Jarosław Kaczyński zadeklarował, że jego ugrupowanie nie ma zamiaru zakłócać Euro 2012. Pan Prezes po raz kolejny w sprawie Euro poszedł pod prąd. Czym wprawił w zakłopotanie wielu swoich zwolenników, ale także przeciwników. Jak to Kaczyński chce spokoju podczas Euro? Nie chce protestów? Podobnie rzecz się miała w przypadku poparcia bojkotu ukraińskiej części mistrzostw, wskutek przetrzymywania w więzieniu byłej premier tego kraju Julii Tymoszenko.
Moim zdaniem działania byłego premiera mają na celu dążenie do przejęcia władzy. Niestety w kraju, w którym panuję ustrój, w którym do objęcia rządów potrzeba poparcia większej części społeczeństwa, władzę zdobywa, nie ten, który jest najbardziej kochany, ale ten który ma najmniej przeciwników. Jest to słynny wybór „mniejszego zła”. Protesty w czasie Euro na pewno nie zostaną najlepiej przyjęte przez znaczną część społeczeństwa. Wszak Polacy kochają zabawę, a tej w trakcie mistrzostw zabraknąć nie powinno.
Co z tego wynika? Moim zdaniem pan Kaczyński boi się, że po raz kolejny jego ugrupowanie zostanie przedstawione w mediach, jako wiecznych malkontentów, dzielących Polaków i psujących narodowe święto oraz narażające na szwank naszą opinie w Europie. Przecież dawno nie mieliśmy, tak dobrej prasy w Europie. Czy to dobrze, czy nie? Historia uczy, że niekoniecznie. Kaczyński dystansując się od tych protestów zmusi do wysiłku prorządowych publicystów i dziennikarzy do wymyślenia, jak teraz skrytykować prezesa PiS.
Jednak pan Kaczyński wykonał sprytny manewr. Sam ukazał się, jako ten, który miłuje pokój, który nie chce psuć wielkiego święta, jakim niewątpliwie będą Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, jednak nie skrytykował działań „Solidarności”, która właśnie w czasie Euro chce przeprowadzić protesty. Co, więcej pan Kaczyński powiedział, że rozumie intencję związkowców, czym dał im ciche poparcie.
Czyli reasumując: prezes PiS, ani jego partia nie wezmą czynnego udziału w protestach, w skutek czego nie sprowadzą sobie na głowę krytycznych komentarzy w prorządowych mediach. Natomiast z ich cichym poparciem na ulicę wyjdzie „Solidarność”, która będzie protestować przeciwko polityce obecnego rządu, a więc istnieje szansa, ze kilka punktów procentowych uda się urwać PO. Ponadto w świat wysłany zostanie komunikat, że jednak w kraju nad Wisłą wcale nie wszyscy są zadowoleni z polityki obecnego rządu.


Komentarze
Pokaż komentarze (68)