9 obserwujących
234 notki
64k odsłony
  159   1

Kenijczycy Domagają Się Sprawiedliwości Za Ziemie Skradzione Podczas Brytyjskiej Kolonizac

Śmierć królowej Elżbiety II otworzyła niezabliźnione rany wśród rdzennych mieszkańców Kenii, którzy wzywają Wielką Brytanię do rozliczenia się z przeszłością i zysków jakie czerpała z byłych kolonii. Brytyjscy kolonizatorzy rządzili Kenią od 1895 do 1963 roku, a intronizacja Elżbiety II zbiegła się w czasie z krwawo stłumionym przez Brytyjczyków powstaniem Mau-Mau. W tym okresie około 15000 rdzennych mieszkańców Kipsigi i Talai zostało zamordowanych lub zmarło w rezultacie przemocy kolonialnej, w tym głodu. Liczby te przewyższają dane dotyczące innych rdzennych klanów w Kenii, które spotkały się z przemocą ze strony Brytyjczyków. Lokalni mieszkańcy zostali wypędzeni z ziemi. Brytyjczycy przejęli ich zasoby tworząc rozległe plantacje herbaty.


Bóg dał każdej osobie ziemię, ale Brytyjczycy zeszli na brzeg i zabrali naszą. Zanim przybyli, nie mieliśmy żadnych problemów. Żyliśmy w pokoju” – powiedział Ngasura redakcji magazynu VICE. Ngasura ma obecnie 98 lat i jest najstarszym ocalałym, żyjącym wciąż mężczyzną, który przebywał w obozie internowania Gwassi, założonym przez brytyjskich kolonizatorów. Żyjący w Dolinie Rift mężczyzna pamięta jak jego lud został usunięty z ziemi przodków w 1933 roku. Posiada zdjęcie na którym uwieczniono go jako nastolatka. „Dużo wycierpieliśmy” – wspomina. Pamięta, że był głodny i zmuszony do poszukiwania jedzenie w koszach przed brytyjskimi hotelami, aby móc przynieść do domu cokolwiek co „jego matka mogła ugotować dla rodziny”.

Kobiety, w tym jego matka, były w tym okresie wielokrotnie gwałcone. Ngasura został zmuszony do pracy jako robotnik przy budowie biur administracyjnych dla Brytyjczyków. Według kenijskiego historyka Godfreya Sanga, z około 2000 osób mieszkających w Gwassi przeżyło tylko 100. „Każdego dnia było dużo krzyku, ponieważ umierały dzieci i inni ludzie” – wspomina Ngasura. Oficjalne dokumenty brytyjskie potwierdzają, że obóz w Gwassi nie nadawał się do zamieszkania przez ludzi i miał być miejscem w którym „starzy ludzie będą stopniowo umierali”. Ojciec Ngasury zmarł po zarażeniu się malarią w Gwassi. Jego dwaj teściowie i dwaj przyrodni bracia również zmarli w obozie po ukąszeniu przez jadowite węże.

115 tysięcy członków ludów Kipisigi i Talai nie otrzymało odszkodowania ani przeprosin. Przez dziesięciolecia osoby, które przeżyły nie mogły dochodzić sprawiedliwości z powodu braku środków finansowych potrzebnych do wniesienia pozwu. W 2014 roku rząd hrabstwa Kericho zatrudnił kenijskiego prawnika Joela Kimutaia Boseka i brytyjską firmę prawniczą do prowadzenia sprawy. W 2019 roku brytyjski rząd napisał do prawników reprezentujących kenijskich powodów, że „nie ma zamiaru wdawać się w żaden proces” z ludami Kipsigi i Talai.

Ngasura jest jednym z kilkunastu osób, które niedawno złożyły skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wraz z innymi powodami domaga się restytucji mienia rdzennych mieszkańców Kipisigi i Talai, których ziemie o powierzchni 200 tysięcy akrów nadal są własnością kilku brytyjskich firm herbacianych, w tym Finlay, Williamson i Lipton, którego właścicielem do lipca 2021 roku był Unilever (żadna z tych marek nie odpowiedziała na prośbę o komentarz ze strony VICE). Tymczasem Finlay na swojej stronie internetowej informuje, że rocznie zbiera 28 milionów kg herbaty z ponad 25000 akrów ziemi w Kericho napędzając „pozytywne zmiany gospodarcze, społeczne i środowiskowe”.

Podczas gdy korporacje prosperują ci, którzy przeżyli nadal cierpią z powodu wysiedlenia. Według kenijskich danych rządowych, co trzecia osoba w Kericho żyje w ubóstwie, mierzonym dochodem poniżej 2 euro dziennie. Dziesiątki tysięcy Kipsigich i Talaiów pracuje przy zbiorach herbaty na rzecz tych samych międzynarodowych korporacji, które prowadzą działalność na ziemiach ich przodków. Zbieracze herbaty w Kericho powiedzieli Vice, że płacą im 8 szylingów kenijskich (0,067 USD) za kilogram herbaty.


Grace Chelengat Chepkwony miała 4 lata gdy brytyjscy żołnierze deportowali ją i jej rodzinę do obozu w Gwassi w 1934 roku. Kolonizatorzy przeprowadzili testy gleby i odkryli, że jej krajanie żyli na bardzo żyznej ziemi, idealnej do uprawy herbaty. „Jeśli Brytyjczycy chcieli narzucić swoją dominację, musieli pozbyć się Talai” – wspomina Chepkwony. 92-letnia kobieta pamięta wyczerpującą 14-dniową wędrówkę do Gwassi oraz to, jak dorośli i dzieci byli bici przez Brytyjczyków. Chepkwony wspomina, że wiele dzieci zmarło w drodze. W Gwassi członkowie rodziny Chepkwony otrzymali od Brytyjczyków dowody tożsamości, służące ewidencji i utrzymaniu ich w obozie. Każde opuszczenie obozu wiązało się z koniecznością uzyskania specjalnego pozwolenia. Według Chepkwony przerażające warunki życia w Gwassi miały ogromny wpływ psychologiczny. Wielu Talaiów popełniło samobójstwo. Wśród osób, które odebrały sobie życie znaleźli się jej pradziadek i prababcia Chepkwony, którzy musieli zmierzyć się z utratą kilku własnych dzieci, które zmarły na malarię w obozie i w drodze do obozu Gwassi.

Chepkwony przesłała kondolencję królowi Karolowi III z powodu śmierci jego matki królowej Elżbiety II. Ma jednak dla niego jeszcze jedną wiadomość: „Proszę go, aby przyjechał (do Kenii), zapłacił odszkodowanie i przeprosił. Jeśli to zrobi, wybaczę Brytyjczykom i na mojej ziemi zapanuje pokój”.

Przygotował: Damian Żuchowski

Artykuł ukazał się premierowo w zbiorze "Politycznie niepoprawny przegląd prasy – 68" na WolneMedia.net a także osobno na "Estuarium Sumienia"

Źródło Oryginalne: Jacky Habib, „Ces Kenyans réclament justice pour leurs terres volées sous la colonisation”, https://www.vice.com/fr/article/wxn45x/ces-kenyans-reclament-justice-pour-leurs-terres-volees-sous-la-colonisation

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka