Ponieważ układ był pojemny, mógł się w nim znaleźć każdy; ponieważ trudno było go rozbić, okazywał się głęboko zakonspirowany; ponieważ nie było jego śladu, stawał się wszechmocny. Układ nadawał się do propagandy jak niejaki Goldsmith, z powodu którego u Orwella odbywały się seanse nienawiści. Układ nie mógł być rozbity, bo musiał trwać w imię interesów władzy, bo władza musiała demonstrować ludowi, że jest nieugięta, że rzuca wrogowi wyzwanie, że wobec wroga jest nieubłagana.
Władza nie walczyła przecież z wrogami dla swojego widzimisię. Walczyła z układem dla ludu, z ludem, w imię ludu. Jasne, czasem coś może przejaskrawiła, ale czego się nie robi dla dobra zwykłych ludzi, gdy ma się do czynienia z politykierami, którzy działają w imieniu salonów. Wszystko to było grubymi nićmi szyte. Ale też nie o subtelności szło - trwała rewolucja. Autostrad zbudować się nie udało, mieszkań zbudować się nie udało, zreformować służby zdrowia się nie udało, zreformować KRUS?u się nie udało, zreformować finansów państwa się nie udało, zmniejszyć podatków się nie udało. Ale któż będzie się przejmował drobiazgami, skoro trzeba dopaść wroga, bez pokonania którego nic nie może się udać....
Polska, która miała ogromną szansę, by stać się europejskim liderem, wychodzącym z własnymi propozycjami, będącym wśród najważniejszych ogniw europejskiej wspólnoty, znalazła się na europejskim marginesie, w kącie, przestępując z nogi na nogę z zażenowania, jak prezydent w czasie szczytów i międzynarodowych spotkań. Tylko jak tu znaleźć wspólny język, gdy języków się nie zna, świata się nie zna i za bardzo nie chce się go poznać. Wielkie kompleksy zamieniają się w wielką arogancję, że my twardo, nieustępliwie, nie popuścimy ani guzika. Manifestacje niby-dumy wywołują ironiczne uśmiechy albo kpiny. Tak to wielki naród z ponadtysiącletnią historią, żyjący w środku Europy, stał się zakładnikiem kompleksów, urazów i fobii dwóch ludzi."


Komentarze
Pokaż komentarze (10)