37 obserwujących
95 notek
53k odsłony
80 odsłon

Kopiński: Zaskakujące powinowactwa

Wykop Skomentuj13

Szerokim echem odbił się niedawno swoisty “coming out” Cezarego Michalskiego, który objawił się w nowym wcieleniu – tym razem jako “jawny współpracownik”, jak sam się określił, “Krytyki Politycznej”. Zasadnicza teza postawiona przez enfant terrible polskiej publicystyki jest jednak uderzająco zbieżna z zaledwie kilka dni wcześniejszą wypowiedzią… jednego z najczęściej przezeń wskazywanych ideowych przeciwników – Dariusza Karłowicza.

W “wyznaniu”, uczynionym – jak się wydaje – z zamiarem wywołania kolejnego w swojej karierze skandalu środowiskowo-światopoglądowego, Michalski narzekał na odwieczne “polskie status quo”, na które pomstował jeszcze młody Henryk Sienkiewicz, a którego przemożna “zachowawczość” udaremnia skuteczne urzeczywistnienie w naszym kraju wszelkich projektów modernizacyjnych – i liberalnych (spod znaku “Gazety Wyborczej” oraz właśnie “KP”), i konserwatywnych (w III RP podejmowanych przez kolejne partie Jarosława Kaczyńskiego). Tymczasem w jednym z ostatnich wydań programu telewizyjnego “Trzeci punkt widzenia” rozmowę o religijnych korzeniach społeczeństwa obywatelskiego w Polsce redaktor “Teologii Politycznej” podsumował następująco, z ironią wymierzoną w ambicje cywilizacyjnych reformatorów: “I powiedzcie sami, czy to nie jest horror? Pieniądze, które miały zmienić świat, popsuły rewolucjonistów, biurokraci każą kwitować rachunki, a ciemny, nieoświecony lud ciągle swoje: Bóg, honor i ojczyzna”.

Najwyraźniej więc mimo wszelkich dzielących ich różnic Michalskiego i Karłowicza łączy jedno zasadnicze przekonanie.  Obaj żywią bowiem złudzenie co do jakiejś polskiej niewzruszoności, odporności na zmiany, które chcieliby tutaj wprowadzać zwolennicy jakiegokolwiek rodzaju inżynierii społecznej. Sytuują się wprawdzie na antypodach, ale podzielają wiarę w tę samą wizję “ludu” nie poddającego się zakusom żadnego rodzaju modernizatorów. Różnica zaś między nimi jest tylko taka, że to samo, co Michalski ocenia negatywnie, alegorycznie ujmując w obrazie wiekuistego “błota na szosie warszawskiej”, Karłowicz afirmuje jako podziwu godną wierność tradycji religijnej i narodowej streszczonej w haśle “Bóg, honor, ojczyzna”. Co pierwszego napawa pesymizmem, drugiego napełnia otuchą.

Wiara ta w obydwu wydaniach wydaje się naiwna. W ogóle zresztą wątpię, by należało ją traktować serio. Ani Michalski, ani Karłowicz nie opierają chyba tego wspólnego im przekonania na obserwacji realiów. Raczej obydwaj konstruują za to własne wizje Polski w taki sposób, by im samym wygodnie było się wobec nich określać i wyznaczać pożądane, ich zdaniem, cele politycznego i kulturowego działania: pierwszy – (r)ewolucyjne, drugi – zachowawcze. W gruncie rzeczy żadnego z nich za bardzo nie interesuje prawdziwa Polska – ta, w której, tak jak wszędzie, jak najbardziej i stale zachodzą zmiany, w ostatnich 20 latach szczególnie intensywne. I to zmiany kształtowane zarówno pod wpływem modernizatorów liberalnych (choćby w sferze obyczajowej idące po myśli środowiska “KP”), jak konserwatywnych (tu kłania się niewątpliwy wpływ na atmosferę społeczną “polityki historycznej”, promowanej zwłaszcza przez środowisko “TP”), chociaż nigdy ściśle zgodnie z projektami którychkolwiek.

 Aleksander Kopiński

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale