Jesteśmy niezadowoleni z pracy, psioczymy na sąsiadów i znajomych, na polityków, aż w końcu na nasz kraj. Czy jednak nie powinniśmy być dumni, że jesteśmy Polakami?
Oczywiście możemy narzekać na zapóźnienia w wielu dziedzinach w porównaniu z krajami zachodnioeuropejskimi. Czy jednak to wszystko nasza wina? Na pewno nie jesteśmy narodem bez skazy, jednak powodów obecnej sytuacji jest wiele, a nie wszystkie są lub były zależne od nas, często wynikały po prostu z niekorzystnej sytuacji geopolitycznej.
Należy zauważyć, iż Polska była najbardziej zniszczonym krajem w czasie drugiej wojny światowej i na odbudowę należało przeznaczyć wielkie sumy. Jednak zamiast wsparcia finansowego, np. w ramach "Planu Marshalla", otrzymaliśmy tylko bratnią pomoc ze strony ZSRR, której skutki są zauważalne do dnia dzisiejszego. Najlepszym podsumowaniem tej sytuacji niech będzie cytat z filmu "Kariera Nikosia Dyzmy": "Jak my mamy rywalizować z Niemcami, gdy w nich Amerykanie przez 50 lat pompowali miliardy dolarów, a w nas Ruskie tylko Marksa i Lenina".
Jednak mimo tak trudnej sytuacji, udało nam się mozolnie odbudować kraj, czego najlepszym przykładem jest Zamek Królewski w Warszawie. Podobna sytuacja miała miejsce po I wojnie światowej, gdy udało się nie tylko połączyć kraj z trzech zaborów, które przez ponad 120 lat rozwijały się w zupełnie inny sposób (ewenement na skalę światową), choć wielu uważało to za zadanie niewykonalne (np. Róża Luksemburg), a także oparliśmy się inwazji krajów sąsiednich i z tego mimo wielu niedoskonałości II RP powinniśmy być dumni.
Trudno się nie zgodzić, iż obecne elity naszego państwa, zarówno intelektualne, jak i polityczne pozostawiają wiele do życzenia. Niedoskonałość "elit" naszego kraju wiążę się z faktem, że prawdziwe elity intelektualne kraju nie powstają w przeciągu kilku lat, a raczej w ciągu kilkudziesięciu lub nawet kilkuset lat. Niestety najwybitniejsi, najlepiej wykształceni Polacy zginęli w czasie II wojny światowej :profesorowie Uniwersytetów w Oświęcimiu, polscy oficerowie w Katyniu.
Natomiast wychowana patriotycznie młodzież, czyli pokolenie Kolumbów, które po wojnie powinno wypełnić ważną rolę w odbudowie państwa, zginęło w Powstaniu Warszawskim. Niestety wielu z tych, którzy przeżyli wojnę zginęli z rąk naszych "sojuszników?!" – Rosjan, warto tu wspomnieć chociażby proces szesnastu, a także aresztowania i rozstrzeliwania uczestników akcji "Burza". Swoją cegiełkę w niszczeniu polskich elit intelektualnych dołożyła również Polska Ludowa, pokazowe procesy oraz zmuszenie obywateli do emigracji.
Być może za kilkanaście lat uda nam się wytworzyć nowe elity, mamy przecież coraz lepiej wykształcone społeczeństwo, może w kolejnym pokoleniu zanikną nasze wady wyniesione z lat zaborów oraz blisko pięćdziesięciu lat komunizmu, jak łapówkarstwo, czy traktowanie własności wspólnej, jak własności niczyjej.
Przecież w czasie II wojny światowej, jako jedyny okupowany kraj stworzyliśmy całe struktury podziemnego państwa. W skład, którego nie wchodziły jedynie siły zbrojne. Funkcjonowało szkolnictwo i sądownictwo oraz administracja, pozwalająca zachować ciągłość państwa mimo utraty niepodległości. Sami Niemcy doceniali skalę działalności naszych przodków, a my dzisiaj nie potrafimy ich gloryfikować w odpowiedni sposób.
Kolejnym powodem do dumy powinno być nasze najmłodsze pokolenie, otwarte na świat, kształcące się, doskonalące swoje umiejętności, które mimo braku wsparcia ze strony państwa próbuję radzić sobie w dzisiejszym świecie. Młodzi ludzie otwierają mnóstwo własnych firm, bez trudu znajdują pracę oraz aklimatyzują się w państwach całej Europy (tylko, żeby jeszcze chcieli wrócić i budować dobrobyt naszego kraju). Niewątpliwie niesie to za sobą nutkę optymizmu na przyszłość naszego narodu.
Jesteśmy fantastycznym narodem, jednak wszechobecny w naszej kulturze mesjanizm i kult cierpienia, ukształtowany przez wieki nie pozwala nam w pełni cieszyć się życiem. Żaden naród nie jest doskonały jednak powinniśmy podkreślać pozytywne wydarzenia z historii naszego kraju oraz wpajać obywatelom dumę z bycia Polakiem. Za dużo w Polsce świąt smutnych, zmuszających do zadumy. Kolejnym świętem narodowym miała być data wybuchu Powstania Warszawskiego, będącego wielką tragedią narodu polskiego.
Ponadto zamiast dyskutować o książkach przedstawiających sylwetki polskich bohaterów, w mediach prowadzimy dyskusję o udziale Polaków w Holocauście, o wypędzeniach!? Obawiam się, że niedługo zostaniemy obarczeni częścią winy za wybuch II wojny światowej (może już zostaliśmy). Może rozliczenie z naszych win w historii jest potrzebne. Ale czy na pewno w taki sposób, czy twarzami tego rozliczenia powinni być: pani Steinbach i pan Gross? Dlaczego Niemcy się oburzają, gdy odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej obciąża się cały naród niemiecki, a nie nazistów, a my pozwalamy by obrzucać błotem nasz kraj i zniekształcać jego historię?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)