Bardzo wiele uwagi media w Polsce poświęcają kontrowersyjnemu węgierskiemu premierowi Victorowi Orbanowi. Wielu z polskich dziennikarzy zarzuca mu wprost niszczenie węgierskiej demokracji i wprowadzanie totalitaryzmu oraz doprowadzenie kraju do ruiny.
Szkoda tylko, że wielu dziennikarzy zapomina w jakim stanie gospodarkę kraju zastał premier Orban. Czy już zapomnieli co mówił premier Gyurcsany na zamkniętym partyjnym spotkaniu? Gdzie w niewybrednych słowach przyznał, że okłamywał wyborców oraz fałszował dane. Potem, gdy taśmy te trafiły do mediów i wybuchły antyrządowe demonstrację, były premier postanowił stłumić je w brutalny sposób. Ciekawe czemu wtedy nasi dziennikarze nie byli tak zatroskani losem naszych bratanków? Dług publiczny Węgier wynosi około 74% PKB, istnieję bardzo duże ryzyko bankructwa kraju. Czy winne temu są roczne rządy Orbana, czy jego wcześniejsze rządy w latach 1998-2002 (w 2002 roku dług Węgier wynosił 52% PKB i spadał), czy może jednak rządy socjalistów (2002-2010), po których dług wynosił ponad 78% PKB? Niestety media w naszym kraju tworzą obraz, że jedynym winnym obecnej sytuacji naszych bratanków jest premier Orban.
W obecnej sytuacji Węgier przynajmniej czasowo premier Orban był zmuszony podnieść składkę VAT, która osiągnęła rekordowy poziom 27%. Nasze media oczywiście nie omieszkały, o tym poinformować. Ponadto ukazano, że winny tragicznej sytuacji Węgier oraz podniesieniu podatku jest premier Orban! Jednak to nie on przecież doprowadził kraj na skraj bankructwa. Nie wspomina się jednak, że Victor Orban wprowadził 16% liniowy podatek dochodowy! Cisza również na temat obniżenia przez niego pensji najwyższych urzędników państwowych oraz prezesów państwowych spółek. Nasze media poinformowały również o nacjonalizacji OFE, gdy niemalże tego samego dokonał polski rząd. Węgrów oczywiście skrytykowano, że całkowicie rozmontowały system emerytalny. Gdyby Węgry nieznacjonalizowany swoich funduszy emerytalnych prawdopodobnie byłyby już dzisiaj bankrutem i nie byłoby z czego wypłacić dzisiejszych emerytur. Ponadto część z tych środków przeznaczana jest na nacjonalizację strategicznych dla państwa spółek, a nie jak w Polsce tylko na bieżące potrzeby. Węgrzy już odkupili ponad 21% akcji spółki MOL. Ponadto nacjonalizacja funduszy emerytalnych jest również nie pomyśli międzynarodowej finansjerze czerpiącej z nich niemałe korzyści.
Faktem jest, że Węgry przed bankructwem uratowała również pożyczka z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jednak premier Orban nie zaakceptował planu dalszych oszczędności i zerwał rozmowy w sprawie udzielenia kolejnej pożyczki. Ponadto, gdyby w dalszym ciągu umowa z MFW obowiązywała niemożliwe byłoby wprowadzenie podatku bankowego. Niestety działania te nie zostały przyjęte z entuzjazmem przez międzynarodowe instytucje finansowe, co znalazło swoje odbicie w ratingach oraz atakach spekulantów na węgierską walutę, co z kolei oznaczało wzrost oprocentowania węgierskich obligacji oraz poważne ryzyko niewypłacalności kraju. Wydaję mi się, że założenie, iż uda się samym Węgrom pokonać kryzys oraz założenie, że wpływu na ich sytuację nie będą miały czynniki zewnętrzne były zbyt optymistyczne, co w końcu dostrzegł również sam premier Orban i zwrócił się w listopadzie zeszłego roku o pożyczkę do MFW. Co było w pewnym stopniu przyznaniem się do porażki. Niestety w dzisiejszych czasach żaden kraj nie jest samotną wyspą i jego sytuacja jest w pewnym stopniu uzależniona od czynników zewnętrznych. Ponadto rząd Orbana podtrzymuję zakaz uprawy roślin modyfikowanych genetycznie, co również nie jest po myśli międzynarodowych koncernów.
Dowodem na jawną wrogość wobec premiera Orbana była ostatnia debata w Parlamencie Europejskim. Gdzie ze wszystkich stron był on atakowany przez euro socjalistów, którzy nie mogli zrozumieć , jak można mieć inne zdanie niż oni. Co ciekawe krytykowano Węgry, co umiejętnie wypunktował pan profesor Legutko, za rozwiązania, dotyczące Sądu Najwyższego i Banku Centralnego, które już funkcjonują w Polsce, co jakoś euro posłom nie przeszkadza, a na Węgrzech ich wprowadzanie określane jest jako zamach na demokrację.
Oczywiście największe niezrozumienie wśród polityków z innych krajów wywołuję węgierska Konstytucja. Nie potrafili oni zrozumieć po co Węgrzy zmienili swoją uchwaloną jeszcze w czasach istnienia ZSRR Konstytucję, przecież w Unii Europejskiej też króluję socjalizm, więc tamta by jak najbardziej pasowała. Euro socjaliści nie mogą zrozumieć, jak można zdefiniować małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, czy konstytucyjnie chronić życie. Tak, panowie euro posłowie są jeszcze kraje, gdzie te rzeczy są ważne i nic wam do tego. Na domiar złego Węgrzy uznali forinta za walutę narodową, co wyraża jawną niechęć do wprowadzenia euro na Węgrzech. Tak niektórzy jeszcze chcą się bronić przed przystąpieniem do sypiącego się eurolandu. Ponadto uznano za nielegalną partię socjalistyczną, jako dziedziczkę partii komunistycznej, odpowiedzialnej za zbrodnie sprzed lat. Towarzysze z Brukseli nie mogą zrozumieć, jak można zakazać działalności partii, której poglądy są tak spójne z ich własnymi.
Dziwny wydaję się fakt, iż ten zły Orban i jego Fidesz zdobył 58,3% mandatów w demokratycznych wyborach! Wydaję się, że większość Węgrów jednak poparło program rządzącej partii. Jednak nasi wybitni politycy jak Jerzy Buzek, którego cztery reformy okazały się totalną porażką i który tylko wskutek krótkiej pamięci wyborców powrócił do polityki, mają czelność krytykować działania demokratycznie wybranego rządu, który uzyskał poparcie ponad połowy mieszkańców swego kraju. Ponadto często łączone jest popieranie polityki Orbana z sympatią dla Kaczyńskiego, co nie musi być przecież regułą.
Oczywiście wszelkiej maści politycy europejscy, (wśród, których prym wiodą niestety różne odmiany socjalistów), a także międzynarodowe instytucję finansowe z chęcią usunęłyby ze stanowiska niewygodnego węgierskiego polityka i obsadziły to stanowisko „swoim człowiekiem”, jak postąpiono w Grecji i Włoszech, ale dopóki Orban ma bardzo duże poparcie węgierskiego społeczeństwa jest to niemożliwe. Oby jak najdłużej tak było. Oby Orbanowi udały się reformy i udało mu się utrzymać okręt o nazwie „Węgry” na powierzchni, w czasie międzynarodowego sztormu. Oczywiście, jak mądrze stwierdził prof. Legutko nikt nie jest nieomylny i każdy popełnia błędy, ale wydaję mi się, że ciągłe ataki na węgierskiego premiera wynikają z chęci zdyskredytowania go w oczach społeczności międzynarodowej, gdyż w inny, niż większość europejskich polityków wyobraża sobie przyszłość swojego kraju i Europy.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)