10 obserwujących
75 notek
247k odsłon
14000 odsłon

Tyrmand: Ustawa o IPN stawia Polskę po złej stronie globalnej lewicy

Żołnierze niemieccy zdejmujący szlaban graniczny z Polską 1 września 1939 r.
Żołnierze niemieccy zdejmujący szlaban graniczny z Polską 1 września 1939 r.
Wykop Skomentuj308

Nie było polskiej rodziny, której nie dotknęłaby nazistowska machina śmierci. Dlatego określenia „polskie obozy śmierci” lub „polski Holocaust” budzą w Polakach gniew.

Jak do znudzenia podkreślają światowe media, Polska uchwaliła ostatnio ustawę, która wprowadza kary za przypisywanie państwu polskiemu współudziału w niemieckich nazistowskich zbrodniach Holocaustu oraz towarzyszących im zbrodniach niemieckich podczas II wojny światowej. Obecnie ustawa jest rozpatrywana przez Trybunał Konstytucyjny, do którego skierował ją prezydent Andrzej Duda w celu zbadania jej pod kątem zgodności z polską konstytucją.

Ta ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej podyktowana była pragnieniem Polaków, aby skorygować historyczne nieścisłości dotyczące wizerunku Polski oraz rzekomej roli, jaką Polska odegrała w tym mrocznym okresie historii. Polska ucierpiała wówczas bardziej niż jakikolwiek inny kraj, ponieważ w ramach hegemonicznej ekspansji Trzeciej Rzeszy naziści – oprócz „ostatecznego rozwiązania” kwestii europejskich Żydów – planowali wymazać polskość i Polskę z mapy.

Według powszechnie przyjętych szacunków dotyczących Polski życie straciło sześć milionów Polaków – trzy miliony polskich Żydów i trzy miliony Polaków nieżydowskiego pochodzenia. Nie było polskiej rodziny, której nie dotknęłaby nazistowska machina śmierci. Dlatego określenia „polskie obozy śmierci” lub „polski Holocaust” budzą w Polakach gniew. Dopiero w ostatnich latach światowe media oficjalnie zmieniły swoje wytyczne, wykreślając określenie „polskie obozy śmierci” ze słownika prasowego (jak bardzo powszechna była ta ignorancja, świetnie pokazuje przykład, że nawet tak ponoć liberalny, wrażliwy, światowy, kosmopolityczny, wyważony i wywodzący się z elit akademik, jak Barack Obama, użył tego określenia, odnosząc się do Auschwitz w przemówieniu z 2012 roku, ku tak powszechnej konsternacji, że była to kropla, która przepełniła czarę goryczy w tej sprawie).

Polska była dosłownie jedynym krajem w okupowanej przez nazistów Europie, który nigdy nie podjął żadnej współpracy z faszystowskimi nazistowskimi okupantami (wszyscy pamiętamy reżimy Vichy we Francji czy Quislinga w Norwegii, które były raczej normą niż wyjątkiem w kontynentalnej Europie). Polska utrzymywała rząd emigracyjny w Londynie, nie miała ani jednego ochotnika w SS, a kary za ukrywanie Żydów były w niej surowsze niż gdziekolwiek indziej (całe rodziny, na przykład Ulmów z Markowej, mordowano za słuszne i honorowe postępowanie).

Rząd na uchodźstwie uznał wydawanie Żydów nazistom przez Polaków za zbrodnię karaną śmiercią, a polski ruch oporu w 1942 roku założył Radę Pomocy Żydom (Żegotę). Polska ma więcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata niż jakikolwiek inny kraj według instytutu Yad Vashem – co jest zrozumiałe, ponieważ Polska przez wiele wieków była głównym ośrodkiem europejskich Żydów, co z kolei było powodem, dlaczego ostateczne rozwiązanie Hitlera zostało oparte na sieci obozów śmierci budowanych w Polsce. Do dziś dzień ciągle odkrywa się i honoruje kolejne historie o ukrywaniu i ratowaniu Żydów przez Polaków w Polsce.

Polacy dzielnie walczyli przez całą wojnę, w najtrudniejszych okolicznościach, wbrew wszelkim przeciwnościom (wszyscy powinni przeczytać o legendarnym Powstaniu Warszawskim, o którym pięknie mówił amerykański prezydent Donald Trump podczas przemówienia na warszawskim placu w lipcu 2017 roku). I pomimo największych strat osobowych, w liczbach bezwzględnych oraz w przeliczeniu per capita, ze wszystkich krajów w Europie, nie poddawali się w walce o własny byt narodowy. Jaki był rezultat tego niezrównanego poświęcenia? Pomimo zwycięstwa aliantów Polska ponownie straciła niepodległość, kiedy została oddana innemu autorytarnemu, dążącemu do hegemoni despocie, Józefowi Stalinowi i rosyjskim sowieckim komunistom przez Franklina D. Roosevelta w Jałcie w 1945 roku.

I podczas gdy niemiecka struktura przemysłowa była odbudowywana przez amerykańskich podatników, dając Niemcom możliwości zapłaty reparacji i zreformowania swojego wizerunku jako bastionu kosmopolitycznego elitaryzmu (i wielopokoleniowego zwolennika eurocentryzmu, globalizmu, postępowej lewicowości, wielokulturowości, relatywizmu kulturowego oraz postmodernistycznych teorii społecznych), Polska cierpiała za żelazną kurtyną przez kolejne pięćdziesiąt lat pod butem sowietyzmu.

Przejdźmy do 2015 roku, kiedy Polska wybrała, na podstawie bezprecedensowego, jeśli chodzi o skalę, mandatu demokratycznego, swój pierwszy czysto konserwatywny (i nacjonalistyczno-populistyczny) rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Partia ta nie miała związków z komunistami ani skorumpowanymi postkomunistycznymi oligarchami, którzy całkowicie amnestionowani przez Lecha Wałęsę z powodzeniem wykorzystali przemiany po roku 1989 dla osobistych korzyści i ze szkodą dla narodu/państwa polskiego, często sprzymierzając się z UE w cedowaniu polskiej suwerenności na Brukselę. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, ze swoim pronarodowym mandatem suwerenności państwowej, znalazł się w bezpośredniej opozycji wobec unijnego projektu centralizacji władzy i zamysłu wprowadzenia ponadnarodowych rządów w superpaństwie otwartych granic. Ta brudna, podyktowana ideologią, międzynarodowa wojna medialna rozgrywa się na naszych oczach od ponad dwóch lat.

Wykop Skomentuj308
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka