Witam. To po pierwsze.
Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem założenia bloga, różnie było z czasem, różnie z tematami wartymi skomentowania. Nastał jednak czas, że i ja włączam się do grona „hejterów” polskiej, ale nie tylko rzeczywistości.
*****
Przeczytałem artykuł Renaty Kim i Eweliny Lis na temat hejtu w Internecie i jestem „zdzwoniony”, tym że autorki podeszły do tematu w tak płytki sposób. 1,5 PLN za wpis, 2 tysiące, 3 tysiące hejterów i masz wybory w kieszeni. I ci wstrętni PiSowcy, którzy na to wpadli przed nami. Zmarnowano świetny temat.
Publicystki Newsweeka totalnie niezrozumiały o co biega, poprosiły o wypowiedź Jarosława Kuźniara…, jakiegoś socjologa, nieistotne jakie nazwisko. Kto by spamiętał skoro dziś dobiera się autorytet do tematu jak spinki do krawatów. I do druku.
Właśnie proszę Panie tak rodzi się hejt, kiedy ludzie mediów, politycy wypowiadają się w tematach, o których nie mają pojęcia, kiedy widać totalny brak obiektywizmu i szczyty hipokryzji. Dla ludzi, którzy urodzili się w czasach Internetu to jest doskonała okazja, do skrytykowania tych bzdur.
Problem leży gdzie indziej. Wy rzeczywiście nie chcecie unikać hejtu. O czym możemy rozmawiać, w waszym żywotnym interesie jest żeby ktoś was publicystów zawstydził, wykazał braki. Bo wtedy istniejecie, czyta was garstka, słucha anonimowy tłum. Niech, więc gotuje się Internet, niech wam rośnie popularność. Z tego żyjecie, za to spłacacie kredyty. Ze szkodą dla debaty. Z korzyścią dla portfela. Tworzycie media, które angażują masy ludzi przeciw wam.



Komentarze
Pokaż komentarze