W przededniu Euro 2012 warto sprawdzić, czy wykorzystaliśmy szansę na rozwój infrastruktury drogowej, których sieć miała przecinać Polskę wzdłuż i wszerz, łącząc ze sobą wszystkie największe polskie miasta. Co z tego wyszło widzi chyba każdy kierowca. Postanowiłem zebrać te „osiągnięcia” w kilku punktach.
1. Główne drogi nie będą nawet przejezdne na Euro 2012
- Wiele pierwotnie planowanych dróg nie powstanie w najbliższym czasie, mimo, że przygotowania do tych inwestycji pochłonęły już spore środki.
- Jakość powstałych dróg pozostawia delikatnie mówiąc wiele do życzenia, ponieważ przypadki kradzieży były na porządku dziennym, GDDKiA przyznaje, ze nie była w stanie skontrolować prowadzonych na wielką skalę inwestycji. Po zimie okazało się, ze asfalt na nowych drogach zaczął pękać. Pewnie to dopiero początek problemów i może się okazać, że remonty nowododanych do użytku dróg będą trwały w nieskończoność. A wynika to z faktu, że złodziejstwo podczas budowy dróg było na porządku dziennym.
- Wiele osób zostało wywłaszczone z nieruchomości, choć możliwe, że na tych gruntach nie powstaną ostatecznie drogi lub stanie się to w bliżej nieokreślonej przeszłości.
- Przeznaczenie ogromnych sum na program budowy dróg spowodował potraktowanie innych środków transportu „po macoszemu”, co spowodowało, ze stan naszej kolei jest zatrważający. Jest ona reliktem poprzedniej epoki i najzwyczajniej w świecie się sypie. O żegludze śródlądowej nawet nie ma co wspominać, bo praktycznie nie istnieje.
- Wiele firm zajmujących się budową dróg dotknęło bankructwo, które z kolei okazać się może katastrofą dla ich podwykonawców oraz tysięcy zatrudnionych, w tych firmach pracowników.
- Czyli Polska pozostała największym w Europie placem budowy. Ciekawe tylko, czy kiedyś ta budowa zostanie ukończona…
Podsumowując: Wielu odcinków dróg nie ma, wiele jest złej jakości , główni wykonawcy bankrutują i nie płacą podwykonawcom, którzy z kolei nie płacą swoim pracownikom, którzy schodzą z placu budowy. Jak to możliwe, że mimo, że budowano u nas najdroższe w Europie drogi ich wykonawcy bankrutują? Gdzie, więc się podziały te miliardy przeznaczone na ich budowę? Dlaczego te pytanie padają tak rzadko w mediach głównego nurtu?
Pytania te są również zasadne z powodu, iż wiele inwestycji było finansowanych z kredytów zaciąganych przez Krajowy Fundusz Drogowy, czyli de facto przez budżet państwa. Kredyty te będziemy spłacać przez wiele lat właśnie my – obywatele. Kolejne podwyżki podatków są pewnie kwestią czasu. Dlatego mamy prawo wiedzieć, gdzie się podziały te pieniądze.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)