Dziś mija siedemdziesiąta rocznica Poznańskiego Czerwca. Warto więc przypomnieć kilka faktów, które zbyt rzadko wybrzmiewają w ogólnopolskiej debacie.
Przede wszystkim warto podkreślać, że Poznański Czerwiec 1956 był pierwszym masowym buntem przeciwko władzy komunistycznej nie tylko w Polsce, ale także w całym bloku państw komunistycznych po II wojnie światowej. To właśnie tutaj po raz pierwszy tysiące ludzi odważyły się otwarcie sprzeciwić systemowi. Poznań nie był jedynie jednym z wielu miejsc oporu – był jego początkiem.
Drugim symbolem tamtych wydarzeń pozostaje 13-letni Romek Strzałkowski. Chłopiec, który szedł z biało-czerwonym sztandarem i zginął podczas pacyfikacji protestu. Jego los jest świadectwem odwagi najmłodszych, przypominającym bohaterstwo młodych Powstańców Warszawskich. Historia Polski zna wiele dzieci, które zapłaciły najwyższą cenę za marzenie o wolności. Romek jest jednym z nich i zasługuje na równie trwałe miejsce w naszej pamięci.
Jest jeszcze jeden szczególnie ważny aspekt Poznańskiego Czerwca. Powstańcy chcieli dotrzeć w okolice Międzynarodowych Targów Poznańskich, aby przekazać Europie i światu wiadomość o swoim buncie. Robili to dlatego, że czuli się częścią wolnej Europy i chcieli do niej należeć. Warto o tym przypominać zwłaszcza dziś, gdy nie brakuje polityków i środowisk próbujących nakręcać w Polsce nastroje antyeuropejskie lub podważać sens naszej obecności we wspólnocie europejskiej. Poznańscy robotnicy już siedemdziesiąt lat temu wiedzieli, gdzie jest miejsce Polski.
Poznański Czerwiec nie jest historią lokalną. To jedna z najważniejszych kart polskiej drogi do wolności i opowieść, która wciąż ma nam wiele do powiedzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)