. Z drugiego rzędu. Z zaplecza.
Państwo nie zatrzymuje się. Flota służbowa rusza. Budżet zostaje podpisany. Pieczęć działa. A naród? Naród scrolluje.
Wzór z Nowego Sącza okazuje się uniwersalny. Władza nie musi być wybierana. Może być wskazana.
Wystarczy zarządzenie, pieczątka i limuzyna.
Demokracja? Nie znika. Ona po prostu zostaje zdegradowana do funkcji ceremonialnej. Jak hymn na otwarcie sesji. Jak flaga na tle decyzji.
Bo skoro w mieście można zmienić władzę bez głosu mieszkańców, to czemu nie w państwie?
Skoro premier może wskazać nowego prezydenta miasta, to może i nowego prezydenta kraju?
Skoro zarządzenie może zastąpić wybory lokalne, to może i narodowe?
Na szczęście to tylko czarny scenariusz.
Ale przecież każda rzeczywistość zaczyna się od wyobraźni. A każda zmiana — od precedensu.
Czy Nowy Sącz był tylko wyjątkiem? Czy może — zapowiedzią?
Autor nie został powołany zarządzeniem. Pisze z własnej woli, bez pieczątki i bez floty służbowej. Felieton ma charakter refleksyjny, a wszelkie podobieństwo do rzeczywistości jest coraz mniej przypadkowe
#NowySącz #ZmianaWładzy #DemokracjaPoPolsku #ZarządzenieZamiastWyborów #Salon24 #Felieton #Polska2025 #Polityka #Komentarz #Publicystyka


Komentarze
Pokaż komentarze (1)