
Ks. pralat Witold Andrzejewski.Nie wiedzialam,ze zmarl juz 3 lata temu. Jakies cztery lata wstecz szukalam informacji o Nim w google I znalazlam, ze zostal pralatem, jest nadal w Gorzowie. Kiedys cos napisze , bylam pewna. Tak, pisze...
Zmarl w 2015 r, a o tym fakcie dowiedzialam sie wlasnie teraz, ze strony radiomaryja.pl ,ze odslonieto Jego pomnik w Gorzowie Wlkp. ,pomnik ks. pralata Witolda Andrzejewskiego, kapelana Solidarnosci, duszpasterza mlodziezy akademickiej, kapelana Policji gorzowskiej, ktora oddala mu hold w czasie ostatniej drogi...
Takiego jak na zdjeciu Go pamietam: w sutannie w najgorsze upaly, na drodze w tumanach kurzu, piachu, zawsze uwaznego; "mial oczy dokola glowy"- piszac trywialnie. Prowadzil miedzynarodowa grupe "17"-tke " Zielona" w czasie Akademickiej Pielgrzymki z Warszawy do Czestochowy na Jasna Gore.
Nie bylismy nawet jeszcze na studiach, a wybralismy te grupe, bo bylo najciekawiej i byl ON-legenda, kaplan Niezlomny," Jego ojciec zginal w Katyniu"-taka wiesc sie niosla wsrod maszerujacych. Obeszlismy wiele grup i zostalismy w tej ,ktora On prowadzil ....,Potem pielgrzymki w kilku kolejnych latach,, zawsze "Zielona" i "17"-tka...Okres dzialania junty i czas rzekomo odwolanego stanu wojennego.Ks.Witold prosil,zeby uwazac, zeby nie rozwijac zadnych transparentow, bo moga byc prowokacje,lagodzil nastroje. Kilkadziesiat tysiecy patnikow to niebagatelna sila....SB szlo z nami, jak sie pozniej okazalo / z IPN /i robilo rozne swinstwa na szkode pielgrzymow,az rolnicy nie chcieli pozniej zadnych pielgrzymow, jak czesto bywalo....
W srodku kazdej grupy wedrujacej bylo miejsce na mikrofon, podlaczony do dwoch tub, niesionych przez uuczestnikow na zmiane.Stale ktos prowadzil albo modlitwy, albo konferencje z dyskusjami,albo spiewy. I tak maszerowalismy do Najswietszej Panienki. z Warszawy do Czestochowy.Ksiadz Witold podchodzil do kazdego, kto sie odwazyl wziac mikrofon I dzielic sie swoimi przemysleniami, cos zaspiewac, z czyms sie nie zgadzac....Pomagal spiewac, znalezc odpowiednie slowo, pointe, wspieral.. Kazdemu kladl reke na ramieniu, obejmowal kazdego swoim ramieniem, zeby dodac mu ducha, zeby mial smialek w Nim oparcie i dal z siebie co najlepsze...Slysze Jego piekny, mocny glos, jak spiewal...(Byl aktorem z wyksztalcenia ,ale porzucil wystepy dla sutanny.)Uzywal tego niezwyklego glosu takze do zaprowadzania dyscypliny, potrafil przywolac maruderow do porzadku, tych, ktorzy legli w rowie i nie chcialo im sie dalej isc, czekajac na stopa / Czasami to bylismy my.../albo tych, ktorzy wybiegali z szeregu po lody czy napoje do przydroznych handlarzy.Byly zatrucia salmonella itp.
Ksiadz Witold nikomu nie przerywal, nie krytykowal, a najglupsza wypowiedz ochotnika do dyskusji potrafil zamienic w niemal naukowy wyklad, pomagajac podsumowac to, co ktos chcial, a nie potrafil wlasciwie wyrazic.Wielu rwalo sie potem do dyskusji, byla kolejka do mikrofonu,a zawsze obok ...ON-ks. Witold "ku pomocy".
.Pamietam, jak na "Przeprosnej Gorce" przed Czestochowa, gdzie wszyscy sie przepraszali I rzucali sie sobie w objecia,taka tradycja od wiekow, ks. Andrzejewskiego pielgrzymi-studenci podrzucali zawsze do gory, zreszta jak I innych ksiezy. Pamietam to doskonale: wzbranial sie , nie chcial, smial sie, ale nie bylo mocnych, zeby nie lecial w gore I w dol, w gore I w dol... Niezapomniany Przewodnik, Kapelan Solidarnosci.
Nigdy Go nie zapomne, jak I tej piesni, ktora najczesciej spiewalismy razem z ks. Witoldem, ktora On bardzo lubil: "Piesn Konfederatow Barskich".
/ Poniewaz mam tu zablokowana fukcje wklejania-nic sie nie wkleja, dolaczam reszte z innego programu:




Komentarze
Pokaż komentarze (13)