Mam takie przemyślenie techniczne, techniczne, ale warte miliony... Załóżmy, że wybory wygrywają przeciwnicy obecnego prezydenta... Ludzie młodzi!
I teraz - utrzymuj z 50 lat kolejnego prezydenta emeryta! Od emerytury po utrzymywanie jego dożywotniej ochrony... I tak co kolejne 5 lat może być - nowy emeryt.
A i - Zmiana prezydenta to także m.in zmiana wielu przeróżnych pracowników, którzy pracują dla prezydenta od kierowców po ministrów a to są też duże koszty m.in odprawy.
Mi to jakoś nie za bardzo pasuje, niezależnie od wszystkiego innego.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)