konserwa1 konserwa1
1658
BLOG

Czy obecny doktorat to taka gorsza praca magisterska 20 lat tem

konserwa1 konserwa1 Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

 Zrobienie doktoratu kiedyś wiązało się z prestiżem. Najpierw trzeba było się nieźle namęczyć, wymyślić dobry temat, zastanowić się nad możliwością jego realizacji (logistyka i finanse) a następnie zebrać próby przynajmniej z trzech sezonów, opracować wyniki, skonsultować z mądrzejszymi od siebie, przedstawić pewne wnioski na szerszym forum np. kongresie towarzystwa naukowego a następnie napisać całkiem duże tomisko i czekać na recenzje. Potem już tylko obrona, bynajmniej nie przed komisją lecz przed całą radą wydziału. A w radzie jak to w radzie zasiadały różne ciekawe osoby, które zadawały mnóstwo pytań. Musze przyznać, że byłem ostatnio na kolokwium habilitacyjnym i pierwsza część jako żywo przypominała właśnie wspominaną przeze mnie dawną obronę pracy doktorskiej.

Co było niezmiernie istotne dla doktoranta było wystarczająco dużo czasu, żeby powtórzyć eksperymenty i pobrać nowe próby kiedy coś poszło nie tak. Równolegle jako asystent przyszły doktor miał świetną okazje, żeby wdrożyć się w pracę dydaktyczną prowadząc ćwiczenia, potem po obronie już jako adiunktowi ta praktyka bardzo się przydawała. Trwało to zwykle (od mgr do hab.) nie więcej niż 16 lat, ale co to komu przeszkadzało.

Stwierdzono, że trzeba wszystko przyspieszyć i tak świeży magistrant bez praktyki trafia w kocioł w cztery lata musi się zmieścić ze wszystkim (uwierzcie mi w naukach przyrodniczych jest to bardzo trudne, bo sezonów wegetacyjnych nie da się przyspieszyć). Do tego „fuj” ten przymus 90 godzin dydaktycznych. Niestety często z doktoranta to żaden dydaktyk, niestety dydaktyka wymaga praktyki. Jeśli już uda się zmieścić w czasie tych czterech lat to na Boga ten tytuł doktora to żaden tytuł naukowy (a przecież to zawsze w zamierzeniu był pierwszy stopień naukowy). Ilość doktorantów niestety nie przeszła w jakość. Część doktoratów przypomina dawne prace magisterskie. Ostatni słyszałem o lawinowej ilości przyznawanych prac doktorskich medykom. Nie mam nic przeciwko jeśli są to badania autorskie, trwające kilka lat, ale jeśli jest to obróbka danych z tzw. zbiorów statystyki medycznej przy minimalnym wkładzie własnym to chyba nie o takich doktorów nam chodzi.

Wszystko w swoim czasie, niczego się na da przyspieszyć o tym powinni pamiętać doświadczeni profesorowie dydaktycy i nauczyciele akademiccy, dlatego kompletnie nie rozumiem dlaczego wyrazili zgodę na pseudo drogę zdobywania pseudo pierwszego tytułu naukowego. Jeszcze jeden kamyczek, tak wszelkiego rodzaju rady płaczą na poziom doktoratów, ale to w tych radach zasiadają promotorzy i recenzenci, którzy dopuszczają do obron i przyklepują kolejne setki doktoratów.

Jeśli mówimy o poziomie to zacznijmy od przyzwoitego przygotowania studentów do licencjatu, potem niech napiszą dobrą pracę magisterską a potem dajmy im czas dojrzeć i stworzyć często dzieło ich życia.

Pozdrawiam. 

konserwa1
O mnie konserwa1

Wiem, że nic nie wiem te dewiza przyświeca mojemu życiu. Ważne jest to szczególnie w pracy naukowo-dydaktycznej. Pokora jest jej istotnym elementem. Jednak lubię prostować pewne mity, które powszechnie panują np. że nie można być katolikiem w życiu zawodowym, że człowiek ma jakikolwiek wpływ na klimat, że nie można prowadzić biznesu bez oszustwa. Moimi idolami są: Władysław Grabski, Eugeniusz Kwiatkowski, Dezydery Chłapowski, Hipolit Cegielski oraz Jan Paweł II

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Technologie