Premier Tusk w bardzo nerwowym wystąpieniu skomentował wysokość cen paliw w Polsce. Oczywiście pan premier stwierdził, iż tak naprawdę chociaż bardzo chce to nic nie może zrobić. Przecież wpływu na sytuację na świecie, która ma swoje odzwierciedlenie w cenach paliw na światowych giełdach nie mamy, co akurat przy takim rządzie nie powinno nikogo dziwić. Może mamy, więc wpływ na kurs złotego, który również ma wpływ na cenę paliw? Nic z tych rzeczy. Może możemy obniżyć akcyzę, żeby zmniejszyć cenę, co i tak pewnie pozostało bez znaczenia dla budżetu, a nawet może zwiększyło by wpływy, ponieważ spowodowałoby prawdopodobnie zwiększenie popytu na paliwa( co nastąpiło wskutek obniżenia tego podatku przez rząd Leszka Millera)? No niestety też nie, bo przecież Unia każe podnieść akcyzę to my musimy. W takim razie może istnieję szansa na zmniejszenie marży, którą pobierają koncerny, w których duże udziały posiada Skarb Państwa teoretycznie tak, ale przecież benzyny nie można sprzedawać poniżej jej ceny, jak stwierdził premier.
Ceny benzyny mamy podobno najniższe w całej Unii, tylko zastanawiam się, co by powiedzieli Francuzi, czy Niemcy, gdyby przy zarobkach 2000 euro miesięcznie musieli płacić za litr benzyny i ropy po 6 euro? Może relatywnie najtańsza benzyna w Europie wynika z niskiego kursu złotówki, co przecież nie ma znaczenia dla polskich konsumentów?
Zastanawiam się po co w ogóle Polsce prezydent, rząd, parlament jak ostatnio ciągle słyszymy: „Chcielibyśmy, ale nie możemy, bo wiecie ... Unia, kryzys…. Itd.”. Może rzeczywiście, tak jak sugeruje minister Sikorski, przenieść stolicę do Berlina? Coś mi się wydaję, że już nawet Angela Merkel lepiej by rządziła Polską, niż podobno „nasi” demokratycznie wybrani rządzący, którzy przecież tacy dobrzy, ale oni przecież nic nie mogą. To pytam po co nam taki rząd!?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)