Prezydent Komorowski apelował, aby zapowiadane przez wiele grup społecznych protesty przesunąć na czas po Euro 2012, żeby nie psuć narodowego święta.
Myślę, że apel pana Prezydenta nie zostanie wysłuchany. Powód jest banalny. Mianowicie czas Euro 2012, kiedy przyjedzie do nas wielu Europejczyków oraz wpływowych polityków (naszego kraju na szczęście nie bojkotują... jeszcze) jest idealnym momentem dla opozycji, żeby zorganizować protesty, które odbiją się szerokim echem na Starym Kontynencie. Wreszcie wiele grup społecznych może pokazać, że sielankowy obraz naszej "demokracji" jest fikcją, a mieszkańcy innych krajów będą mogli to zobaczyć. Raczej niewielu mieszkańców Zachodu słyszało o częstych marszach odbywających się w naszym kraju, o koncesji dla TV Trwam, o podniesieniu wieku emerytalnego itp. Chociaż trzeba przyznać, że w Marszu Niepodległości „aktywnie uczestniczyli” przybysze zza Odry.
O wielu protestach nie słyszało nawet wielu naszych rodaków. Po prostu nasze media głównego nurtu wolały śledzić losy mamy Madzi i detektywa Rutkowskiego, niż opowiadać o demonstracjach odbywających się w naszym kraju.
Właśnie tego obawia się pan Prezydent. Tego, że Europejczycy, których politycy PO i media mamią opowieściami o "Zielonej wyspie" dostrzegą, że w naszym kraju istnieje wiele grup społecznych niezadowolonych z polityki obecnego rządu. Wieści dojdą do Brukseli, a to może zaszkodzić planowanym karierom wpływowych polityków PO.
Myślę jednak, że w czasie Euro odbędą się demonstrację. Na nic zdadzą się apele i prośby głowy państwa. Przybysze obok niedokończonych dróg, mających wiele mankamentów stadionów, na których nie chce rosnąć trawa, rozkopanych miast i dworców po liftingu dostrzegą również protesty niezadowolonych mieszkańców Polski.
Nasz rząd jednak jest sam sobie winien, ponieważ usilnie "starał się" w ostatnich miesiącach by rozzłościć, jak najwięcej grup społecznych. To właśnie politycy rządzącej partii i usłużne im media spowodowały, że wielu ludzi chce wyjść na ulicę w czasie Euro. Większość z rozzłoszczonych Polaków z pewnością wolałoby obejrzeć mecze biało - czerwonych, niż protestować, jednak wielu z nich ma świadomość, że jeśli nie podczas Euro to już nigdy, bo lepszej okazji raczej nie będzie.
Czy Mistrzostwa okażą się gwoździem do trumny obecnej ekipy rządzącej pokaże czas...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)