czeQfli czeQfli
121
BLOG

Niewolnik czy właściciel – pańszczyzna XXI wieku

czeQfli czeQfli Społeczeństwo Obserwuj notkę 2
W Polsce podobno zniesiono niewolnictwo. Podobno – bo wystarczy poczekać na pierwszy śnieg, by zobaczyć, jak wygląda współczesna pańszczyzna. Gdy tylko biały puch przykryje chodniki, na ulice wychodzą nie miejskie służby, nie pracownicy gminy, lecz… właściciele nieruchomości. Z łopatami, w pośpiechu, często w podeszłym wieku. A nad nimi – niczym dawny ekonom – krąży straż miejska w elektrycznych samochodach, sprawdzając, czy „pańszczyzna” została już odrobiona.

I tu rodzi się pytanie: czy człowiek, który całe życie ciężko pracował, kupił sobie dom i płaci podatki od wszystkiego, co tylko da się opodatkować, nie stał się przypadkiem niewolnikiem własności?
Podatek od domu, podatek od gruntu, podatek od… chodnika?
Właściciel nieruchomości płaci podatek od powierzchni użytkowej. Płaci też podatek od gruntu. Gmina zarabia, gmina utrzymuje urzędników, gmina planuje budżet. Ale gdy przychodzi do odśnieżania chodnika – który jest własnością publiczną – nagle gmina znika. Obowiązek spada na obywatela.
I to nie jako prośba, nie jako apel o współpracę. To obowiązek pod groźbą kary. Nie odśnieżysz – mandat. Odśnieżysz źle – mandat. A jeśli ktoś w klapkach wyjdzie zimą na spacer, poślizgnie się i złamie nogę – możesz utrzymywać go do końca życia.
Czy to jeszcze prawo, czy już absurd?
Urlop? Odpoczynek? Nie dla właściciela nieruchomości
Wyobraźmy sobie sytuację: człowiek planuje zimowy wyjazd. Narty, góry, cisza. Ale spada śnieg. A on – zamiast odpoczywać – musi wracać, bo chodnik przy jego działce zasypany. Publiczny chodnik. Nie jego.
To brzmi jak żart, ale to rzeczywistość. Właściciel nieruchomości odpowiada za coś, czego nie posiada, nie kontroluje i z czego często nawet nie korzysta.


Prawo z lat 90. w XXI wieku
Trybunał Konstytucyjny w 1997 roku uznał, że obowiązek odśnieżania przez właścicieli jest zgodny z konstytucją. Wtedy argumentowano, że to „najskuteczniejszy sposób utrzymania porządku”. Tyle że od tamtej pory zmieniło się wszystko: struktura własności, mobilność ludzi, usługi komunalne, a nawet klimat.
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, zauważa, że prawo z tamtej epoki nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Bo jak ma odśnieżać ktoś, kto mieszka 300 kilometrów od swojej działki? Jak ma odpowiadać za coś, co nie jest jego własnością?
To nie jest już kwestia porządku. To kwestia logiki państwa.
Odpowiedzialność cywilna i karna – czyli kij, kij i jeszcze raz kij
Kodeks wykroczeń przewiduje grzywnę do 1500 zł za nieodśnieżony chodnik. Ale to dopiero początek. Jeśli ktoś się poślizgnie – właściciel płaci odszkodowanie. Nie gmina. Nie zarządca drogi. Obywatel.
Czyli państwo pobiera podatki, ale obowiązki przerzuca na ludzi. 


Czy to zgodne z konstytucją?
Jeśli Trybunał uzna, że przepisy są niekonstytucyjne, gminy będą musiały przejąć obowiązek odśnieżania. To oznacza koszty, reorganizację, zmiany w budżetach. Ale czy to argument, by utrzymywać przepis, który coraz bardziej przypomina relikt pańszczyzny?
Bo jeśli obywatel płaci podatki, a mimo to musi wykonywać pracę za państwo – to coś tu nie gra.
Zamiast puenty – obrazek z polskiej zimy
Śnieg pada. Na chodnikach – starsi ludzie z łopatami. Wzdłuż ulic – elektryczne radiowozy straży miejskiej. A w tle – gmina, która pobiera podatki, ale nie widzi problemu.
Czy to jeszcze troska o porządek, czy już współczesna forma przymusowej pracy?
Odpowiedź każdy widzi na własne oczy, gdy tylko spadnie pierwszy śnieg.

czeQfli
O mnie czeQfli

Piszę z pogranicza idei i faktów. Interesuje mnie to, co polityczne, zanim stanie się decyzją — i to, co filozoficzne, zanim zostanie nazwane. Eseje, komentarze, refleksje — czasem z nutą ironii, czasem z powagą. Nie szukam odpowiedzi, lecz lepszych pytań.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo