danielik danielik
1011
BLOG

Deregulacja Gowina jest potrzebna

danielik danielik Polityka Obserwuj notkę 2

 

Jakiś czas temu minister Jarosław Gowin przedstawił projekt otwarcia blisko 50 zawodów. Jest to moim zdaniem jeden z ciekawszych projektów obecnego rządu.

Polska jest krajem, gdzie na wykonywanie wielu zawodów potrzeba licencji, koncesji, wpisania do rejestru itp. Oczywiście liczne federacje zrzeszające przedstawicieli tych zawodów próbują wmówić, że wszystko to w trosce o zadowolenie klienta. Jednak w wielu przypadkach zamknięcie tych zawodów jest w interesie osób, które je wykonują oraz przeprowadzających szkolenia, kursy i praktyki federacji i stowarzyszeń. Skupię się na najlepiej mi znanych zamkniętych zawodach, związanych z nieruchomościami, określonych w ustawie o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997, mianowicie: pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości i rzeczoznawcy majątkowego. Dwa pierwsze z wymienionych zawodów mają według projektu ministra Gowina zostać otwarte.

Duże koszty praktyk nie idą w parzę z ich jakością

 Chciałbym zauważyć, że praktyki zawodowe, pozwalające zdobyć uprawnienia zarządcy nieruchomości kosztują od 3 tys. złotych w górę, natomiast w przypadku uprawnień z szacowania wartości nieruchomości od 5 tys. w górę plus koszt państwowego egzaminu, którego zdawalność jest bardzo niska. Niewielu posiadających licencję przedsiębiorców organizuję praktyki, z prostego powodu – nikt nie chce szkolić osób, które mogą być jego potencjalną konkurencją. Zachowanie monopolu nie leży, więc w interesie klientów, a wręcz przeciwnie (większa konkurencja wymusza niższe ceny).

Praktyki zawodowe, niezbędne do zdobycia licencji organizują najczęściej federację zawodowe, co niestety sprawia, że kandydaci na przyszłych zarządców, rzeczoznawców, czy pośredników nie zdobywają praktycznych umiejętności, a jedynie utrwalają wiedzę, którą wcześniej zdobyli na studiach magisterskich lub podyplomowych, których ukończenie jest warunkiem koniecznym do odbycia praktyk dających szansę na zdobycie licencji. Ponadto, gdy wreszcie uda się nam zdobyć upragnioną licencję, należy się dalej doskonalić zawodowo, poprzez liczne kursy organizowane rzecz jasna przez federację i stowarzyszenia (jest to obowiązek ustawowy).

Mam licencję i co dalej?

Co gorsza uzyskanie licencji zawodowej wcale nie poprawia sytuacji na rynku pracy. Przedsiębiorca niechętnie zatrudni osobę, która po uzyskaniu praktycznych umiejętności może otworzyć własną firmę i zabrać mu klientów. Co ciekawe większość z obecnych licencjonowanych przedstawicieli branż związanych z zarządzaniem i obrotem nieruchomościami, nie musiało spełnić obecnych kryteriów, po prostu dostali licencję, dzięki przepracowanym latom w danym zawodzie, w chwili wprowadzenia zmian, które spowodowały ich zamknięcie. Jednym z argumentów przeciwników otwarcia zawodu zarządcy, czy pośrednika, jest fakt, że będzie mogła go wykonywać osoba bez kwalifikacji i odpowiedniej wiedzy. Moim zdaniem jeśli nawet taka osoba zacznie prowadzić działalność (choć szczerze w to wątpię), to szybko jego firma przestanie działać z prostego powodu: ludzie nie są idiotami i nie będą płacić za usługi niekompetentnym osobom. Dzisiaj również ci którzy wykonują swoją pracę najgorzej znikają z rynku. Posiadanie licencji nie sprawia, że ktoś jest od razu specjalistą w danej dziedzinie. Liczy się przede wszystkim doświadczenie i chęć uczenia. Sprzeciw przedstawicieli zamkniętych branż nie ma na celu niedopuszczenia do zawodu ludzi niekompetentnych, a raczej niedopuszczenie tych młodych i ambitnych, których rodzina nie pracuję w tym zawodzie oraz nie stać ich na odbywanie płatnych praktyk. Moim zdaniem licencję są jedną z przyczyn wysokiego bezrobocia wśród absolwentów studiów.

Konkurencja obniży jakość usług pośredników?

Najbardziej rozśmieszyła mnie argumentacja licencjonowanych pośredników, że dopuszczenie do wykonania tego zawodu osób bez licencji może spowodować obniżenie jakości usług przez nich świadczonych. Chyba zapominają, że sami dopuścili do wykonywania swojego zawodu takie osoby, które nazywane są agentami. Wykonują one w wielu przypadkach takie same czynności, jak pośrednik (przede wszystkim sprawdzenie stanu prawnego nieruchomości oraz znalezienie kupca na daną nieruchomość).  Licencjonowany pośrednik składa kilka podpisów i zgarnia lwią część prowizji (od 50 do nawet 80 %). Całą pracę wykonuję agent, a otrzymuje za to często śmieszne pieniądze. Swojej działalności otworzyć nie może, ponieważ nie posiada licencji, licencji nie jest w stanie zdobyć, bo nie ma często na to czasu, ani pieniędzy. Warto zauważyć, że sprawdzenie stanu prawnego w dobie ogólnie dostępnych ksiąg wieczystych nie jest rzeczą bardzo skomplikowaną. Natomiast na pośredniczenie w sprzedaży innych rzeczy licencja nie jest wymagana. Ktoś może powiedzieć, że zawód ten wymaga wiedzy z zakresu prawa i budownictwa. Owszem, ale już dziś wielu agentów jej nie posiada.

Co więcej wiele firm pośredniczących bardziej liczy na łut szczęścia, niż rzeczywiście inwestuję w eksponowanie i reklamowanie oferowanej nieruchomości, świadczy o tym, fakt, że zdecydowana większość umów pośrednictwa jest typu otwartego, co sprawia, że często to samo mieszkanie posiada w ofercie kilka firm zajmujących się pośrednictwem. Ponadto często stan prawny sprawdzany jest dopiero, gdy zostanie znaleziony potencjalny kupiec. Czy to jest dowodem, że jakość usług świadczonych przez pośredników rzeczywiście jest dziś bardzo wysoka?

Czy ten projekt podzieli los nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych?

Mam nadzieję, że ten ambitny projekt uda się zrealizować. Może ten projekt nie podzieli losu ustawy, która miała na celu likwidację spółdzielni mieszkaniowych, przeciwko, któremu na ulicę wyszli ich pracownicy oraz rodzina i znajomi prezesów, którzy straciliby najwięcej na proponowanych zmianach. Chyba jednak spółdzielcze lobby okazało się za silne, ponieważ ostatnio sprawa ucichła. Warto zauważyć, że obecnie spółdzielnie są prywatnym folwarkiem ich prezesów, a ich pracodawcy (spółdzielcy) w praktyce nie mogą ich nie tylko odwołać, ale nawet dowiedzieć się ile zarabiają. Oby podobny los nie spotkał obecnego projektu zmian, choć sam minister Gowin przyznaje, że przeforsowanie jego pomysłów może być bardzo trudnym zadaniem.

danielik
O mnie danielik

Otwarty na rozmowę i wymianę poglądów z innymi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka