14 obserwujących
130 notek
236k odsłon
  926   1

Lewicowe podkarpacie?

Wielu osobom wydaje się, że zwycięstwo postępowej opozycji w wyborach na prezydenta Rzeszowa, to początek końca tradycyjnego i prawicowego Podkarpacia…….Nic z tych rzeczy! Tradycja została jak najbardziej zachowana: bo od 2002 roku na włodarza miasta zostaje wybierany tam kandydat SLD, a od 2006 roku kontynuowana jest jeszcze w dodatku tradycja, że wygrywa on w pierwszej turze. Świadczy to również o wrodzonej oszczędności mieszkańców miasta – bo wiadomo, przeprowadzenie II tury wyborów wiąże się z ogromnymi kosztami. 

To rzekomo prawicowe, katolickie, a według niektórych nawet zacofane Podkarpacie, od 2002 roku ma na fotelu prezydenta w swojej stolicy czyli Rzeszowie, polityka z SLD. Tadeusz Ferenc to były poseł tej partii, który porzucił karierę w Sejmie na korzyść samorządu. Prezydentem Rzeszowa był prawie 20 lat. Rzeszowianie bardzo go cenili, choć nie na tyle, aby posłuchać jego sugestii i wybrać na następcę wskazanego - przez właśnie Ferenca - wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła z Solidarnej Polski.

Oczywiście był tu pewien zgrzyt – bo prezydent z korzeniami z SLD chce, aby zastąpił go polityk z tak zwanego…… podkreślam tak zwanego „obozu zjednoczonej prawicy”.

Naturalnie, koledzy z Lewicy nie zostawiali na Tadeuszu Ferencu suchej nitki, krytykowała go oficjalnie choćby Anna Maria Żukowska, ale jak się okazało cały ten manewr w poparciem Warchoła okazał się kompletną porażką. Marcin Warchoł zdobył jedynie 10 % głosów, podczas gdy Tadeusz Ferenc miał ich zawsze pomiędzy 60, a 70%. Widać, że Rzeszowianie są tak bardzo przywiązani do tradycji sld-owskieo Prezydenta, że Konrad Fijołek - choć wcale nie był mocnym kandydatem i nie był przez Ferenca popierany, wygrał i to w pierwszej turze.

Na uwagę zasługuje fakt, że PiS zdobywa na Podkarpaciu w wyborach parlamentarnych średnio zazwyczaj ponad 60 % głosów. Na wsiach i małych miasteczkach jest ich jeszcze więcej. I ta tendencja utrzymuje się już kilka dobrych lat. Dlaczego więc Rzeszów nie ma PiS-owskiego Prezydenta? I to jest dobre pytanie.

Przecież Ewa Leniart w takim regionie powinna mieć zwycięstwo w kieszeni, lub jakikolwiek inny kandydat startujący wcześniej z ramienia PiS. Jest natomiast inaczej. I właśnie Rzeszów jawi się tutaj jako świetny przykład, jak cienka jest granica między szeroko rozumianą lewicą, a PiS-em, oraz jak elektorat socjalny i bezideowy miesza się ze sobą. Przecież w dużej mierze ci sami ludzie, którzy głosowali na PiS w wyborach do Sejmu, poparli teraz Konrada Fijołka. Dlaczego? Bo głosują na PiS tylko i wyłącznie z powodu lewicowego programu społecznego i zasiłków socjalnych, czyli najogólniej mówiąc z pobudek lewicowych, dlatego później łatwo im przeskakiwać z pozycji wyborców PiS-u do wyborów SLD i odwrotnie.

Dlatego z pewnością pośpieszyli się Ci wszyscy, którzy mówią, że na Podkarpaciu doszło do jakiegoś przełomu i PiS się kruszy. Nic z tych rzeczy, proszę państwa. Wszystko zostało po staremu.


Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka